Córeczka (część 1)

Wspomniałam ostatnio, że zdawało mi się, że widziałam mamę zapłakaną. Niestety to była
prawda. Powód był następujący: mama poznała jakiegoś faceta, dużo młodszego od siebie, miał
mieć podobno 25 lat. Zakochała się w nim do szaleństwa i oświadczyła tacie, że odchodzi od niego.
Rzuca i jego i mnie, bo poznała miłość swego życia. Teraz dopiero wie, co znaczy kochać, być
kochaną i co znaczy być w pełni zaspokojoną w łóżku. To mnie akurat zdziwiło. Niemal co noc
słyszałam jej jęki i krzyki dochodzące z sypialni rodziców. Ojciec widać nie próżnował. Nie kryli
się z tym zbytnio przede mną. Uznali widać, że jestem wystarczająco duża, by zrozumieć, że jest im
dobrze. Lecz musiało to mamie nie wystarczać skoro, jak powiedział później tata, dla ogiera
zostawiła męża i córkę. Porzuciła nawet pracę. Jej facet był dość dziany, więc postanowili
wyjechać, najprawdopodobniej do Francji.
Tata chodził coraz bardziej smutny. Ja zresztą też. Nie spodziewaliśmy się po mamie takiego
zachowania i takiej stanowczości. Postanowiła nas opuścić i żadne argumenty do niej nie trafiały.
Była ślepo zakochana. Od pewnego czasu tata zaczął wracać do domu późnym wieczorem. Mówił,
że ma dużo pracy i musi zostawać po godzinach. Wyczuwałam od niego alkohol. Podejrzewałam,
że topi smutek po mamie w jednym z barów naszego miasta. Nie myliłam się. Nie rozmawiałam z
nim jeszcze na ten temat. Jakoś bałam się do tego podejść.
Tego pamiętnego wieczoru ojciec wrócił zalany w trupa. Ledwie wszedł do mieszkania.
Popatrzyłam w jego oczy. Zasnute były pijacką mgiełką.
– Córeczko, pomóż, nie dam dalej rady – wybełkotał.
Złapałam go pod pachy i doprowadziłam go do sypialni. Jak kłoda runął na łóżko i po paru
chwilach rozległo się jego świszczące chrapanie. Żal mi się go zrobiło, nie mogłam go tak zostawić.
Zaczęłam zdejmować z niego odzież. Po kolei na podłodze, po ciężkiej walce z masą jego ciała,
zaczęły lądować: kurtka, koszula, dżinsy, buty i skarpetki. Został w slipkach, bo tych nie
odważyłam się nawet dotknąć, chociaż podniecił mnie widok wypchanych majtek mojego
rodziciela. Ułożyłam go jako tako na łóżku, przykryłam i poszłam sama szykować się do snu.
Rozebrana weszłam pod prysznic i jak co wieczór zaczęłam obdarowywać się odrobiną rozkoszy.
Wkrótce potem prawie już spałam, gdy za oknem rozpętała się niesamowita wichura. Zaczęło się
błyskać, a z oddali słychać było odgłosy nadciągającej burzy. Nakryłam głowę kołdrą. Panicznie
boję się burzy. A tu jak na złość rozszalała się na całego. Pioruny waliły jeden za drugim. Zerwałam
się z łóżka i pobiegłam do sypialni rodziców. Dopadłam do łóżka i szybko wsunęłam się pod kołdrę
i wtuliłam w śpiącego tatę, którego burza w żaden sposób nie mogła wzruszyć, ponieważ po prostu
nie kontaktował. Sądzę, że wypił dziś o wiele za dużo, jak na swoje możliwości.
Burza powoli cichła, a ja zasnęłam bezpieczna przy boku taty. Obudziłam się jednak po jakimś
czasie. Spojrzałam na elektryczny budzik stojący obok na szafce. Dopiero 23.00. Po burzy ani
śladu. Postanowiłam więc wrócić do siebie. Odkryłam kołdrę i już miałam wstawać, gdy w cieniu
światła padającego z holu zauważyłam, że mój ojciec trzyma w ręce swojego kutasa, którego wyjął
sobie ze slipek. Przestraszyłam się. A co będzie, jak się teraz obudzi? Co sobie pomyśli, gdy
zobaczy mnie wstającą z łóżka, a on z wywalonym sprzętem na wierzchu. Popatrzyłam na jego
twarz. Spał kamiennym snem. Poruszał nieco powiekami, a raczej one same mu drgały.
Zrozumiałam, że śni. Nagle zaczął masować swój członek posuwistymi ruchami. Nie do wiary! Mój
stary onanizuje się przez sen! Gdyby wiedział, że to przedstawienie ogląda jego własna jedynaczka!
Tak mnie ten widok podjarał, że poczułam to dziwne znane mi już ciepło w podbrzuszu. Serce
mi waliło jak młot, ale miałam nieodpartą ochotę dotknąć tego kutasa. Nigdy nie widziałam penisa
na żywo. Nagle ojciec coś tam wymamrotał i przesunął się na bok. Jego ręka opadła wzdłuż ciała.
Kutas stał jak lanca wygięty w moim kierunku. Niewiele myśląc złapałam za niego i zaczęłam
kontynuować to, co już było zaczęte przez tatę. Był taki wspaniały w dotyku. Twardy i gorący. Jak
moja cipka – pomyślałam. Zbliżyłam do niego twarz, nie przestając masować, aż zrobił się nieco
większy, niż był w ręku taty. Pomyślałam, że warto byłoby posmakować go tak, jak nie raz
widziałam na filmie. Otuliłam go więc szczelnie moimi wargami. Zaczęłam go ssać jak rasowa
kurwa. Nie wiedziałam, że to takie łatwe. A jakie przyjemne! Mmmm… Podnieciło mnie to. Moje
palce powędrowały szybko do mojej cipki. Rozchyliłam nogi, bo klęczałam teraz przy łóżku.
Podwinęłam nocną koszulę i szybko znalazłam mocno nabrzmiałą już łechtaczkę. Zaczęłam ją
tarmosić, aby mieć z tego też coś dla siebie. Wiedziałam doskonale czym skończą się te moje
zabiegi wokół tatusiowego wała, że wytryśnie z niego sperma. I rzeczywiście miało się chyba ku
końcowi, bo tata nagle wyprostował nogi, zesztywniał na całym ciele i zaczęło się! Nie
przestawałam mielić jak szalona językiem po spodniej stronie kutasa, trzymając go cały czas w
ustach. Pierwszy ładunek spermy strzelił mi w podniebienie, ale drugi prosto do gardła, dlatego
mocno tym zaskoczona, zaczęłam się krztusić. Wypuściłam członka z ust, by nabrać powietrza i to
był mój błąd, bo oto kolejne porcje białej śmietanki strzelały dalej z kutasa na wszystkie strony.
Dostałam w szyję, we włosy, w ramię. Cała ociekałam spermą. „Jak tego dużo” – pomyślałam.
Rozprowadziłam językiem po podniebieniu zawartość mojej buzi. Ummm… dobre! Ciekawy smak!
Jak, jak… hmmm, nic tak nie smakuje! Dopadłam wiotczejącego kutasa i wyssałam z niego całą
resztę. Nałożyłam ojcu majtki i czym prędzej wymknęłam się z pokoju. Teraz to naprawdę mógł się
obudzić.
Rankiem następnego dnia nic nie dał po sobie poznać, że coś było nie tak, więc odetchnęłam z
ulgą.
Kolejne dni nie przynosiły niczego nowego. Codziennie tarmosiłam cipkę na wszystkie strony
doprowadzając się do orgazmu, albo też bawiłam się pod prysznicem. Stałam się mistrzynią w
dochodzeniu do rozkoszy na czas. Potrafiłam to zrobić sobie w przeciągu 5 minut.
Od jakiegoś czasu świtała mi w głowie pewna myśl. Mianowicie, chciałabym powtórzyć to, co
się stało tamtej pamiętnej nocy z tatą. Postanowiłam, że aby było to możliwe, muszę tatkę zmusić
do kamiennego snu. Wyczekałam na nadarzającą się okazję, gdy wróci znów porządnie zalany do
domu i będzie się chciał czegoś jeszcze napić. Już ja się postaram, aby napił się skutecznie!
Nie musiałam długo czekać. Jak obmyśliłam, tak zrealizowałam mój niecny, zbrodniczy plan.
Domieszałam do soku grapefruitowego silną dawkę proszków na sen, wstawiłam sok w kartonie do
lodówki i zadbałam o to, by w całym mieszkaniu nie można było znaleźć nic innego do picia oprócz
wody z kranu, której mój rodziciel i tak by się nie napił. Plan zadziałał i ojciec złapał się na moją
przynętę. Wstawiony na maxa, przyszedł do domu, pobłąkał się nieco po mieszkaniu, jakby wciąż
szukając mamy, wziął prysznic, a przed pójściem spać podreptał jeszcze do lodówki i słyszałam jak
chłepcze sok prosto z kartonu. Po niedługiej chwili z sypialni dało się słyszeć miarowe chrapanie.
Nie myśląc wiele, od razu po wejściu do sypialni taty, wskoczyłam do łóżka i dobrałam się do
slipek ojca. Byłam pewna, że po takiej porcji proszków nasennych, połączonych na dodatek z
solidną porcją alkoholu, którą tato zaaplikował sobie po pracy, na pewno się nie obudzi. Ściągnęłam
mu całkowicie majtki i przytuliłam się do kutasika, który był taki skurczony, taki malutki, że zrobiło
mi się go żal. Zaraz też wzięłam go w usta. Ssałam go dość długo, a on nic. Miękki jak wata. Co
jest, do cholery? Czyżbym przesadziła z proszkami nasennymi? Czy to one tak osłabiły mojego
cichego przyjaciela? Zaczęłam gładzić całą okolicę, obfity worek z jądrami, krocze, odbyt, aż
wreszcie coś drgnęło. Jesteś! – ucieszyłam się i uśmiech pojawił się na mojej twarzy – Obudziłeś
się, mały łobuzie! Kutas zaczął przybierać powoli na objętości. Po paru minutach był już tak wielki
jak zwykle i niesamowicie twardy.
Usiadłam okrakiem na śpiącym tacie, podwinęłam moją nocną koszulkę i zaczęłam pocierać
kutasem o moją już porządnie nabrzmiałą cipkę. Zauważyłam, że gdy byłam silnie podniecona, cały
srom robił się większy, a dotyk okolicy przyprawiał mnie o zawroty głowy. Sięgnęłam ręką do
moich cycków, które wesoło sterczały, sztywno zakończone moimi grubymi brązowymi
brodawkami, które aż zaczęły mnie boleć z podniecenia. Rozmasowałam najpierw jedną, potem
drugą i czułam, że zwariuję. Cała ta sytuacja doprowadziła mnie do takiego rozognienia, że
zapomniałam o Bożym świecie. Siedzę na własnym nagim ojcu i masturbuję się jego kutasem. Z
cipki zaczęły wypływać na niego moje soki. Stał się wilgotny, co wzmogło odczucia przy
pocieraniu nim o łechtaczkę. Stałam się śmielsza i wpychałam go coraz głębiej w siebie. W końcu
uniosłam się nad nim, nakierowałam na wlot do mojej dziewiczej komory i zaczęłam wwiercać go
do środka ruszając dupą na wszystkie strony.
To było niesamowite: obejmować go tak moją różowiutką waginką. Jednak w pewnym
momencie poczułam opór i ból. To moja błona dziewicza stopowała dalszą zabawę. Uniosłam się
trochę do góry, mając zamiar opuścić się z impetem w dół. „Co ty robisz?” – przemknęło mi przez
myśl – „Przecież tracisz właśnie cnotę ze swoim starym!” Wirowało mi w głowie, brzuch pulsował
z podniecenia, płatki cipeczki drgały jak w dreszczach, a cycki tak mnie piekły, że bałam się iż
zaraz odpadną. „Nie mogę już dłużej, muszę go mieć w sobie i to jak najszybciej i jak najgłębiej!”
Uderzyłam mocno tyłkiem o uda mojego taty. Stało się! Wlazł we mnie z impetem, aż poczułam go
w całym podbrzuszu. Jednocześnie ostry, piekący ból sprawił, że omal nie zaskowyczałam.
Złapałam się ręką za usta i przygryzłam dłoń, żeby nie wydać z siebie jęku. Z oczu popłynęły mi
łzy. Było mi tak mokro tam na dole, że myślałam, że się posikałam. Ale to moje obfite soki,
uwolnione przez ciśnienie, które wytworzył we mnie wciskający się wielki kutas, pomieszane z
krwią z mojej błonki zalały całe przyrodzenie taty.
Szybko nie zważając na ból i jednoczesną rozkosz, która zaczęła się we mnie wzmagać,
ściągnęłam przez głowę nocną koszulę i wytarłam nią szybko to, co ze mnie wypłynęło, bojąc się,
że pobrudzi się prześcieradło, a tego nie potrafiłabym wytłumaczyć tacie. Włożyłam ściśniętą w
kłębek koszulę pomiędzy moje pośladki a ciało taty i zaczęłam powoli ujeżdżać tego wierzchowca,
który narobił mi nieco bólu, ale teraz wzmagał we mnie z sekundy na sekundę coraz większe
podniecenie. Coraz szybciej unosiłam się i opadałam na chuju, któremu już niewiele zostało chyba
do końca, bo napęczniał we mnie do granic możliwości. Nie bałam się ciąży. Spodziewałam się
okresu za trzy dni, a mimo moich jeszcze nieregularnych miesiączek, nie sądziłam, abym była teraz
płodna. Ładna wtopa! Wpaść za pierwszym razem i to z własnym ojcem! Brrrr…
Przyśpieszyłam moje ruchy i zaczęło mi się tak kołować w głowie, jakbym siedziała na wirującej
karuzeli. Dostałam orgazm, ale był o 10 razy silniejszy niż te pod prysznicem, czy w zabawach z
Anką. To był megaorgazm! A za nim nadciągał kolejny i jeszcze jeden! Szał! Członek taty
wyprężył się w tym czasie i wypluł we mnie całą zawartość jąder. Czułam jak pompuje we mnie ten
boski nektar. Był taki cieplutki. Zaczęło tryskać to ze mnie i wypływać z mojej rozpierdolonej cipki.
Na szczęcie bawełniana koszula rozłożona niżej dobrze przyjmowała wsiąkające płyny. Bez tchu
opadłam na tors taty. Przytuliłam swój policzek do jego piersi. Cycki rozpłaszczyłam mu na
brzuchu, a dupą kręciłam wciąż wolno, nie pozwalając kutasowi, by wypadł z cipki, która trzęsła się
cała jak galareta. Wyczułam jak bije serce taty. Przyśpieszona akcja była dowodem na to, że
doznania nie skupiły się jedynie na okolicy łonowej, lecz dotyczyły całego ciała.
Po przyjemności trzeba było posprzątać, by ojciec nie zmiarkował się, że coś takiego miało
miejsce. Chyba dostałby zawału!
Umyłam więc dokładnie jego ciało i wytarłam do sucha. Spał jak zabity, ani na moment nie dał
nawet powodu do niepokoju. Wszystko udało się jak trzeba. Skoro to takie łatwe, to postanowiłam
zafundować sobie jeszcze kolejny raz, gdyby była taka możliwość. Nie miałam większych
skrupułów. Tym bardziej, że następnego dnia, tata, gdy się wreszcie obudził (spał naprawdę
zabójczo długo) powiedział, że nigdy się tak dobrze nie wyspał.
Nie mogłam się doczekać kolejnego dnia, kiedy tata wróci do domu zawiany i będzie możliwość
powtórzenia upojnej nocy

Odsłony: 399

5 2 votes
Article Rating
5 2 votes
Article Rating

Autor

Author: Nieznany
5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments