Córeczka (część 2)

woman s face

Minęły już przeszło cztery tygodnie od czasu, gdy dał mi tyle rozkoszy i uczynił mnie prawdziwą
kobietą. Okazja nadarzyła się niebawem, a scenariusz wieczoru był niemal identyczny. Znów
namieszałam środków nasennych z sokiem grapefruitowym, tłumacząc ojcu, że przynajmniej nie
będzie miał rano kaca. Wziął ode mnie szklankę, podziękował i poszedł do salonu oglądać TV.
Słyszałam nieco później jak myje się przed snem i aż potarmosiłam łechtaczkę z radości, gdy
poszedł do sypialni.
Odczekałam godzinę, czytając w tym czasie ostatnią lekcję z geografii, bo spodziewałam się, że
mogę być następnego dnia pytana. Nauka szła mi raczej dobrze, tylko jedynie nieszczęsna fizyka
zbierała jedynkowe żniwo. W tym wypadku, to chyba nie wrodziłam się do taty.
Gdy usłyszałam, że chrapie, ruszyłam jak wampir na łowy. Weszłam cicho do sypialni taty.
Miarowo poświstywał przez sen. Sięgnęłam rękami pod kołdrę i dość sprawnie pozbawiłam go
majtek. Moim oczom ukazał się wiotki zaganiacz, przystrojony solidnych rozmiarów workiem. Od
razu, bez ceregieli wpakowałam go sobie do buzi i niczym pompa ssąco-tłocząca pobudzałam do
stanu używalności ugniatając jednocześnie na wszystkie strony jądra tatuśka. Efekt był piorunujący!
Dyszel mojego rodziciela rozrósł się do imponujących rozmiarów. Był tak gruby, że bałam się, że
nie zmieści się do mojej bądź co bądź ciasnej jeszcze cipki. Twardość tego instrumentu też mnie
przerażała. Zastanawiam się, dlaczego tak piękny kutas nie wystarczył już mojej matce, że
poszukała sobie innego kochanka.
Gdy uznałam, że ma już dość moich zabiegów oralnych, podniosłam się, jednym ruchem
zrzuciłam z siebie koszulę, i wskoczyłam okrakiem na tatę. Ale tym razem usiadłam na nim
odwrotnie, plecami do jego twarzy. Nawet nie musiałam długo celować i pocierać kutasem o wlot
do mojej szparki. Wślizgnął się tam i wypełnił mnie całkowicie. Och, co za uczucie! Mieć taką pałę
w swoim wnętrzu. Czułam jak od razu moja głodna cipka zaczęła pulsować miarowo ściskając
penetrującego ją badyla. Zaczęłam ostry galop i ze dwie, trzy minuty nie przestawałam unosić się i
opadać nadziana na rozszarpującego mnie smyka. Postanowiłam zmienić nieco tempo i pozycję.
Wyboru za dużego raczej nie miałam. Postawiłam stopy na łóżku i kucnęłam teraz nad leżącym tatą
nie wypuszczając cały czas kutasa z mojej różowiutkiej dziewczęcej cipki. O, tak! teraz wchodził
głęboko, ooooo…
Zaczęło mi już w znajomy sposób wirować w głowie. Uniosłam ręce nad głowę i rozpuściłam
moje loki na plecy. Lubiłam, gdy je gładziły. Mój szczyt zbliżał się wielkimi krokami. Wiedziałam,
że nie będzie kłopotu z orgazmem, spodziewałam się równie potężnego, jak poprzednio. I nie
myliłam się! Mój obfity śluz pienił się, wytryskując spod szczelnie wypełniającego mnie kutasa.
Zagryzłam własną dłoń, aby nie krzyczeć. Warto było takiego kombinowania, żeby przeżyć taką
rozkosz. Drżąca, klęknęłam z powrotem i opadałam niemal bezwładnie na nogi taty, gdy nagle
niespodziewanie jego ręce, leżące dotąd spokojnie rozrzucone na boki, chwyciły mnie za moje
nabrzmiałe od podniecenia cycory i zaczęły je ugniatać. Chciałam odskoczyć jak oparzona, ale
zupełny bezwład ogarnął moje ciało. Orgazm mnie wykończył, zwiotczały mi wszystkie mięśnie, a
może to strach mnie tak sparaliżował. Byłam przerażona!
Palce ojca całkiem świadomie złapały za moje brodawki i tarmosiły te twarde kamyczki,
sprawiając mi jeszcze większą rozkosz mimo paraliżującego strachu. Tata na pewno nie spał! Nie
mogłam widzieć jego twarzy, nie wiem, kiedy się obudził, bo byłam przecież do niego odwrócona
tyłem.
– Jesteś dziesięć razy piękniejsza od mamy, córeczko. – odezwał się cicho – A mimo, że
kochaliśmy się z mamą przez te wszystkie lata niemal codziennie, to nie widziałem, by tak mocno
przeżyła kiedyś to, co ty teraz. Jestem trochę zaskoczony tą sytuacją, ale obudziwszy się nie
mogłem wręcz uwierzyć własnemu szczęściu. Myślałem z początku, że to Małgosia wróciła, ale
szybko ze zdziwieniem pojąłem, że to ty, córeczko. Dziwne, że nie mam mieszanych uczuć, które
chyba powinienem mieć, ale jestem tak podniecony tą sytuacją, że nie mogłem ci przerwać twojego
szalonego galopu, który zaprowadził cię do krainy rozkoszy.
Milczałam, a serce waliło mi jak młot pneumatyczny. Ojciec to wyczuł, bo nadal masował mnie
po piersiach. „Dlaczego się obudził?” – kołatało mi się po głowie. „Co teraz będzie?”
– Odwróć się do mnie, nie bój się.
Jego kuśka, sztywna jak drąg, wciąż tkwiła we mnie. Uniosłam się i przewróciłam szybko na
drugą stronę. Wtuliłam się wstydliwie w jego ciało. Ogarnął mnie czule swymi silnymi ramionami i
zaczął gładzić po plecach, a potem coraz bardziej śmiało także i po pośladkach. Czułam jak wilgoć
mojej pochwy wypływa na jego brzuch. Chciałam złączyć nogi, by temu zapobiec, lecz on nie
pozwolił i w tym właśnie momencie poczułam jego palce krążące w już w okolicy mojego
wygolonego sromu. Drgnęłam i jęknęłam cichutko z podniecenia.
– Mama też nie lubiła włosów tam na dole – usłyszałam znów jego głos.
„Doskonale o tym wiem” – pomyślałam – „To ona nauczyła mnie jak depilować uciążliwe
czarne owłosienie na nogach i w kroczu. Była tak samo ognistą brunetką jak ja, więc zabiegi takie
przeprowadzałyśmy regularnie dwa razy w tygodniu”.
Ojciec nagle złapał mnie wpół, uniósł nieco i położył obok siebie, po czym sam przygniótł mnie
zaraz swoim ciałem. Zanim zdążyłam cokolwiek pomyśleć, on wpił się ustami w moje usta. Byłam
tak zaskoczona tym pocałunkiem, że nie potrafiłam, a może raczej bałam się go odwzajemnić. Jego
język wdarł się do mojej buzi penetrując moje podniebienie i tańcząc dziwnym pląsem razem z
moim językiem zaczął przyprawiać mnie o zawrót głowy. Zamknęłam oczy i jak tylko potrafiłam
najlepiej odwzajemniłam mu się tym samym. Całowaliśmy się namiętnie przez kilka minut, po
czym pocałunki taty spełzły na mój podbródek, szyję, ramiona, by dopaść w końcu moich sutek,
które dostawały już niezłej głupawki, z tego powodu, że nikt się nimi tak długi czas nie zajmuje. O
tak, tylko mężczyzna tak potrafi ssać pierś i rozdrażniać do granic możliwości nabrzmiałe brodawki.
Czułam jak nowa fala rozkoszy uderza mi do głowy.
Ojciec zsunął się jeszcze niżej. Całował mój brzuch, szperając długo jęzorem z pępku, aż opadł
pomiędzy moje rozsunięte na boki nogi i pocałował delikatnie rozdygotane płatki mojego kwiatu.
Puściły nam już wszelki hamulce i żadne z nas nie myślało już chyba o tym, że jesteśmy ojcem i
córką. Przycisnęłam jego głowę obiema rękami do swojej szpary dając mu wyraźnie do
zrozumienia, iż chcę by mi wylizał. Uczynił to z wielką przyjemnością, zlizując wszystko, co ze
mnie płynęło, delektując się tym, jak by to była najsmakowitsza potrawa pod słońcem. Doszukał się
też zaraz wargami mojego cudownego guziczka i zaczął go ssać i przygryzać lekko zębami.
Myślałam, że oszaleję, wiłam się na prześcieradle jak wąż, wyginając moje ciało na wszystkie
strony, lecz on trzymał mnie mocno za biodra, nie pozwalając, bym mu się wymknęła.
Nagłe przestał, uniósł się nade mną i spojrzał mi głęboko w oczy. Zrozumiałam o co chodzi.
– Tak, chcę tego bardzo, tatusiu, zrób to! – wykrztusiłam z siebie.
– Który masz dzień w cyklu, bo wiesz… jesteś przecież dojrzałą kobietą…
– Nie martw się, 24. Zdaje się, że to oznacza zielone światło?
Uśmiechnął się. Sięgnęłam ręką do jego przyrodzenia. Kutas stał jak dzida wykierowany w moją
stronę. Ucapiłam go i pociągnęłam do wejścia. Tata widząc moje pełne przyzwolenie pchnął
delikatnie. Byłam znów tak wilgotna, że nie miał trudności z wślizgnięciem się do wnętrza. Zaczął
posuwać mnie w jak najbardziej klasycznej pozycji pod słońcem, a każdy jego ruch w głąb
powodował przypływ ciepła w podbrzuszu. Tata chwycił moje nogi i uniósł je podkurczone w górę.
Włożył ręce pod mój tyłek i zaczął mnie teraz naprawdę ostro pierdolić. W to mi graj! Słyszałam
tylko chlupot z mojej cipy i klaskanie odbijających się jaj od mojej dupci. Zaczęła się fala rozkoszy,
która popłynęła wzdłuż całego mojego ciała. Czułam mrowienie w nogach, drżenie ud, dziki świst z
moich piersi, aż w końcu zaczęłam krzyczeć, a raczej rozdzierać się na całe gardło! Teraz nie
musiałam się kryć z orgazmem. Darłam się wniebogłosy, a tata przyspieszył wtedy ruchy swoich
bioder. Czułam jego kutasa tak głęboko w sobie, że bałam się, że mnie przedziurawi. W końcu
przyszła kolej i na niego. Ja czułam już trzeci z kolei, najsilniejszy tym razem przypływ błogości w
mojej głowie, a on w tym czasie trysnął we mnie obficie swoją spermą. To wspaniałe uczucie, czuć
jak wdziera się we mnie, taka ciepła, taka lepka i wilgotna. Tata jęknął, dając znać, że jest mu
wyśmienicie.
Opadliśmy bez tchu na łóżku. Pogładziłam go po policzku, na którym pojawił się już sporawy
zarost. Przytulił mnie ramieniem do siebie. Spełzłam wtedy spod jego ręki i powędrowałam w dolne
rejony jego ciała. Złapałam jego oblepionego zucha i zaczęłam do czysta wylizywać, spijając jego
spermę połączoną z moim nektarem. Stwierdziłam, że smak jego soku stanie się chyba moim
ulubionym. Zaczęłam przy tym mruczeć jak kotka. Gdy skończyłam, wtuliłam twarz w
wypucowanego czyścioszka i… zasnęłam.
Obudził mnie zapach kawy parzonej w ekspresie. Wstałam z łóżka, próbując analizować w
myślach wydarzenia minionej nocy. Poszłam do kuchni. Ojciec właśnie miał już wychodzić do
pracy. Ja też powinnam szykować się już do szkoły.
Spojrzałam na niego. Uśmiechnął się do mnie perliście. Podbiegłam do niego i taka naga, jak
stałam, przytuliłam się do niego z całej siły.
– Dziękuję. – powiedziałam nieśmiało.
– To ja ci dziękuję. – odpowiedział – Muszę już lecieć, kochanie, bo się spóźnię do pracy.
– Poczekaj chwilę, dam ci jeszcze coś, żeby ci się lepiej pracowało.
To mówiąc kucnęłam przed nim i jednym ruchem odpięłam jego dżinsy i opuściłam na dół. Z
majtek wydobyłam tego, który mi przed paroma godzinami dał tyle radości i wpakowałam go sobie
do buzi aż do gardła. Szybko bryknął i osiągnął swój stan dobrej formy. Obciągałam z niego skórkę
i podwijałam z powrotem, nie wypuszczając go z ust. Tata stęknął, puściłam go z buzi i zaczęłam
masować go teraz z dużą szybkością. Złapałam go po minucie ponownie ustami dosłownie w
ostatnim momencie. O mały włos, a straciłabym tak duży łyk mojego śniadania. Ładował we mnie
tę swoją białą amunicję, aż nie nadążałam łykać. Ale nie uroniłam ani kropeleczki na zewnątrz. Gdy
przestał się trząść, wypuściłam go, ale tylko po to, by przełknąć, to co miałam w ustach. Zaraz też
zabrałam się za zlizywanie ostatnich kropelek z koniuszka kutasa, który wcale nie wiotczał, a był
nadal solidnie twardy.
Bez mrugnięcia okiem, gdy skończyłam, nałożyłam mu z powrotem slipki i naciągnęłam na tyłek
spodnie. Zamek tata zapiął sam.
– Kto cię tego nauczył, kochanie, to było cudo! – wykrzesał z siebie zdumiony ojciec.
– Nikt, sama się nauczyłam.
– Hmmm… sama. No to gratuluję.
– Przychodź szybko, tato. I żadnych barów po drodze. Jak będzie ci się chciało pić, to pomyśl
sobie, że czeka tu w domu na ciebie mokra cipka twojej córeczki.
Skinął głową na znak zgody. Popatrzył na mnie jeszcze pożądliwym wzrokiem, cmoknął mnie w
czoło swoim zwyczajem i wyszedł z mieszkania.
Szczęśliwa, błąkałam się tak parę minut nago po mieszkaniu, czując jeszcze w ustach smak
spermy i nie wiedząc jak się zabrać do porannej toalety. Weszłam do salonu, odsłoniłam żaluzje i
ogarnęłam wzrokiem pusty pokój. I wtedy dojrzałam stojącą na ławie szklankę z sokiem
grapefruitowym, do której domieszałam środków nasennych. A więc tu jest pies pogrzebany! To
dlatego się obudził! Zapomniał po prostu wypić! Ale to już mało ważne. Może teraz nie będę już
taka samotna. Czasem szuka się przyjaciela daleko, a on jest tuż obok…

Odsłony: 300

5 1 vote
Article Rating
5 1 vote
Article Rating

Autor

Author: Nieznany
5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments