Odsłony: 88

0 0 votes
Article Rating
Złoty deszcz.

Złoty deszcz.

Kontakt do Lady Magdy znalazłem w Internecie, tak jak i dotychczas miało to miejsce w przypadku moich erotycznych fantazji. A że związane są one z uwielbieniem damskich stóp, o trafienie pod właściwy adres wcale nie jest tak prosto. Szczęśliwie salon Lady znajdował się w moim rodzinnym mieście. Wykręcam numer, krótka rozmowa, i wkrótce podekscytowany wsiadam do samochodu, by udać się pod wskazany adres. Uwielbiam ten dreszcz, gdy jadąc aż spalam się na myśl o tym, co wkrótce mnie spotka. Tym bardziej, gdy ma mnie tresować nowa domina.


Gdy Lady Magda otworzyła mi drzwi oniemiałem. Przede mną stała wspaniała, wysoka, piękna kobieta, której nie sposób określić inaczej niż dama. Ruchem ręki zaprosiła mnie do środka. Jej wzrok był zimny jak lód, zniewalał. Nic dziwnego, że poczułem jak przechodzi przeze mnie dreszcz, taki prawdziwy, jaki się ma przy wysokiej gorączce. Nie mogłem wykrztusić słowa.
– Wejdź do tamtego pokoju i zaczekaj na mnie – powiedziała Lady. Niby nic wielkiego, ale usłyszawszy te kilka słów byłem pewien, że to nie będzie spotkanie z pseudo dominą, jakich kilka miałem do tej chwili okazję poznać. No i czekałem tak prawie 20 minut. Ja, zawsze niecierpliwy i zwykle pewny siebie, tym razem nie miałem odwagi wyjść i zapytać się czemu tak długo to trwa.

W końcu weszła Ona. Obcisły gorset, mocny makijaż, czarne skąpe majteczki,
no i te boskie nogi – zakryte cieniutkimi pończoszkami, utkanymi w lekką siateczkę.
Królewskiego wyglądy dodawały Lady pantofle na wysokim, cieniutkim obcasie.
Widok był piorunujący.
– Czy przyniosłeś psie ustaloną daninę? – padło pytanie.
– Oczywiście – odrzekłem, po czym wyciągnąłem z kieszeni dwa 100-złotowe banknoty i zbliżyłem się z nimi do Lady. Jej wyraźnie nie spodobało się moje zachowanie.
– Chyba zwariowałeś. Rzuć te pieniądza na ziemię, weź je do ust i połóż obok na krześle.
Tak też zrobiłem, a w tym czasie Lady wygodnie rozsiadła się w fotelu założywszy nogę na nogę. – Podejdź do swojej Pani na kolanach i przywitaj się jak należy – powiedziała z miną wyraźnie łagodniejszą.
Na tą chwilę czekałem z wytęsknieniem. Pełznąć na kolanach wspaniała stópka Lady Magdy była coraz bliżej mnie. Lady bawiła się pantofelkiem, co raz podnosząc i opuszczając go na paluszkach, a ja czułem, że moje podniecenie sięga zenitu. Wreszcie ująłem dłońmi pantofelek i nachyliłem się, aby złożyć na stopie gorący pocałunek. I nagle Lady wyrwała nogę z moich dłoni i z całym impetem kopnęła mnie w twarz.
– Źle – wrzasnęła. – Nie tak powinno się witać z Lady Magdą. Jeszcze raz – powiedziała, po czym wysunęła drugą nóżkę.
Uderzenie było mocne, ale czym prędzej zbliżyłem się twarzą do drugiej stópki. Pomyślałem, że pierwszym razem chciałem nazbyt szybko złożyć hołd mojej królowej. Postanowiłem więc, że teraz wszystko zrobię z dużo większym namaszczeniem. Zbliżyłem się do wysuniętej w moim kierunku stopy na odległość 4-5 centymetrów. Wciągałem zapach wspaniałych perfum, widziałem każde oczko w pończoszce, ale nie śmiałem ani ręką, ani ustami jej dotknąć. Wodziłem tylko wzrokiem od kostki, aż po czubki paluszków, mając oczy w odległości nie większej niż na wyciągnięcie języka.

Teraz ten zakazany owoc wydawał mi się jeszcze piękniejszy. Lady nic nie mówiła, ale chyba ten rodzaj oddawanego hołdu odpowiadał jej. Trwało to dobrą chwilę, w której moja pani zdążyła zapalić papierosa, a nawet pierwszy popiół strącić na moją głowę. Wreszcie po raz kolejny delikatnie ująłem pantofelek od strony podeszwy i najdelikatniej jak tylko mogłem pocałowałem paluszki stopy.
– Źle – syknęła Lady, i po raz kolejny mocno kopnęła mnie pantofelkiem w sam środek twarzy.
Sytuacja powtórzyła się jeszcze 2 razy. Bolało, ale mówiąc szczerze kara, którą otrzymywałem coraz bardzie mi się podobała. Takiego uczucia upokorzenia i poddania chyba jeszcze nigdy nie doznałem. Czułem się naprawdę nędznym robakiem, zdanym w całości na łaskę i niełaskę swojej Dominy.

I gdy wydawało się, że zabawa ta będzie trwała dłużej, Lady Magda wyjaśniła mi co znaczy „dobrze się z nią przywitać”:
– Zdejmij pantofelki z moich stóp nie dotykając ich, a potem umyj je durniu. Nie wiedziałeś, że tak się witam z moimi sługami?
A więc o to chodziło! Skąd mogłem o tym wiedzieć. Ale nawet nie próbowałem niczego tłumaczyć i ochoczo po raz kolejny zbliżyłem się do pantofelka. Delikatnie ująłem jego przód zębami, a ręką chwyciłem za obcas. Udało się. Ściągnąłem go nie muskając nawet czarnej pończoszki mojej królowej.
– Dobrze, teraz drugi – powiedziała wyraźnie zadowolona, podstawiając mi przed nos drugą nóżkę.

I tym razem spisałem się na medal.
– Teraz możesz wziąć się za mycie. Pamiętaj, że możesz to robić wyłącznie językiem – powiedziała Pani.
Do spełnienia tego rozkazu zabrałem się nader ochoczo. Wszak damskie buciki są dla mnie nie mniejszym fetyszem niż same stopy. Pamiętam, że nie raz ukradkiem wylizywałem podeszwy butów koleżanek mojej siostry, gdy zostawiały je idąc do jej pokoju. Czym prędzej położyłem się więc na podłodze przy fotelu Lady i wziąłem pierwszy z pantofelków. Zacząłem od obcasów, które kilkukrotnie wsadziłem do ust aż po samo gardło. Później podeszwa, z której zlizałem cały kurz i wreszcie, na deser, podbicie pantofelka, które styka się z wewnętrzną stroną stopy. To był miód – delikatny zapach skóry pantofelka z zapachem stopy. Po prostu fantazja. Lizałem punkt po punkcie, wyobrażając sobie delikatną stópkę będącą właścicielką tego bucika. Jak ja chciałbym nim być.
Gdy polerowałem pantofelki Pani, ta postawiła stopy na moich plecach, znów upuszczając popiół z palonego papierosa na moją głowę. Wreszcie powiedziała: – Wystarczy – akcentując to lekkim kopnięciem mnie w twarz. – Dobrze się spisałeś, więc czas na nagrodę. Ubierz pantofelki na stopy twojej Pani – powiedziała władczym tonem. Rozkaz spełniłem w mgnieniu oka i czekałem na obiecaną nagrodę.
– Możesz włożyć stopę swojej Pani wraz z pantofelkiem do ust.
A więc dopiero po niemal godzinie pobytu w domu Lady Magdy mogłem tak naprawdę zrobić to, na co liczyłem od początku. Ale ta długa „gra wstępna” uczyniła ten akt oddania jeszcze bardziej ekscytującym niż zwykle. Drżącą ręką ująłem podeszwę pantofelka i wraz z paluszkami wsunąłem niemal po same gardło. W tym czasie Pani oparła drugą stopę o moje czoło. Byłem w raju.

Druga stopa powędrowała do moich ust już bez pantofelka. Czułem jedynie smak pończoszki i kształt cudownych pięciu paluszków.
– Dość tego dobrego – wyrwała mnie niczym ze snu Lady. – Masz kolejne zadania.

Gdy je spełnisz nagroda będzie jeszcze wspanialsza – powiedziała z tajemniczym uśmieszkiem. – Stopy Pani po całym dniu są zmęczone. Musisz coś z tym zrobić – otrzymałem stanowczy rozkaz. – Z przyjemnością – odrzekłem. Zaproponowałem Pani kąpiel w wodzie, a później masaż olejkami.
Lady przystała na to, więc przystąpiłem do dzieła. Przygotowałem małą wanienkę z ciepłą wodą, i zapytałem, czy z nóg Pani mogę zdjąć pończochy. W odpowiedzi Lady kazała mi uklęknąć.
Gdy zrobiłem to, myśląc, że w tej pozycji będę ściągał jej pończoszki, po raz kolejny otrzymałem solidnego kopniaka. – Będziesz pamiętał kreaturo, że zwracając się do Lady z pytaniem, należy paść przed jej stopami na twarz – powiedziała gniewnie moja pani. Teraz więc poznałem już kolejną zasadę. Położyłem się więc tuż przed stopami Pani, a ta obiema nogami w pantofelkach przycisnęła moją głowę do podłogi. – Teraz możesz pytać.
Za chwilę zdejmowałem z nóg mojej Pani pończoszki. Gdy chciałem sobie w tym pomóc ręką, tym razem zamiast kopniaka spotkało mnie uderzenie pejczem po plecach. – Zębami!, czy nie mówiłam ci o tym wcześniej? – zapytała Pani. Nie śmiałem odpowiedzieć, że nie. Ale wkrótce poszło mi nad wyraz dobrze. W dłoniach trzymałem stopę pani, a zębami zsuwałem czarną pończoszkę.

Oczom moim ukazały się śniade uda, łydki i stopy. Te ostatnie delikatnie wsunąłem do ciepłej wody i namydliłem, a później spłukiwałem. Po kąpieli stóp przyszła kolej na ich wysuszenie. Nadmiar wody Pani wytarła w moje włosy, a resztę wytarłem ręcznikiem. Masaż robiłem chyba naprawdę dobrze, bo pani ani razu nie zwróciła mi uwagi. Na całych stopach krem rozprowadzałem rękami, a pomiędzy paluszkami językiem. Nie ma co ukrywać, że tę ostatnią czynność wykonywałem ze specjalną przyjemnością. Lady w tym czasie oddała się długiej rozmowie przez telefon ze swoją koleżanką.
Wkrótce – nauczony już doświadczeniem – padłem u Pani stóp i zadałem pytanie, czy zadanie można uznać za wykonane. Lady powiedziała, że tak. W nagrodę mogłem odpocząć leżąc na plecach i służąc jej jako podnóżek podczas oglądania serialu w TV. W jego trakcie Lady albo po prostu trzymała swoje stopy na mojej twarzy, albo kazała rozgrzewać paluszki wsadzając je do moich ust. Chciałem, aby ten film nigdy się nie skończył.
Mijały już 2 godziny naszego spotkania, a więc tyle ile miała trwać moja służba u Lady Magdy. – Źle zacząłeś, ale wyrobiłeś się, więc na koniec możesz dostąpić zaszczytu, który nie wszystkich spotyka – powiedziała Lady, a ja przypomniałem sobie o wspominanej „jeszcze wspanialszej nagrodzie”.
– To największa rozkosz, ale i najwyższy stopień podporządkowania się swojej Pani.


Czy jesteś na to gotowy? – kontynuowała.
Padając do stóp Pani, nieśmiało zapytałem, na czym ma to polegać.
– Pytałam, czy jesteś gotowy – usłyszałem w odpowiedzi.
– Tak Pani – chęć poznania nowego zwyciężyła ze strachem, choć serce zaczęło mi bić jak dzwon.
Pani podeszła do mnie, zawiązała chustą oczy i położyła na podłodze twarzą do góry, po czym odeszła. Leżałem tak kilka dobrych minut, a w tym czasie setki myśli przelatywały z szybkością karabinu maszynowego. Wkrótce usłyszałem dobrze mi znany stukot pantofelków.
– Otwórz usta – padło polecenie. Przestraszony do granic możliwości ociągałem się z tym.
– Zgodziłeś się, więc nie ma odwrotu – usłyszałem, po czym mocny kopniak złamał mój opór, a ostry obcas skutecznie wszedł pomiędzy moje wargi. Niech się dzieje co chce pomyślałem.

Usłyszałem tylko jak Lady stanęła tuż nad moją głową, przykucnęła i…poczułem ciepło oblewające mi twarz.
Wszystko stało się jasne – spełniło się coś, o czym po cichu marzyłem, ale bałem się o tym realnie myśleć.
Gorący złoty deszcz mojej Pani lał się do moich ust, a ja w ekstazie spijałem go niczym najsłodszy nektar. Zerwałem opaskę z oczu, bo chciałem widzieć choćby ostatnie spadające krople.
Te padły wprost na moje źrenice. Szczytowałem.
Lady Magda była ze mnie zadowolona. Gdy wychodziłem pozwoliła mi jeszcze raz rzucić się do swoich stóp i wycałować je. Gdy chyba pierwszy raz uśmiechając się postawiła pantofelek na mojej głowie powiedziała, że już za tydzień mogę się u niej zjawić na służbę.
-Już teraz zaczynam liczyć godziny – odrzekłem.

0 0 votes
Article Rating

Autor

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
%d bloggers like this: