List o ojcu i córce

Szanowna Pani Joanno.
Proszę mi wybaczyć, że nie przedstawię się moim prawdziwym imieniem, ale jeśli potrzebuje pani
jakiegoś, to proszę mówić o mnie Krzysztof. Została mi pani polecona przez moich kolegów, jako
wyjątkowo dobra w radzeniu sobie ze stresem i innymi problemami psychicznymi. Piszę do pani
tradycyjny papierowy list, ponieważ moja sprawa wymaga anonimowości i mam nadzieję, że mogę na
nią liczyć. Pieniądze w kopercie są dla Pani, i chcę kupić za nie samo wysłuchanie mojej historii.
Moja córka nie ma na imię Monika, ale tak będę ją nazywał w tym liście. 14 lat, pierwsza klasa
gimnazjum. Po matce odziedziczyła ciemną karnację i drobną budowę ciała, mając około 150
centymetrów jest niższa niż większość koleżanek w klasie. Cicha, nieśmiała, siedziała głównie w
swoim pokoju oglądając anime, grając w gry komputerowe albo ucząc się. Normalna cicha nastolatka,
ale przyznam się, że trochę ją rozpuściłem.
Widzi Pani, po tym jak moja żona stwierdziła, że jednak lepiej będzie jej się żyło z jakimś
zniewieściałym gówniarzem, wydawało jej się że ona i jej humanista zabiorą mi wszystko i będą sobie
mogli spokojnie leżeć i pachnieć. Kretynka. Myślała, że wymyśli sobie jakąś historię o tym, że biłem
albo ją albo Monikę i sąd postawi się po jej stronie. Trochę zbladła jej mina jak przedstawiłem sądowi
rodzinnemu papiery o tym, że była kiedyś leczona na depresję dwubiegunową, a mój prawnik
rozciągnął to na historię, że ona tak naprawdę nigdy nie byłaby zdolna do bycia matką w normalnej
rodzinie. Ze łzami w oczach krzyczała na mnie, że obiecywałem jej że nigdy do tego nie będę sięgał, że
pozwolę jej żyć nowym życiem a nie martwić się nieustannie przeszłymi kłopotami. Kąśliwie
odpowiedziałem jej że jeszcze na samym początku naszej znajomości, kiedy wszystko opierało się na
wspólnym paleniu skrętów i gorącym seksie, ostrzegałem ją żeby nigdy nie stała się moim wrogiem,
bo jestem dla nich bezlitosny. Wyjechała z tym swoim pantoflem gdzieś do Hiszpanii, o której
infantylnie marzyła od dziecka, i ślad po niej zaginął.
A w moim życiu została tylko Monika. Wszystko, czego chciała, dawałem jej. Jestem człowiekiem,
który mimo tego, że ma nadmiar pieniędzy to jednak wychodzi z domu gdzie oszczędność była cnotą,
więc do dzisiejszego dnia liczę grosze praktycznie przy każdej możliwej okazji, ale co do mojego
aniołka zasady były całkowicie inne. Rzadko o coś prosiła wprost, była nieśmiała i dało się poznać, że
niewiele jej było do szczęścia. Ale kiedy tylko widziałem na przykład jak oglądała jakieś bollywoodzkie
musicale, to od razu brałem ją za rękę i szliśmy razem do teatru Roma na coś zaproponowane przez
moją przyjaciółkę. Wystarczyło tylko, że zobaczyłem jakieś rysunki mangowe leżące na podłodze
żebym od razu na allegro kupił jej najdroższy tablet jaki mogę znaleźć, wraz z krótką rozmową przy
obiedzie, że mam dwóch znajomych po ASP którzy zajmują się rysunkiem i grafiką, i mógłbym ich
kiedyś do nas zaprosić żeby opowiedzieli jej o tym jak wygląda ten świat.
Pieniądze nie grały roli, najważniejsze było to żeby zobaczyć jej zarumieniony uśmiech, albo
naburmuszone brwi, które niby były na mnie obrażone, że znowu jej kupiłem kolejną zabawkę,
podczas gdy reszta jej buzi pałała radością. Kochałem ją, i dawanie jej szczęścia stało się moim celem
życiowym.
Sam mam 43 lata, i utrzymuję się w dobrej formie fizycznej. Czy to piłka nożna z kumplami z
dzieciństwa, czy codzienny jogging, uważam że aktywność fizyczna to klucz do utrzymywania
klarowności umysłu. Ze względu na swoją pracę jako przedstawiciel handlowy muszę też
przywiązywać dużą uwagę do wyglądu, często większą niż bym chciał. Garnitury szyte na miarę,
fryzjer koniecznie raz w tygodniu, perfumy dobierane przez specjalistów w zależności od pory roku i
pory dnia, wszystko to dla człowieka, który mimo wszystko najlepiej czuje się w pomiętej koszuli i
starych dżinsach.
Pewnego dnia brałem prysznic po porannym biegu. Była sobota albo niedziela, więc mój aniołek był
w domu. Nie widuję się z innymi kobietami z intencjami miłosnymi, bo nie mam w tym momencie
swojego życia ani czasu ani ochoty na związek. Moja córka całkowicie zaspokoiła moje potrzeby
miłości. Były jednak rzeczy, których nie mogła mi dać. Seksualnie zaspokajały mnie albo moje dłonie
pod prysznicem, albo sporadycznie młode prostytutki z zaufanego domu publicznego, do którego
czasami chodziłem. Tego dnia akurat miałem ochotę na masturbację. Cała łazienka była wypełniona
oparami powietrza i zapachem mojego żelu pod prysznic. Nie zasłaniam kotary w kabinie kiedy wiem,
że mogę liczyć na chwilę prywatności, stałem więc całkowicie niezasłonięty w łazience. Ciało wygięte
do tyłu, jedna ręka położona z tyłu mojej głowy, druga powoli, ale mocno przesuwająca się wzdłuż
mojego penisa. W takich chwilach najczęściej myślałem o młodych kobietach, czasami wręcz
dziewczynach. Nastolatki zawsze kusiły mnie swoją niewinnością zaklętą w ciałach, które zachęcały
do grzechu. Gorąca woda spływająca po mojej szyi i ramionach potęgowała uczucie przyjemności,
więc delektowałem się tym momentem. Po kilkunastu minutach zacząłem już słaniać się na nogach, i
wystrzeliłem prosto w ścianę komory prysznicowej. Wyłączyłem prysznic i patrzyłem z lekkim
uśmiechem na strugę spermy spływającą po kafelkach. Nigdy po sobie nie sprzątałem w prysznicu, bo
twierdziłem, że to i tak miejsce pełne spływającej po ścianach wody.
Ogoliłem się, wyperfumowałem, i wyszedłem z łazienki do swojego pokoju żeby coś na siebie założyć
do śniadania. W łazience zostawiłem swój pulsometr. Niestety to już nie te lata, i lekarz zalecił mi
noszenie tego urządzenia żeby moje serce nie było zagrożone podczas uprawiania sportu. Wróciłem
się po niego jeszcze w szlafroku, i wtedy zobaczyłem mojego aniołka w sytuacji, która na zawsze
zmieniła naszą relację.
Miała na sobie białą bluzeczkę na ramiączkach z ciasteczkowym potworem oraz ciasne szare bokserki.
Stała oparta o ścianę kamery prysznicowej i… zlizywała resztki mojej spermy z kafelków.
Masturbowała się jednocześnie przez materiał bokserek, ale nigdy nie widziałem tak żywiołowej
masturbacji. Kształt jej cipki było wyraźnie widać na przemoczonych do nitki jej sokami bokserkach.
Bawiła się swoją myszką z takim ferworem, że nieustannie obijała się łokciami o ścianę, co chwilę
cicho stękając i słaniając się na nogach. Nic dziwnego, że mnie nie słyszała.
Wyszedłem z łazienki tak bezszelestnie jak mogłem, zamykając drzwi. Serce biło mi tak szybko, że
naprawdę myślałem, że grozi mi atak serca. Wróciłem jednak szybko do swojego pokoju, usiadłem w
szlafroku na fotelu i zacząłem nerwowo obmyślać całą sytuację. Podniecała mnie. Mój penis który
tylko kilkanaście minut temu wystrzelił spermę w oblizywane przez mojego aniołka kafelki był już
twardy i gotowy. Ale tak podniecony nie byłem już od lat. Stał na baczność, co chwile drgając
pulsami. Wydawał się być o dobre kilka centymetrów dłuższy niż erekcja której przysparzały mi
młodociane dziwki czy moja własna dłoń. Położyłem na nim swoją dłoń i zacząłem się masturbować.
Myślałem o cipce mojej córki, o tym jak jej soczki muszą smakować. Dosłownie kilka ruchów ręką i już
zbliżałem się do orgazmu. Złapałem szybko za chusteczkę papierową i spuściłem się w nią obfitą
ilością nasienia. Położyłem ją bezwładnie na stoliku nocnym i oddałem się ponownie myślom, tym
razem na trzeźwo. Stwierdziłem, że mój aniołek dorasta, więc takie rzeczy są jak najbardziej
naturalne. W końcu sam Freud mówił, że nasi partnerzy seksualni w dorosłym życiu są przez nas
dobierani na wzór naszych rodziców, a sam w wieku Moniki kilkakrotnie masturbowałem się myśląc o
mojej matce. Stwierdziłem, że jej zachowanie można zakwalifikować jako na pograniczu normalnego i
nie powinienem z tym nic robić.
Dzień popłynął więc dalej jak gdyby nic się nie wydarzyło. Monika wzięła prysznic i przyszła na
śniadanie, porozmawialiśmy przy stole, i zajęliśmy się obowiązkami domowymi. W naszym domu są
podzielone one w taki sposób, że ja gotuję, a Monika od jakiegoś roku wzięła na siebie obowiązek
sprzątania żebyśmy nie musieli płacić sprzątaczce. Po jakimś czasie zacząłem więc przygotowywać
jedno z jej ulubionych dań: kurczaka po tajsku w mleczku kokosowym, a ona w swoim białym
fartuszku zaczęła odkurzać meble i dywany.
Po udanym obiedzie wróciłem do swojego pokoju żeby poczytać nieco rzeczy w Internecie. Włączając
laptopa przypomniałem sobie o tej zaspermionej chusteczce, którą położyłem na stoliku nocnym.
Spanikowany dopiero teraz zrozumiałem, że kiedy Monika u mnie sprzątała to mogła ją zauważyć.
Zacząłem jej paranoidalnie szukać po całym pokoju, myśląc, że może położyłem ją gdzieś indziej i nie
pamiętam. W końcu znalazłem ją w moim koszu na śmieci, między gazetami i innymi papierami. Była
jednak jedna różnica. Kiedy spuściłem się w chusteczkę, pamiętam wyraźnie, że zgniotłem ją lekko i
rzuciłem na stolik. A w koszu leżała schludnie złożona w kwadracik. Wyjąłem ją z kosza i zauważyłem
z przerażeniem, że była całkowicie wyczyszczona, zupełnie jakby…
Czy mój aniołek mógł wylizać moje nasienie z chusteczki i złożyć ją schludnie żeby wyrzucić?
Następnego dnia zdecydowałem się przetestować moją teorię. Wyjąłem z szuflady chusteczkę
bawełnianą. Jedną z tych, które często są mi wciskane do przedniej kieszeni marynarki żeby sprawiać
wrażenie jeszcze lepiej ubranego. Wystarczyło tylko przywołać myśli mojego aniołka zlizującego
posłusznie moją spermę ze ściany żeby od razu osiągnąć orgazm. Położyłem zaspermioną chusteczkę
na swoim stoliku i wyszedłem do pracy. Po powrocie, chusteczka była wylizana całkowicie do czysta i
złożona w schludny kwadracik.
Przez następny miesiąc karmiłem swoją córkę swoim nasieniem, płynem, który dał jej życie. Czy pod
prysznicem, czy w chusteczkę, kilka razy wręcz spuściłem się na swoją własną koszulę żeby zobaczyć
czy odważy się to zlizać pod moją nieobecność. Za każdym razem wszystko było wylizane do sucha, a
wielokrotnie mój pokój po powrocie pachniał wyraźnie młodocianą cipką.
Przyszedł pewien dzień, podczas którego w szkole mojego aniołka była organizowana dyskoteka. Jakiś
czas temu kupiłem jej zestaw drogich kosmetyków na jej prośbę. Powiedziałem jej, że dla mnie
zawsze będzie piękna, ale że jeśli ma taką potrzebę to może zacząć się malować po domu, byle nie
byłoby to nic zbyt mocnego. Zazwyczaj podkreślała tylko swoje oczy kredką i poprawiała rzęsy
mascarą, raz na jakiś czas malowała sobie powieki zielonym cieniem żeby podkreślić kolor jej oczu.
Tego dnia jednak, zrobiła się na bóstwo. W oparciu o jakiś poradnik na youtubie, mój aniołek
podkreślił swoje kości policzkowe różem do policzków, przyczepiła sobie sztuczne brwi, które
wyglądały absolutnie zniewalająco, a swoją fryzurę ułożyła w namiętnie wyglądające fale. Z szarej
myszki przerodziła się w hollywoodzką piękność, co dopełniał jeszcze fakt, że szła tam w bluzeczce,
która odsłaniała jej apetycznie upchnięty push-upem skromny biuścik, a lśniące od balsamu nogi były
przyodziane w ledwie sięgające do połowy uda szorty. No i ten jej zapach… Nie wiem gdzie znalazła
perfumy jej matki, ale ten zapach po dziś dzień działał na mnie absolutnie zniewalająco. Pragnąłem
jej, i gryzłem się w język żeby się na nią nie rzucić i jej nie zgwałcić, w czym nie pomagał fakt, że mimo
tego, że wychodziła o 20, to była już tak umalowana o 17, kiedy wróciłem z pracy.
Nieustannie wchodziła do mojego pokoju o jakieś bzdurne rzeczy, jak np. to, że Internet coś dzisiaj
wolno chodzi albo to ze chyba się skończył papier toaletowy i będzie trzeba kupić. Ja… nie mogłem
powstrzymać swoich dłoni. Zawsze kiedy do mnie przychodziła to uśmiechałem się, wysłuchiwałem
co miała do powiedzenia i przytulałem ją. Całowałem w policzek, w usta, w czoło. Mówiłem jaka jest
piękna. Ona uśmiechała się słodko i dziękowała półszeptem.
Godzina 19:00. Te dwie godziny od mojego przyjścia do domu były jak wieczność, mój penis zaczynał
już boleć mnie od dwugodzinnej erekcji w najwyższej formie. Moje myśli owładnięte przez
podniecenie powoli stawały się coraz mniej logiczne i w końcu zdecydowałem się na niezwykle
ryzykowny i kontrowersyjny krok…
Zapukałem do niej i otworzyłem drzwi. Słuchała muzyki rysując na tablecie. Odwróciła do mnie głowę
i spytała się mnie z uśmiechem o co chodzi.
– “Kochanie, dzisiaj na dyskotece będziesz tańczyć z chłopcami, prawda?”
– “No… chyba tak, sama nie wiem. Żaden mi się jakoś nie podoba za bardzo.”
– “Ale nie zmienia to faktu, że może tam dojść do różnych rzeczy. Jesteś piękna, a chłopcy w twoim
wieku są naprawdę… napaleni.”
Na te słowa przytaknęła cicho i wpatrywała się we mnie z oczekiwaniem na to co się wydarzy.
Drżącymi rękoma zacząłem rozpinać swoje spodnie. Ściągnąłem je całkowicie, zostając w samych
wypiętych bokserkach. Wręczyłem jej do dłoni zapakowaną prezerwatywę.
– “Wiesz co to jest?”
– “Wiem… kondon?”
– “Kondom. Ale wolałbym żebyś mówiła na to prezerwatywa. Rolą każdej kobiety jest to żeby
wiedzieć jak się posługiwać prezerwatywami. Jak je zakładać, i zdejmować.”
Nawiasem mówiąc to całkowita bzdura. Mój penis, mój problem jak to mówiła mi moja była żona. Ale
wiedziałem, że aniołek uwierzy mi we wszystko. Zaczęła otwierać opakowanie.
– “Muszę cię nauczyć jak to robić żeby nie martwić się, że jakiś idiota zrobi ci dziecko. Ufam ci,
kochanie. Ale tamtym kretynom nie mogę zaufać. Muszę więc być ostrożny i dzisiaj nauczę cię tego…
na sobie.”
W tym momencie jej oczy poleciały w dół na prezerwatywę trzymaną przez nią w jej palcach.
– “Aniołku… zdejmij moje bokserki.”
Jak tylko to powiedziałem to od razu poczułem, że mój penis zaczął ociekać moimi płynami. Czułem
jak mokry ślad zaczyna odbijać się na bokserkach. Moja córeczka posłusznie wstała z krzesła,
uklęknęła i zdjęła moje majtki. Jej oczom ukazał się wielki, pachnący, błyszczący się penis. Wpatrzyła
w niego jak zahipnotyzowana, a moje serce było gotowe wyskoczyć z piersi. Zebrałem w sobie resztki
zimnej krwi i wydyszałem do niej.
– “Nałóż prezerwatywę na czubek mojego penisa.”
Monika posłusznie nałożyła gumkę na moją żołądź. Czułem przez chwile jak zimne i drżące były jej
ręce. Sam zresztą też czułem jak zimne były moje.
– “Dobrze… teraz ściągnij tą zawiniętą część wzdłuż mojego penisa.”
Powoli swoją malutką i zimną dłonią zaczęła przesuwać w dół, pokrywając gumką całego gorącego
kutasa.
– “Bardzo dobrze, jestem z ciebie dumny. Teraz zdejmij ją ze mnie, tak samo jak założyłaś, ale w drugą
stronę.”
Na te słowa aniołek zaczął zawijać prezerwatywę w górę mojego penisa. Całkowicie ją zdjęła i
wpatrywała się we mnie z niepewnym widokiem na twarzy. Ja podciągnąłem bokserki i spodnie, i
pocałowałem ją w czoło.
– “Bardzo szybko się uczysz, kochanie. Już czuję się o wiele bezpieczniejszy co do tej dyskoteki.”
Uśmiechnąłem się i wyszedłem z jej pokoju. Usiadłem w swoim fotelu, i oczywiście zacząłem się
masturbować myśląc o tym co się wydarzyło…
Nie minęło pięć minut, a Monika nieśmiało otworzyła moje drzwi. Wpatrzony w nią nie przestawałem
się masturbować. Powoli podeszła do mnie, cały czas gapiąc się na mojego kutasa. Położyła dłoń na
mojej i swoim cichym słodkim głosikiem powiedziała…
– “Tato… daj mi.”
Zabrałem swoją dłoń, a mój aniołek uklęknął i włożył mojego penisa do swoich ust. Resztki jej
błyszczyka zostawały na moim trzonie, a ona zabawiała się swoją cipką stękając gdy nie mogła już
więcej zmieścić w swoich ustach. Oblizywała języczkiem okolice mojej cewki, bawiła się moimi
jądrami swoimi malutkimi paluszkami… Wiedziałem, że czytuje erotyczne mangi, ale nie wiedziałem,
że aż tyle można się z nich nauczyć.
Ta chwila zdawała się trwać całą wieczność, po czym wystrzeliłem z impetem będąc w jej ustach.
Zakaszlała i lekko się zakrztusiła, ale to, co wypluła po chwili zlizała z mojego penisa i jąder. Widać
było, że nigdy nie łyknęła aż tyle na raz, bo zajęło jej chwilę zanim mogła coś powiedzieć. Ja czułem
się jakbym był zupełnie naćpany, a ona patrząc w moje oczy z ustami ubrudzonymi moim nasieniem
zaczęła do mnie szeptać:
– “Tatusiu, od dzisiaj nie chcę żeby żadna kropla twojego kremu się zmarnowała. Proszę, nie pozwól
żebym musiała już zlizywać twoją spermę z chusteczek. Wszystkie moje dziurki są twoje, tylko
proszę… nie przestawaj mnie karmić swoim nasieniem. Kocham cię.”
Pani Joanno, od tamtej pory moje życie wygląda tak, że moja czternastoletnia córka każdego dnia
budzi mnie seksem oralnym, a kołysze mnie do snu ujeżdżając mnie i krzycząc z przyjemności. Piszę
do pani, bo mam potrzebę o tym komuś opowiedzieć. Nie szukam potępienia, nie szukam pochwały.
Nie szukam żadnej opinii. Wiem, że ja i Monika damy sobie radę. Wiem, że kocham ją, teraz już nie
tylko jak moją córkę, ale jak kobietę. Znalazłem w niej większy wymiar miłości niż jakakolwiek kobieta
kiedykolwiek była mi w stanie dać. Jestem szczęśliwy.
I chciałem się tylko pochwalić swoim szczęściem.

Odsłony: 68

5 1 vote
Article Rating
5 1 vote
Article Rating

Autor

Author: Nieznany
5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments