Macocha Agnieszka

Macocha Agnieszka

Macocha Agnieszka.
Całkiem niedawno moja macocha wymyśliła nową torturę. Zazwyczaj znęcała się na mnie psychicznie wymyślając dziwaczne rzeczy np. żebym posprzątała swój pokój, żebym wracała do domu przed 22:00 itd. A przecież była w moim wieku. Stałam się toaletą dla niej i dla jej koleżanek. Wszystko to było karą za to, iż byłam niegrzeczną dziewczynką. Pewnego dnia, obrażona na moją macochę zabrałam jej z portfela wszystkie pieniądze i poszłam na imprezę. Wróciłam po dwóch dniach, jeszcze pijana na dodatek i wtedy się zaczęło.


Weszłam do domu nie zwracając uwagi na macochę. Poszłam prosto do swojego pokoju i to co tam zobaczyłam wprawiło mnie w zdumienie. Mój pokój był pusty za wyjątkiem płaskiego materaca z gąbki leżącego przy ścianie. Zniknęły meble, sprzęt, krzesło, a okno zasłonięte było żaluzją antywłamaniową. To jakieś szaleństwo pomyślałam.
– Zrobiłam ci wreszcie porządek w pokoju – ironicznie odezwała macocha – myślałaś że skoro jesteśmy w tym samym wieku to nie mam prawa tego robić ? Otóż wyprowadzę cię z błędu, ten dom należy do mnie i mogę w nim robić co tylko mam ochotę. Ty również należysz do mnie i będziesz robić wszystko co ci rozkażę. Zrozumiałaś ?
– Co ? – Spytałam zdziwiona nie mając pojęcia o co chodzi tej głupiej lasce która związała się z moim ojcem.
– Głucha jesteś ? Nie mam ochoty teraz z tobą rozmawiać. Natychmiast zdejmuj te ciuchy. Na materacu pod kołdrą leży dla ciebie coś odpowiedniejszego. I nie próbuj protestować, chyba że chcesz żeby twój ojciec zobaczył jak się zabawiasz z moją bielizną… i jak bardzo ci się podobam. Mam to wszystko nagrane, może sobie później obejrzymy jak wąchasz moje obsiusiane majteczki i bawisz się swoją cipką w tym samym czasie ? Co ty na to ?
– Dobrze zrobię czego chcesz, ale nie mów nikomu – powiedziałam starając się wyglądać na opanowaną. Jednak mój głos zdradzał ogromny strach i wręcz przerażenie. Jestem pewa że ona od razu to wyczuła.
– Nie widzę żebyś się rozbierała – szybciej !!! – spoliczkowała mnie. Zszokowana zaczęłam wypełniać jej polecenie i zdjęłam ubranie na progu swojego pokoju. Macocha pchnęła mnie do środka i wyszła zamykając drzwi na klucz.
W pokoju panował półmrok. Przez okno nie wpadał ani jeden promień światła. Jedyne co powstrzymywało ciemność przed ogarnięciem wszystkiego była niewielka jarzeniówka przymocowana do sufitu zamiast mojego cudownego żyrandola. Pokój przypominał celę więzienną po wygaszeniu świateł.
W więzieniu nocą nigdy nie jest zbyt ciemno. Stałam tak nago po środku tego co zostało z mojej prywatnej twierdzy i kiedy pierwszy szok opadł poczułam nieprzyjemny zapach. Podeszłam do materaca, zsunęłam cienką jedwabną kołdrę i to co zobaczyłam przyprawiło mnie o mdłości. Leżło tam kilka cienkich fartuchów ze sztucznego materiału. Trudno było ocenić jakiego są koloru przy tym świetle. Jednak nie tylko to było powodem. Dosłownie całe posłanie tonęło w rzadkiej kupie. Wszystko było ochlapane śliskimi błyszczącymi odchodami. Smród był potworny. Odsunęłam się odruchowo wciskając się w przeciwległy kąt i tam usiadłam z wrażenia. Ona chyba ode mnie nie oczekuje że się tam położę ? Pytałam sama siebie coraz szybciej i szybciej. Po policzkach popłynęły mi łzy. Siedziałam tak płacząc w kącie aż zasnęłam.

Nie wiem która to była godzina ani nawet czy jeszcze był dzień, kiedy macocha obudziła mnie w dość niekonwencjonalny sposób. Czułam przyjemne ciepło na ciele i powoli rozchyliłam powieki. Sikała na mnie.
– Powiedziałam ci że tam masz coś odpowiedniego do włożenia. Przecież wiem jak lubisz moje smierdzące majtki. Postanowiłam dać ci coś więcej. Żebyś była szczęśliwa ty perwersyjna dziewucho. Specjalnie dla ciebie zaprosiłam koleżanki jak tylko wyszłaś, nie myślałaś chyba że mogłabym dać ci aż tyle z siebie ? Od teraz jesteś moją niewolnicą. Będziesz robić wszystko co rozkażę, lub nawet pomyślę. Radzę ci już zacząć się uczyć czytać w mych myślach jeśli chcesz żeby nikt się nie dowiedział o twoich perwersjach. Ciekawe co by na to powiedzieli nasi znajomi ze studiów ?
– Proszę tylko nie to, nie mów nikomu i nie każ mi się tam kłaść – spojrzała na materac z fartuszkami pokryty wręcz kilogramami fekaliów.
– Oczywiście, że nie będę cię prosić. Po prostu każę ci założyć fartuszki, i grzecznie położyć się spać. Czeka cię jutro dzień pełen pracy, a już jest noc.
– Nie… proszę….
– No, dość tych dąsów. Wyliż mi cipkę po siusianiu i hop do łóżka rozpustnico.
Cała czerwona ze wstydu, polizałam jej kobiecość o której zawsze marzyłam. Poczułam jej przyjemne ciepło na swych wargach. To było cudowne. Macocha jeszcze siknęła kilkakrotnie w moje usta. Wszystko oczywiście wyplułam, ale szczerze chciałam połknąć do ostaniej kropli. Tyle razy zlizywałam ten smak z jej majteczek. Był taki cudowny. Zawsze doprowadzał mnie do obłędu. Zauważyłam też zaschnięte resztki wokół jej kakaowego oczka. Zapragnęłam natychmiast je zlizać. Jednak nie mogłam. Musiałam walczyć nie tylko ze swoimi słabościami do tych rzeczy ale również z macochą. Bądź co bądź, mimo że mnie podniecała to jednak nienawidziłam jej równie mocno.
– Słyszysz co do ciebie mówię ? Marsz do łóżka ! – krzyknęła tarmosząc mnie za włosy. Bolało strasznie… więc podeszłam do posłania i położyłam się delikatnie na łóżku, tak żeby najmniej się ubrudzić.
– Co ty robisz ? Natychmiast załóż fartuszki zanim je zupełnie pognieciesz ! – i chwytając mnie za włosy sprowadziła mnie do pionu.
Wstawałam dość niezdarnie i całe plecy, nogi i pośladki zdążyła oblepić brązowa, półpłynna masa. Na domiar złego czułam się znakomicie. Podniecał mnie zapach rozchodzący się od mej nowej pościeli. Delikatnie uniosłam fartuchy. Leżący na samym spodzie był nawet suchy i tylko lekko zaplamiony. Zaczęłam go wkładać.
– Poczekaj ! Ten biały fartuszek, jak pewnie zauważyłaś jest z troszkę innego materiału najbardziej przypominającego ortalion. Chcę żebyś obwiązała się nim za rękawy w pasie tak żeby wisiał za tobą guzikami zwróconymi do twojej grzesznej dupy.
Zrobiłam co mi kazała. Miałam teraz ciasny węzeł z rękawów na brzuchu. Macocha wyjęła z kieszeni gruby dziesięciocentymetrowy żelowy wibrator i wsunęła mi go w muszelkę. Zrobiło mi się przyjemnie. Czułam jak moja ciasna szparka dostosowuje swój rozmiar do nowego przedmiotu. Jak wilgoć zaczyna się wydzielać coraz szybciej. Zapragnęłam rzucić się na moją oprawczynię i jednocześnie sprawczynię tej przyjemności, całować ją opadając razem na niecodziennie wymoszczone posłanie.
– Teraz podwiń fartuch tak żeby przytrzymywał to co ci włożyłam. – Zrobiłam to i fartuch ułożył się wzdłóż pośladków wciskając guziczki pomiędzy pośladki. Przełożyłam go pod pasem z rękawów i pozwoliłam opadać mu swobodnie na uda i kolana.
– Widzisz jak chcesz to potrafisz być grzeczna. Załóż jeszcze resztę i śpij. Jutro powiem ci jakie będą twoje obowiązki.
Założyłam najpierw największy z nich z długimi rękawami sięgający do kostek. Na niego założyłam krótszy bez rękawów z masą falbanek wysmarowanych niemiłosiernie rzadką kupą przygotowaną przez macochę. Ostatni krótki zwyczajny fartuch do wiązania w pasie zawiązałam poniżej węzełka żeby jeszcze dodatkowo podtrzymywać moje nowe fartuszkowe majteczki. Odruchowo wytarłam w niego brudne ręce przez co stały się jeszcze brudniejsze. I tak śliska tkanina ochlapana rzadkimi odchodami sprawiła że poczułam się jakbym stała namydlona pod prysznicem. Albo raczej jakby moja macocha wylała na mnie wiadro swojej cudownie pachnącej wilgoci zebranej wprost z jej cudownej cipki.
Nie oglądając się na mnie wyszła. A ja wciąż czułam jak moje wnętrze rozpiera jej cudowna zabawka. Czułam jej zapach. Ten który zawsze minie tak podniecał. Przypomniałam sobie jak nie tak dawno weszła po macosze do ubikacji i tam zobaczyła resztki z jej ciała błyszczące kusząco na boku muszli. Pamiętam jak dotknęłam tego palcem, a potem sam wsunął mi się do ust. Nie było smaczne, ale nieziemsko podniecające. Tak jak teraz. Ta cała sytuacja wydaje mi się snem. I to coraz bardziej przyjemnym. Położyłam się na łóżku. Włożyłam dłoń pod fartuszek odnajdując zmajstrowane na prędce majtki a pod podwójną warstwą cienkiego materiału wyczułam wibrator. Zaczęłam nań naciskać. Poruszając ręką w górę i w dół. Nie mogłam go wyjąć bo fartuch zbyt mocno wpychał go we mnie. Ale mogłam popychać go do góry i na dół. Czuć jak się we mnie wierci. Drugą dłonią masowałam piersi rozsmarowując nieczystości macochy i jej koleżanek. Mam nadzieję, że koleżanki były równie atrakcyjne co macocha, pomyślałam. Moja dłoń błądziła po całym cieniutkim materiale szczypiąc czasem sutki kiedy na nie trafiała. Odgarnęłam brudne już włosy z ramion i zaczęłam całować swoje ramiona. Zaczęłam ssać rąbek kołnierzyka wysysając smak kobiet nań pozostawiony. Zaczęłam lizać swoją dłoń chcąc pochłonąć z niej wszystko. Potem przedramię, ramię, i znowu rąbek kołnierzyka. Potem lizałam i przygryzałam wewnętrzną część ręki. Fartuchy przyklejały się i odklejał od mej skóry. Cała drżałam i falowałam na posłaniu. Czułam się wspaniale. Nadeszło kilka fal ekstazy, a potem następne i następne. Powoli przykryłam się satynową kołdrą i powoli wyczerpana zasypiałam. Czując nieustanne skurcze między nogami składane na wibratorze. Stawały się coraz krótsze, i niesamowicie przyjemne. Zdałam sobie sprawę że zsiusiałam się z rozkoszy. Nie przejęłam się tym absolutnie, w tej sytuacji nie miało to żadnego znaczenia. Było tak cudownie. Odpływałam w sen wciąż czując przyjemne pulsowanie.
Rano przyszła macocha wysiusiać się na mnie. Byłam cała mokra. Sikała mi głównie na twarz każąc pić. Udawałam że się bronię, ale z chęćią przełykałam krople jej porannego moczu. Miał intensywny smak, pozatym i tak strasznie chciało mi się pić. Powiedziała też że wróci tu na kupkę, jak wypije poranną kawę i wyszła. Znowu zostałam sama. Wstałam z łóżka, strzepnęłam trochę nieczystości z fartuszka żeby nie roznieść tego po całym pokoju. Pdeszłam do zasłonitego okna. Nie było szans żeby przez nie wyjrzeć. Wzrok przyzwyczaił się do nikłego światła. Wreszcie po kilkunastu minutach weszła macocha i niestety nie była sama.

– O widzę że już wstałaś. – uśmiechnęła się macocha – Przyprowadziłam ci gościa. Poznaj Agnieszkę. W zasadzie nie powinnam ci nikogo przedstawiać, ty pewnie też nikogo nie poznajesz ze swoim kibelkiem ? Co ? Przyznaj się ? A może całujesz się z nim po moim wyściu i wyznajesz mu miłośc ? Widziałam że dobrze się bawiłaś wczorajszego wieczoru. Teraz już nie masz wyjścia musisz mi być posłuszna jeśli nie chcesz żeby wszyscy zobaczyli jak wyśmienicie się zabawiasz w moich odchodach. Jeśli kiedykolwiek usłyszę jakiś sprzeciw z twojej strony nie zawaham się i pokażę film z wczorajszej nocy wszystkim twoim znajomym. A teraz połóż się grzecznie na podłodze, żeby twoim paniom było wygodnie srać w twoje usta.
– Musimy przez ciebie zakładać odzież ochronną ty flejo, spójż na siebie, jak ty wyglądasz. – Obie kobiety były ubrane w białe stylonowe fartuchy. – szybciej bo nie mamy całego dnia. Kładź się i zjdaj swoje ciepłe śniadanko z naszych odbytów. Jak sądzę dzisiaj zaserwuję ci raczej zupkę, troszkę mnie jeszcze pędzi po tym jak ci przygotowywałam posłanie.
Położyłam się na podłodze tak jak kazała i czekałam. Pierwsza kucnęła nade mną macocha. Podwinęła fartuch i puściła ogromnego bąka. Smród był niesamowity, mimo iż zdążyła się już przyzwyczaić przez noc.
– Liż mi odbyt – rozkazała macocha, a ja posłusznie wziełam się za wwiercanie się języczkiem w jej kakaowe oczko, które co chwila otwierało się i puszczało porcje śmierdzących gazów.
Po kiku takich seriach wraz z jednym z bąków wytrysnał strumień jasno brązowej cieczy zalewając mi całkowićie usta. Jej rzadką papkę miałam już w gardle ale strumień zdawał się płynąć w nieskończoność.
– smakuje ci ? – pytała z góry – na pewno tak. Gdyby było nismaczne nigdy byś nie tego nie zjadała. Nie zjadłabyś czyjegoś gówna gdyby ci nie smakowała. Od dzisiaj będę srała ci prosto w usta a ty będziesz się tym zajadać ze smakiem. Będę zapraszała koleżanki żeby sobie mogły ciebie obejrzeć jak żresz kupę. I będziesz wszystkim moim znajomym słuzyła za kibel….
Kupa macochy stała się już zupełnie rzadka, prawie jak woda. Jednak wciąż napływało jej coraz więcej. Czasem stryumień przerywało siarczyste pierdniecie po którym z wielkim ciśnieniem wypadała z niej kolejna struga sraczki. Ledwo słyszałam co do mnie mówiła, odgłosy które wydobywały się z jej otworu tuż nad mymi wargami były starsznie głośne.
– a wiesz że mamy wspólnych znajomych ? Przecież nawet spędziłyśmy jeden rok wspólnie na studiach… – kontynuowała macohca – będziesz żreć ich gówna i pić ich mocz. Cieszysz się prawda ?? – nawet gdybym chciała to nie mogłam niczego powiedzieć będąc całkowicie zakneblowana jej odchodami.
Odbyt mojej macochy świecił się brązem. Jej brązowa ciecz zalała mi cały przód fartucha aż do samego pępka. Całą twarz i włosy miałam mokre. A w żołądku brakowało już miejsca. Myślałam że nie przełknę już ani kropli.
– Dobra zupka ? Smakuje mojej małej rozpustnicy ? – dopytywała macocha zaczynając się bawić swą muszelką, Masowała delikatnie swoją cipkę jednocsześnie stękając głośno i wydalają z siebie kolejne porcje sraczki. Teraz mam niestety niewiele dla ciebie, ale nie martw się zaprosiłam znajomych na wieczór.
Wreszcie puśiła ostatniego mokrego bąka i wstała. Podziwiając widok jaki po sobie zostawiła.
– i jak ci smakowało ? Zaraz mi powiesz czyje smaczniejsze, moje czy Agnieszki ?
Nie zdążyłam nic powiedzieć, jeszcze nie zdążyłam przełknąć tego co mi zaserwowała a już jej koleżanka kucała nademną. Jej ściśnięty odbyt zaczął się rozszerzać. Coraz mocniej i mocniej, aż ujrzałam grubego stolca cisnącego się wprost w moje usta. Był ogromny. Bałam się że nie obejmę go w ogóle ustami, ale udało się. Rozwarłam je najmocniej jak potrafiłam i pozwoliłam wejść do środka kupie Agnieszki. Ciemnobrązowa masa zdawała się nie mieć końca. Poczułam jak wchodzi mi do gardła, nie mogłam jej pogryźć bo wciąż napływała kolejna porcja. Czułam jak odchody Agnieszki przechodzą przez gardło prosto do pełnego już żołądka. Oczy wyszły mi z orbit. Jej kupa wypełniała mi jednocześnie całe usta, gardło i prawie cały żołądek i wciąż napływała. Nie mogłam oddychać. Nagle zgięłam się w pół odsuwając pupę kobiety brudząc przy tym trochę jej fartuch. I zwymiotowałam. Częściowo na podłogę, lecz w większości na siebie. Teraz fartuszki nie miały już zupełnie żadnego koloru poza niezliczonymi odcieniami brązu. Siedząc i wymiotując czułam jak wibrator wbija się mocniej w moją cipkę.
– Coś ty narobiła głupia suko ? – krzyknęła macocha – dobrze że włożyłaś ten fartuch bo teraz jak byś taka utytłana wróciła do domu… – zwróciła się do Agnieszki która z zafascynowaniem przyglądała się wymiotującej dziewczynie kołyszącej się w przód i w tył by zrobić sobie dobrze posadzką.
– Eeee… przepraszam – wyjęczałam.
– Zostaniesz za to surowo ukarana, a teraz zjadaj wszystko co zwróciłaś. Masz dokładnie wylizać podłogę i fartuszki. Chyba że chcesz jutro obejrzeć ciekawy film na studenckim serwerze.
– dobrze… – jęknęłam i jak kotka zaczęłam wylizywać swój fartuszek. Kiedy dotarłam do połowy musiałam wysiorbać swoje wymiociny zmieszane z nieczystościami obu pań. Piłam lekko się dławiąc, a towarzyszył mi śmiech kobiet. Kiedy już kończyłam panie najwyraźniej były już znudzone. Macocha kazała mi jak skończę stanąć w kącie i czekać dopóki nie wróci.
Tak zrobiłam. One wyszły a ja stałam w kącie, mając zakaz opierania się o ściany. Czas płynął bardzo wolno. Wibrator rozpychał się nieprzyjemnie wewnątrz. Stałam wsłuchując się w odgłosy domu, ale dolatywało ich niewiele. Chwilę bawiłam się fartuszkiem przeplatając go między palcami. Przestępowałam z nogi na nogę. Zdoążyłam również wypatrzeć kamerę z której mnie zfilmowano wczorajszej nocy. Niestety można było mnie obserwować dzięki niej, bez względu na to gdzie bym nie stanęła. Zachciało mi się siusiu i bez krępacji zrobiłam dokładnie w tym miejscu gdzie stałam. Czas płynął strasznie powoli. Nogi, krzyż i ramona zaczęły boleć. Na domiar złego po tym obfitym posiłku zachciało mi się kupę. Nie mając wyjścia popuściłam w fartuszek służący mi za majtki. Od razu poczułam jak wibrator wciska się głębiej naciskany rozepchanym materiałem fartucha. Stałam na tyle długo że zdążyłam prawie zupełnie wyschnąć. Z wyjątkiem okolicy pośladków i cipki oczywiście. Było mi zimno już tylko w stopy brodzące w kałuży moczu, ale i ona szybko schła. Czekałam i czekałam na moją macochę. A ona nie przychodziła. Chciałam usiąść, ale bałam się co jeśli patrzy, albo jeśli nagrywa. Jeśli zrobiła mi już takie rzeczy do czego jeszcze mogłaby się posunąć ? Dlatego stałam tak w kącie i czekałam. Gruby członek między nogami przeszkadzał coraz bardziej. Wreszcie nie wytrzymałam. Podwinęłam fartuchy do góry rozwiązałam fartuszkowe majteczki i wyjęłam wibrator. Potem spowrotem zawiązłałam fartuszek, a wibrator schowałam głęboko pod materacem. Wszystko to trwało zaledwie minutę, a może nawet krócej. Wróciłam na swoje miejsce w kącie. Stałam i czekałam. Jak tu weszła to był ranek, myślała, teraz już jest pewnie południe, a może nawet wieczór. Trudno powiedzieć. Przestępowanie z nogi na nogę przestało sprawiać kłopoty. Cholera – pomyślałam nagle – mogłam się przy okazji załatwić i sprzątnąć to pod materac. Teraz już za późno. Nie będę ryzykowała, że nagle wejdzie. Bez wątpienia moja macocha jest szalona i na pewno nie zawachałby się pokazać tego filmu wszyskim. Ciśnienie rosło mi w żołądku. Co chwila puszcałam śmierdzące gazy. W końcu nie wytrzymałam i popuściłąm tylko troszeczkę, mały twardy kawałek kupki, niestety za tym troszeczkę, wylało się chyba kilka litrów rzadkiego kału. Po chwili to zaczęło kapać i spływać mi po nogach. Ale stałam dalej czekając.
Kiedy straciłam nadzieję że wytrzymam w tej pozycji chociażby minutę dłużej weszła macocha. Była sama, ubrana wyłącznie jak poprzednio w biały stylonowy fartuch. I co chyba najgorsze nie była zupełnie trzeźwa.
– wiesz co ? – zapytała zadziornie – obserwowałyśmy cię cały czas w telewizorze u góry i myslałyśmy jak cię ukarać za nieposłuszeństwo. Właściwie to za dwa nieposłuszeństwa. Za to że pobrudziłaś Agnieszkę i dlatego że wyjęłaś wibrator bez pozwolenia. Widzę też, że pobrudziłaś podłogę. Najpierw wyliż do czysta posadzkę. A potem cię ukarzę.
Uklęknęłam odczuwając ulgę dzieki zmianie pozycji i pochylona zlizywałam własne nieczystości. Bałam się strasznie co ona mogła wymyślić. Macocha w tym czasie pluła obficie to na nią, to na posadzkę każąc mi to zlizywać. Kiedy skończyłam ona uniosła tylko swój fartuch i nasikała na mnie, a ze mnie wszystko spłynęło na podłogę.
– widzę że się w ogóle nie strasz. Szybciej !!! – krzyknęła na mnie.
Więc najszybciej jak mogłam spijałam jej mocz z brudnego parkietu. Kiedy skończyłam kazała mi się rozebrać i stanąć pochylona w rozkroku.
– Szerzej – powiedziała – jeszcze szerzej ! Wzięła jeden z fartuchów skręciła go jakby chciała wyrznąć i zaczęła wpychać mi w odbyt. Bolało strasznie, i w ogóle nie chciało wejść. Ale macocha tak mocno pchała że po chwili połowa mojego mniejszego fartucha była już we mnie. Więcej i tak by nie weszło. Resztę szmaty wepchała mi do cipki. Tak że na zewnątrz został jedynie niewielki pasek śliskiego materiału wychodzącego z jednej z znikającego w drugiej mojej dziurce.
– A teraz załóż z powrotem fartuszkowe majteczki – rozkazała – i nie próbuj wyfajdać tego co ci włożyłam bo pożałujesz.
Ledwo udawało mi się utrzymać to co mi włożyła, ostrożnie zawiązałam fartuch jak mi kazała by powstały majtki.
– Dobrze, a teraz załuż jeszcze to – podała mi przezroczyste lateksowe bokserki, rozmiar super S z zadziwiająco grubego lateksu. Męczyłam się kilkanaście minut zanim zdołałam wcisnąć się w nie. Macocha w tym czasie raz po raz biła mnie po twarzy, lub pluła na mnie krzycząc że mam się pośpieszyć. Jednocześnie chwiała się od nadmiaru alkoholu jaki najwidoczniej dopiero co spożywała. Kiedy uporałam się z nową bielizną założyłam jeszcze brudny fartuch z długimi rękawami sięgający do ziemi i do tego przewiązałam się w pasie tym mniejszym. Cały czas czułam jakbym miała za moment się zfajdać, ale po chwili zauważyłam że nawet jak bym chciała to majtki przylegały tak mocno, że niemożliwe byłoby wydalenie fartuszkowego knebla.
– Jeśli spróbujesz zdjąć te majtki, włożę ci to wszystko do gardła, potem wychłoszczę jak ladanicze chłostano w średniowieczu, a potem pokarzę wszystkim twoje zboczone zabawy. Zrozumiałaś ?
– Tak – odpowiedziałam spuszczająć wzrok.
– Cieszę się. Na drugą część kary będziesz musiała jeszcze trochę poczekać. – Uśmiechnęła się – Proponuję żebyś stanęła w kącie z jedną uniesioną do góry nogą. Możesz zmieniać nogi ale jedna z nich ma być zawsze uniesiona. Jeśli ci się nie uda, ukarzę cię bardzo surowo.
Wyszła zostawiająć mnie samą. Stałam tak obolała z lewą nogą w powietrzu i wymachując rękami dla równowagi. Macocha wróciła bardzo szybko, więc na szczęście wykonałam jej polecenie. Nie była sama, przyprowadziła ze sobą siedem innych dziewczyn. Czułam się strasznie poniżona. Skuliłam się i zwróciłam twarz do ściany.
– Tylko spójrzcie – powiedziała macocha – Co za suka. Uwielbia się taplać w gównie, a jeszcze bardziej je żreć. Wydaje mi się że najbardziej smakuje jej rzadka kupa, bo ostatnio krztusiła się twardym stolcem Agnieszki. I jak wam się podoba mój nowy kibel ? – spytała koleżanek.
– Trochę chuda – powiedziała jedna – myślisz że uda jej się zjeść całe nasze gówno ?
– Och, na pewno jej się uda. Najwyżej trochę od tego brzuch jej urośnie. Kto chce spróbować pierwszy ?
– Mogę ja ? Już nie mogę wytrzymać strasznie mnie ciśnie. – Zapytała smukła około osiemnastoletnia dziewczyna.
– Oczywiście – powiedziała macocha i rozkazała mi położyć się na ziemi.
Nade mną usiadła szczupła kobieta. Najpierw poczułam na twarzy ciepły mocz który rozlał się z mych ust mocząc fartuszek. Po chwili mocz stał się zimy i mniej przyjemny. Kobieta zaczęła głośno stękać. Po chwili z jej odbytu wysunął się jasnobrązowy stolec. Od razu przycisnęłam doń swe rozwarte usta które napełniły się momentalnie. Na szczęście jej kupa była soczysta i łatwo mi się ją przełykało. Poradziłam sobie. Na koniec jeszcze ucałowałam i wylizałam jej kakaowe oczko. Kobieta wstała i kazała mi otworzyć usta, poczym splunęła w nie gęstą flegmą. Miała słony ohydny smak, ale jakoś udało mi się przełknąć.
– Co się tak krzywisz suko ? – spytała macocha – Jak się będziesz tak zachowywać to powiem wszystkim jaka z ciebie zboczona kurewka. Podziękuj twojej pani że zechciała oddać swój cudowny kał i ślinę w twoje parszywe usta.
– Dziękuję – powiedziałam
– Pełnym zdaniem szmato ! – krzyknęła macocha
– Dziękuję pani za użycie moich ust jako ubikacji.
– Jeszcze nauczę cię jak się dziękuje ! A teraz kto następny ?
– Chętnie wypróbuję ten twój nowy nabytek. Myślisz że się rozsmakuje w moim gównie ?
– Och, na pewno, zresztą zapytamy ją. Jak myślisz będzie ci smakowała kupka mojej koleżanki ?
– Nie wiem – odpowiedziałam
– To zaraz się dowiesz żryj co ci pani daje !
Druga kobieta usiadła na mnie przyciskając swoją cipkę do moich ust. Pij – rozkazała. Strumień był silny. Nie mogłam złapać tchu, usta miałam pełne siuśków a nos przygnieciony odbytem. Przy sikaniu puściła jeszcze baka. Przez chwilę czułam się jakbym piła gazowany napój i bąbelki idą mi nosem. Zaraz za fetorem z jej odbytu wylał się rzadki kał, zalewając mi oczy. Kiedy skończyła sikać przesunęła się niżej robiąc kupę już prosto do buzi. Kobiety stojące wokół przyglądały się i chichocząc komentowały widowisko.
– Patrzcie jaka głupia suka, daje sobie nasrać do nosa i na oczy. Myślicie że ona naprawdę to lubi ?
– Na pewno – powiedziała macocha – przecież gdyby tego nie kochała to na pewno nie wciągałaby sraczki nosem i jednocześnie z szeroko rozwartymi ustami łapała resztę.
– Szczerze mówiąc, ohydny widok, niedobrze mi – powiedziała inna.
Kobieta siedząca nade mną wreszcie skończyła. Czułam się wypełniona po brzegi.
– co się mówi ? – spytała macocha
– dziękuję pani bardzo, że raczyła pani użyć moich ust jako toalety.
– Jak ci smakowało ? – zapytała tamta. A macocha zmierzyła mnie surowo wzrokiem.
– Było wyśmienite chętnie zjadłabym więcej pani cudownej kupki.
– Nie ma sprawy wpadnę tu jutro po pracy.
– No to jesteście umówieni odsuńcie się bo zaraz zfajdam się w majtki – powiedziała kolejna z dziewczyn.
W chwilę potem jej rozwarty już odbyt zawisł nade mną. Twardy stolec wysunął się na kilka centymetrów zanim zdążyła na dobre zasiąść na mych ustach. Zaczęła stękać a jej kupa w zatrważającym tempie pęczniała w mych ustach wydymając policzki. Starałam się zgniatać jej nieczystości językiem by mieściły się w przełyku. Czułam jak mocz kobiety spływa po fartuchu między piersiami aż do mojej cipki. Mocząc fartuszkowy knebel siedzący w mej cipce i odbycie. Poczułam nieprzyjemne szczypanie jej siuśków. Ku mojemu przerażeniu kobieta wciąż robiła kupę. Nie wiem ile już z niej przełknęłam, ale ciągle było tego więcej.
– Patrzcie jak zajda jej kupę – powiedziała jedna z kobiet – aż jej się uszy trzęsą.
– Ale musi być głodna – dodała inna.
– Kochasz moje gówienko ? – spytała kobieta siedząca nademną – chcesz więcej ? mam jeszcze dużo kupy dla takiej suki jak ty. Jesteś tylko szmatą w którą wyciera się gówno z odbytu. Mam nadzieję że doceniasz to co dla ciebie robię. – i dziewczyna stękneła obdarzając mnie kolejną porcją gówna.
Nie mogłam nic odpowiedzieć gdyż usta miałam przepełnione jej fekaliami.
– Widzę że ci bardzo smakuje. To dobrze. Nie mam czasu przychodzć tu co dziennie, ani nawet co trzy dni. Ale myślę że mogę cię odwiedzić raz na tydzień lub dwa tygodnie. Ale nie martw się, specjalnie dla ciebie będę srała i sikała do wiadra i ci będę przywozić. Cieszysz się prawda ? Widzisz jakie kobiety potrafią być dobre dla niewolnic swoich przyjaciółek ? – wreszcie skończyła i zeszła ze mnie.
– Cholera ! Jestem cała mokra od moczu. Jak ty pijesz ? – krzywiła się kobieta której kał jeszcze przełykałam. – wiesz co myślę że przydałby ci się trening.
– To może później – powiedziała inna – muszę ją użyć potrójnie – i to naprawdę nie może czekać.
– Proszę co tylko zechcesz kochanie – odpowiedziała w momencie kiedy przłknęłam jej ostani kawałeczek kupy.
– Otwórz szeroko – rozkazała stojąca nade mną dziewczyna. – Jesteś tak ohydna że musze się wyrzygać.
To mówiąc nachyliła się niżej nademną i z jej ust trysnął strumień wymiocin. Iliść była zbyt duża przy takim ciśnieniu bym zdołała to połknąć. Nalało mi się do nosa, do uszu za kołnierzyk fartuszka, na rękawy i plecy. Po chwili kobieta puściła następna porcję. Smak był odrażający. Jak tylko skończyła od razu odwróciła się i nasikała na mnie, a potem zrobiła kupę na moje piersi.
– ej….. – protestowały koleżanki – jak teraz mamy korzystać z tak brudnego kibla ?
– Nic na to nie poradzę – odpowiedziała dziewczyna której kał przybrał płyną konsystencję i bryzgał z jej odbytu wprost na moją twarz, ochlapując już i tak brudny i zarzygany fartuch.
– Możecie załatwić się na nią, potem sobie wszystko zje i dokładnie pogryzie, dajmy jej trochę na dłużej żeby się rozsmakowała.
– Dobra, mi się już odechciało – powiedziała jedna z kobiet – idę do domu, może jutro coś przyniosę dla niej. I dziewczyna opuściła pokój.
Została już ostatnia pani która się na mnie nie załatwiła, była bardzo gruba. Jej prześwitujący fartuch ciasno opinał fałdy tłuszczu. Wyglądała jak baba która całe życie spędziła na stoisku mięsnym. Miała niecałe 40 lat. Znałam ją właśnie ze sklepu. Całe szczęście nie było widać ja bardzo się wstydzę gdyż nieczystości kobiet skutecznie zamaskowały rumieńce na mej twarzy. Kobieta miała trzy córki, bliźniaczki. Prawdziwe z nich suki. Pamiętam jak kiedyś zamknęły drzwi od pokoju ze narzędziami w naszej szkole. Pokój był na strychu i przesiedziałam w nim prawie dobę. Potem oczywiście na nie naskarżyłam, i od tamtej pory pani Renata mnie chyba nie lubi. Niestety teraz miałam okazję się przekonać jak bardzo.
– Chciałabym zostać z nią sama kilka godzin – odezwała się wreszcie gruba kobieta.
– Dobrze, oczywiście korzystaj ile chcesz – odpowiedziała z uśmiechem moja macocha. – szkoda że nie przyprowadziłaś swoich córek.
– Och, niestety nie mogły przyjść, ale za to przyniosłam coś od nich. Przygotowywałyśmy to dla tej nowej dziwki ze stowarzyszenia, ale ona może poczekać, a mam pewne rachunki do wyrównania z twoją pasierbicą.
– Oczywiście, nie będzie będziemy wam przeszkadzać. A ty dziwko – zwróciła się do mnie – Masz słuchać pani Renatki i z rozkoszą robić wszystko co ci karze. Zrozumiałaś ?
– Tak – odpowiedziałam i kobiety wyszły zostawiając mnie z ogromną kobietą w granatowym fartuchu pod którym wyraźnie zaznaczały się zwały tłuszczu.
Kobieta wniosła tu ze sobą duże wiadro ze szczelną pokrywą u góry. Pojemność chyba 25 litrów.
– Podobam Ci się ? Chciałabyś zjeść mój kawior ? – nic nie odpowiedziałam.
– Mów kiedy się ciebie pytam ! – krzyknęła i uderzyła mnie w twarz, poczym wtarła dłoń w swój fartuch zostawiając brudny ślad.
– Tak
– Co tak ?
– Podoba mi się pani…
– I ?
– I chciałabym zjeść pani kawior – musiałam dodać.
– Bardzo dobrze spełnię twoje życzenie. Widzisz jaka jestem dla ciebie dobra ?
– Tak pani.
Kobieta bawiła się swoim fartuchem gniotąc jego kieszeń między palcami. Wreszcie podciągnęła lekko fartuch ukazując mi swoją cipkę.
– Podnieca cię moja cudowna szpaka ?
– Tak pani – odpowiedziałam
– Cieszę się, bo przez najbliższych kilka godzin będziesz miała z nią bardzo intymny kontakt. Wiesz ile czasu potrafię się nie załatwiać ?
– Nie – powiedziałam i kolejny raz dostałam w twarz, kobieta tym razem wytarła dłoń w fartuch opinający jej lewą pierś, zostawiając wyraźny zarys palców na lekko przezroczystym śliskim materiale.
– Masz się do mnie zwracać Pani, ty niewychowana suko !
– Tak pani, wybacz mi.
– Być może ci wybaczę, pomyślę o tym. Więc nie wiesz jak długo mogę się nie wypróżniać.
– Nie pani.
– Nie przerywaj kiedy do ciebie mówię – otrzymałam kolejne uderzenie w twarz. Tym razem dużo silniejsze, a na jej fartuchu pojawił się kolejny ślad fekaliów w kształcie dłoni.
– No więc mogę utrzymać kawior przez tydzień. Ale ponieważ wczoraj miałam się zabawić z nową toaletą w naszym stowarzyszeniu, oczywiście nie mam ciebie na myśli, dzisiaj mija dziewiąty dzień od ostatniego srania. Cieszysz się że mam dla ciebie tyle smakowitej kupci ?
– Tak pani.
– A nie sadzisz że może chciałabyś więcej ?
– Nie wiem pani
– Jak nie wiesz to się nie odzywaj ! – krzyknęła policzkując mnie kolejny raz.
– Wybacz pani
– Nie będę ci tyle wybaczać. – powiedziała i otworzyła wiadro które miała ze sobą.
Pokój momentalnie wypełnił gryzący ostry zapach.
– nachyl się nad tym kubłem i weź głęboki oddech prze nos – nakazała. Zrobiłam tak a w oczach momentalnie pojawiły mi się łzy. Gryzący smród był nie do wytrzymania. Wewnątrz pieniła się obrzydliwa masa fekaliów.
– Słyszałam że lubisz piwo z pianką. Przyniosłam Ci więc trochę pyszności. W środku są poranne siuśki i kupki moich córeczek i moje oczywiście. Jako dodatek masz troszkę wymiocin mojej Oleńki, bo biedactwo zbyt dużo wypiło na imprezie trzy dni temu. Chcesz spróbować jak smakują lekko sfermentowane pyszności od twoich pań ?
– Proszę – wyjęczałam – jestem już bardzo najedzona. Błagam niech pani mi nie każe tego próbować.
– Ha, pani Renata roześmiała się. Oczywiście że nie każę ci tego spróbować. Każę ci to wszystko zjeść suko. I to natychmiast. Będziesz jeść dopóki wiadro nie zalśni czystością. Ostatnia dziewczyna jadła podobną porcję osiem godzin. To znaczy zjadała jedną trzecią i wymiotowała, zjadała i wymiotowała, w końcu się zdenerwowałam i wychłostałam tą głupią krowę, a potem wlałam jej wszystko przez rurę do odkurzacza prosto do ust. Ale wiesz co ? Myślę że tobie pójdzie to szybciej. Już ja się o to postaram. Widzę że masz porządne gacie i knebel na dupie. To bardzo dobrze, poprzednia suka strasznie pierdziała i szczała kiedy ją karmiłam. Usiądź na swoim posłaniu ! Zaczniesz żreć sama czy mam cię karmić ?
– Zacznę sama – powiedziałam i znowu dostałam w twarz bo nie powiedziałam „pani”, a tłusta kobieta znowu wytarła w fartuch tym razem brudząc sobie kołnierzyk i część rękawa.
Ona to robi celowo – pomyślałam – ją to strasznie podnieca, taplanie się w odchodach. To gmeranie się brudną ręką po fartuchu. Ona jest równie zboczona jak ja, a może bardziej.
– to dobrze. Chcę żebyś zaczęła od tego co zebrało się na samym dnie.
Usiadłam na swoim osranym posłaniu i posłusznie włożyłam rękę do wiadra sięgacjąc do samego dna. Wyjęłam z tamtąd duży kawałek stolca i starając się o tym nie myśleć wpakowałam sobie od razu wszystko do ust. Był zimy, obrzydliwie gorzki i strasznie paskudny. Ale byłam podniecona od patrzenia na cipkę pani Renatki i wcale nie robiło mi się niedobrze. Jedyny problem jaki teraz widziałam, to czy uda mi się zjeść i wypić aż dwadzieścia litrów. Stwierdziłam że to wykluczone. Po prostu fizycznie nie możliwe. Być może przez kilka dni by mi się to udało, ale na pewno nie wszystko na raz. Przełknęłam gówno, z ust strużkami leciały mi nieczystości. Zrobiło mi się chłodno bo cały rękaw aż po ramię był mokry i pokryty resztkami z wiadra. I nagle doznałam olśnienia. Zrobię to sprytem.
– hmm… – powiedziałam oblizując wargi – o pani to jest pyszne, tak się cieszę że mogę to wszystko zjeść.
– Słucham ? – jakby lekko zaskoczona zapytała kobieta w granatowym fartuchu.
– Moja pani, moja najdroższa, dziękuję ci za ten zaszczyt. Jeszcze nigdy nie jadłam czegoś tak wspaniałego.
– Cieszę się że ci smakuje, nie gadaj tyle tylko żryj.
– Mhm – wyjęczałam z pełną buzią kolejnej porcji gówna, a z mojego rękawa spływały fekalia na posłania. I znowu zostałam spoliczkowana.
– Nie mówi się z pełnymi ustami ! – oznajmiła moja pani i znowu zaczęła się obmacywać brudną ręka po fartuchu.
Nie odzywałam się tylko żułam i łykałam śmierdzącą potrawę. Po chwili wkładałam już obie ręce na raz do wiadra by nabrać samych sików w dłonie i spijać je. Przy okazji masa resztek wylewała się na posłanie. Bardzo szybko starałam się przeżuwać i wkładać sobie resztki do ust. Wyglądałam jakby była niesamowicie głodna. Żarłam ich kilkudniowe gówna z wyrazem skrajnej przyjemności i rozkoszy na twarzy. Tak jak myślałam moja pani nie zauważyła że większość się wylewa jak tylko wyjmuje pełne ręce z wiadra. Jak niezdarnie wpychając sobie kawałki sraczki rozmazuję je sobie wokół ust, albo jak zostawiam na nich większe kawałki które spadają na mój fartuch. Po chwili nie było już pół wiadra. Jeśli zjem za szybko zorientuje się że coś jest nie tak. Muszę coś jeszcze wymyślić. Postanowiłam wykorzystać jej porządanie. Ona jest taka sama jak ja. Widzę jak się oblizuje. Muszę pokazać jaka to mi sprawia przyjemność. Znowu sięgnęłam do wiadra, Jedną ręką przyskałam wielki kawałek gówna a drugą zaczęłam rozsmarowywać resztki po fartuchu. Ona też lubi tak robić. Odchyliłam głowę do tyłu smarując już obiema dłoń swoje ciało przez cienką warstwę materiału. Z włosów na plecy kapał mi mocz. Wyglądałam jakbym była w raju. Widziałam porządanie w oczach kobiety, i również jej pragnęłam. Jednak to ona musiała zaproponować. Postawiłam wszystko na jedną kartę. Zaczełam jak szalona pchać do ust pływające w wiadrze stolce. Po kilka na raz, aż się nie mieściły w ustach i spadały z twarzy, poczym jęczałam i jeździłam dłońmi wzdłóż fartucha aż do mojej zatkanej cipki. Trwało to kilkanaście minut, zdążyłam zauważyć że cipa Renaty aż się świeci od wilgci. W wiadrze kończyły się stałe kawałki kupy. Została już prawie sama „woda”.
– Och pani, proszę, chcę jeszcze, jeszcze. Kocham ten zapach. Jest taki cudowny. I ten wspaniały smak, tak bardzo tego pragnę. Dziękuję ci moja pani za wszystko. Jesteś cudowna. Jesteś pani taka piękna i dobra. Dziękuję ci że zechciałaś przynieść odchody twoich córek. Marzę o twoim kawiorze. Chcę jeszcze, Błagam cię pani. – to mówiąc podniosłam wiadro do ust i zaczełam pić prosto z niego. Rozlewając przy tym większość po sobie i całym posłaniu. Wreszcie schowałam głowę do wiadra wylewając na siebie resztki. Odstawiłam je szybko i klęknełam przed Renatą.
– Proszę o pani moja, nasiusiaj na mnie, zrob kupe w moje nigodne usta. Chcę być twoją szmatą do wycierania gówna, chcę być twoją niewolnicą. O pani błagam zrób na mnie kupkę. Nasraj na mnie. Wypróżnij się we mnie. Błagam.
Kobieta bez słowa odwróciła się i położyła na mnie. Nasze fartuszki zlepiły się i poczułam ciepło jej obfitego ciała. Przed sobą miałam jej odbyt. Zaczęłam go lizać i całować. Włożyłam język do środka i wwiercałam się głębiej i głębiej. Czułam językiem jej gorzki twardy kał. Był wspaniały. Zaczęła robić kupę, po chwili większość sztywnego i twrdego stolca leżało już na moim fartuchu. Renata zaczęła głośno pierdzieć, a z jej odbyty bryzgała już rzadka kupa, najpierw brązowa, potem torszkę jaśniejsza, a następnie przeszła w zupełnie żółtą. Było nam cudownie. Od czasu do czasu tryskała strumieniem moczu. Ja też popuściłam zalewjąc cały knebel i fartuszkowe majtki ukryte pod lateksem.
CDN… być może ;-)

Skulilam sie i marzylam tylko o tym aby wsiaknac w podloge tak jak wczesniej uczynila to plama moich siuskow. Przymknelam powieki lecz mimo to czulam na sobie spojrzenia tych wszystkich par oczu. Zielone brazowe niebieskie wszystkie wgapialy sie we mnie. Jednak nie to bylo najgorsze. Gorsze bylo to ze odczuwalam ich mysli, ktore wzeraly sie w moj mozg. Dziwka. Brudna smierdzaca dziwka. Suka. Szmata. Lubisz taka zabawe? Juz my zabawimy sie z toba. Lubisz gowno swojej macochy to i nasze polubisz hahahaha. Bedze gowno wszedzie gowno duzo gowna hahahahaha. Te wszystkie niewypowiedziane slowa przerazaly mnie. Jak ona mogla zrobic mi cos takiego? To pytanie na zmiane z obelgami kolatalo sie po mojej glowie. Bylo jednak cos co przerazalo mnie o wiele bardziej. Jakas czesc mnie czerpala z tego olbrzymia satysfakcje, cos wywolywalo moje zadowolenie. Mialam ochote wstac i krzyczec: Tak jestem dziwka. Smierdzaca suka ktora uwielbia tarzac sie w ludzkich odchodach. wiec dawajcie mi swoje gowna. Chce wiecej i wiecej. Zjem wszystko i ciagle bede prosic o jeszcze. Wasze siki beda dla mnie niczym nektar dla bogow z Olimpu a wasze gowna jak ambrozja.

Z zamyslenia wyrwal mnie glos mojej macochy:

Co sie tak kulisz jak zbity pies? Wstawaj! Rusz swoje grzeszne dupsko!
Zaczelam wiec powoli wstawac. Ponizona a jednoczesnie silna. Spojrzalam w strone gdzie staly kolezanki przyprowadzone przez moja oprawczynie. Na twarzach ktore wydawaly mi sie znajome malowala sie niezdrowa fascynacja i cos… cos jeszcze czego nie potrafilam trafnie zdefiniowac. Przyszlyscie zobaczyc show. Wy chore zadne przygod panienki. Zapewne sie nie rozczarujecie. Juz macocha o to zadba…

Na co sie tak gapisz? Pozwolilam sie patrzec??? Hahahaha
Smiech macochy rozbrzmial w pokoju i po chwili zawtorowaly mu inne smiechy poczatkowo niesmiale pozniej jednak coraz odwazniej wdzierajace sie w cztery sciany.

Poznaj te dzieki ktorym masz takie wygodne poslanie – powiedziala kobieta kiedy juz smiech zaczal zanikac i wskazala reka na swoje towarzyszki – to spanie w ich kupie sprawilo ci taka wielka przyjemnosc wiec chyba nalezaloby sie odwdzieczyc za to – stwierdzila macocha i kolejne salwy smiechu przemknely przez pokoj.
Tym razem nieco odwazniej spojrzalam na kolezanki. Wszystkie ubrane byly w fartuszki ktore wczesniej juz widzialam – biale stylonowe fartuszki i nic poza tym. Wczesniejsze mysli ktore wyrazaly moja nadzieje ze poprzednie wlascicielki sraczki w ktorej spanie powodowalo moje podniecenie sa atrakcyjne potwierdzilo sie. Byc moze powodowal to stroj w ktory byly ubrane. Bezsprzecznie widok cial oslonietych delikatnym przezroczystym materialem i stajacych w mroku nalezal do przyjemnych. Smukle uda, zarys piersi, ksztaltne sutki napierajace na tkanine i mysl o tym ze dane mi bylo kosztowac ich odchodow spowodowaly przyjemny dreszcz w okolicy mojej cipki.

Na kolana! Podejdz do mnie! Chce ci cos zalozyc! – te slowa przerwaly moja zadume.
Padlam na kolana i w takiej pozycji doszlam do macochy jednoczesnie starajac dostrzec co tez trzyma w swoich dloniach z zamiarem zalozenie tego na mnie. Kiedy bylam juz przy niej pociagnela mnie za wlosy, podniosla moja glowe tak abym patrzyla na nia i pod nos podstawila mi cos co wygladalo jak smycz z obroza i jak chwile pozniej sie okazalo nie tylko tak wygladalo ale bylo wlasnie tym.

No moja suczko mam cos dla ciebie. Taki maly prezencik. Cos co pozwoli utrzymac mi ciebie w ryzach a takze ukarac jesli na to zasluzysz. A zasluzysz wierz mi – po tych slowach po raz kolejny tego wieczoru dotarl do mnie jej okrutny smiech na ktory niczym echo odpowiedzialy smiechy panienek w fartuszkach.
Ciagle usmiechajac sie zalozyla mi obroze na szyje zaciskajac bardzo mocno po czym smycza dwa razy strzelila mnie w pupe.

Szczekaj, skomlij i liz moje stopy! Kolejne rozkazy padaly z ust mojej oprawczyni a ja wykonywalam je poslusznie.
Zobaczymy co jeszcze potrafi twoj jezyk – powiedziala po chwili – moja pipka to oceni tak wiec bierz sie za wylizywanie jej ale dokladnie.
Rozkaz wykonania tego polecenia sprawil mi wiecej przyjemnosci niz myslalam lecz nie dalam tego po sobie poznac. Z ociaganiem zakonczylam lizanie stop i podnioslam glowe. Czas jaki na to potrzebowalam okazal sie zbyt dlugi dla macochy ktora dala wyraz temu smigajac mnie smycza po plecach wiec juz teraz z nieco wiekszym entuzjazmem przystapilam do wykonywania zadania.

Dotknelam delikatnie jezykiem jej kobiecosci – smakowala tak jak to zapamietalam. Wspanialy smak draznil moje kubki jezykowe. Kolejne dotkniecie bylo juz nieco bardziej agresywne, kolejne jeszcze bardziej, jezyk wdzieral sie w najdalsze zakamarki z ktorych kazdy smakowal lepiej od poprzedniego. W czasie kiedy jezyk niestrudzony piescil czule miejsca katem oka zauwazylam ze macocha wykonala gest ktorym przywolala dwie z kolezanek. Dziewczyny podeszyly i zaczely delikatnie masowac i calowac jej nabrzmiale juz sutki. Pieszczoty kolezanek i moje sprawily ze zaczela wydawac jeki rozkoszy a ja myslalam tylko zrob to prosze zrob juz to blagam…marzylam aby czym predzej splynal na mnie zlocisty plyn. Mialam wrazenie ze juz nie panuje nad jezykiem, ustami ktore wsysaly sie w cipke jakby chcialy wywolac strumyk moczu. Po kolejnym nieco dluzszym dzwieku rozkoszy macocha wreszcie zrobila to o co blagalam ja w myslach i poczulam jak w moje usta wpadaja krople ktorych bylam tak spragniona. Otworzylam je szerszej nie chcac aby choc odrobinka mi umknela i pilam, polykalam czujac narastajace podniecenie i pozadanie. Ten smak i zapach wywolywal we mnie rozkosz ktorej wczesniej nie zaznalam. Nagle stumien zaczal slabnac by w koncu calowicie zaniknac. Otworzylam oczy i zauwazylam ostatnie dwie kropelki moczu na wlosach lonowych, ktore czym predzej pochwycil moj jezyk i ktorych od razu nie polknelam chcac delektowac sie nimi jak najdluzej.

Dobra suczka – odezwala sie macocha – szybko sie uczysz. Juz nie trzeba ci mowic ze nie mozesz pozwolic na to aby cokolwiek sie zmarnowalo hahahahahahaha
Po tych slowach zwrocila sie w strone kolezanek i zapytala:

– Ktora ma ochote skorzystac teraz z mojego kibelka?

Odsłony: 1127

0 0 votes
Article Rating
0 0 votes
Article Rating

Autor

Author: Nieznany
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments