Nareszcie 3

woman in black panty lying on bed

Potulna stoję przy drzwiach wejściowych. Gospodarze i wszyscy goście są w salonie. Domyślam się, że omawiają scenariusz wieczoru. Szmer rozmów, śmiech, brzęk szkła, pojedyncze głosy.

– Pewnie przygotowują drinki – domyślam się. Jestem podekscytowana nadchodzącą zabawą. Błyska światło, potem jest przyciemniane i ktoś włącza muzykę. Nie jest tak głośna jak w klubie, ale skutecznie zagłusza treść rozmowy. Wychodzi po mnie gospodarz, chwyta za smycz i prowadzi do salonu. Z ciekawością rozglądam się. Salon jest duży, a po jego prawej stronie pod ścianą znajduje się małe podwyższenie. Przed nim ustawiono wszystkie krzesła. Podchodzi do mnie Pani Barbara z kieliszkiem.

– Wypij! – podaje mi szklaneczkę.

– A co to jest?

– Alkohol. Dla kurażu. Jak ci zasmakuje, to powiedz. Dostaniesz więcej – Pani Barbara nie wygląda na zadowoloną moją ciekawością.

Pełna wątpliwości biorę szklaneczkę i pochłaniam zawartość w kilku drobnych łyczkach. Smakuje mi. Potwierdzam to. Po chwili gospodyni podaje szklaneczkę wypełnioną tym samym trunkiem. Pod jej spojrzeniem wypijam, ale już znacznie wolniej. Pani Barbara przejmuje smycz i prowadzi mnie na podwyższenie. Wszyscy siedzą na krzesłach z drinkami w rękach. Gospodarz przygasza światło i zapala jeden reflektorek, który z góry oświetla podwyższenie. Przez ten reflektorek w zasadzie nie widzę nikogo i niczego.

– Kochani, to nasza zdobycz na dzisiejszy wieczór – Pani, mówiąc głośniej, wskazuje na mnie i potrząsa smyczą. – Zapraszam wszystkich do zabawy. Najpierw zaprezentuję jej walory, a potem wylosujemy mężczyznę, który skorzysta z niej. Spróbujemy tresury i zabawimy się wspólnie.

– No, przynajmniej znam program wieczoru – myślę o swoim udziale.

Pani Barbara przy muzyce obraca mnie i pokazuje. Zdejmuje mi bluzkę, prezentując piersi. Podkreśla, że tak przyszłam ubrana do klubu.

– Bez majtek! – zaznacza, unosząc palec. Jednym ruchem podciąga spódniczkę, aby uwiarygodnić swoje słowa. Ciche komentarze wskazują, że podobam się.

Na jej polecenie zdejmuję spódniczkę i stoję właściwie naga: w szpilkach i pończochach. Stoję przodem. Potem mam odwrócić się. Pani Barbara każe mi rozsunąć nogi i pochylić się. Pochylam się i wypinam pupę do widzów. Pani rozsuwa pochwę, udowadniając, że już jestem mokra. Kilka osób głośno komentuje mój wygląd i stan.

– Kto ją wylosował? – pyta Pani Barbara. Po zakończonej prezentacji przygasza reflektorek.

Zgłasza się mężczyzna: ma ze 45 lat, szatyn, raczej szczupły, w garniturze, niebieska koszula, szary krawat. Obok siedzi jego żona: zadbana blondynka z lekką nadwagą, nosi krótko przystrzyżone włosy z efektowną długą grzywką zaczesywaną na bok. Jest w podobnym wieku jak mąż, ubrana w kremową sukienkę i białe pończochy. Na nogach ma kremowe, pełne szpilki. Tej pary nie zauważyłam w klubie. Mężczyzna z uśmiechem podchodzi do nas. Teraz zauważam siwe włosy na jego skroniach.

– Miłej zabawy, Marku. Masz 15. No, 20 minut – uśmiecha się Pani Barbara. Mój tymczasowy właściciel bierze smycz z dłoni gospodyni, szarpie nią i prowadzi mnie do drzwi obok podwyższenia.

*

Marek wchodzi co ciemnego pokoju i ciągnie mnie na smyczy. Zapala dwa kinkiety. Pokój pozostaje w półmroku. Pod ścianą stoi spory tapczan, a tuż obok fotel, wygodny do zabaw we dwoje albo i w trójkę. Na wąskiej ścianie okno zasłonięte żaluzją. Patrzę na drugą ścianę i czuję jak spuszczam się. Niesamowite! Pierwszy raz widzę coś takiego! Stoję z rozdziawionymi ustami, patrzę na ścianę i nie mogę oderwać wzroku. Cała ściana wygląda jak półki w sex-shopie, bo po brzegi jest wypełniona gadżetami do zabaw BDSM. Chociaż… Nie! W sklepie pewnie nawet nie mają takich rzeczy: drewniane dyby, obok inne, oprawione w skórę, dyby z otworami na głowę, ręce i nogi! Kilka skórzanych, lateksowych, gumowych masek, skórzane staniki z napami, które więcej pokazują niż zasłaniają, drążek w skórze z obydwu stron zakończony kajdankami. I spore pudło z wąskim otworem na szyję. Jego wygląd trochę mnie niepokoi. Od razu widać, że to gadżety domowej roboty. I do tego fajnie wykonane. Chciałabym chociaż dotknąć ich… Patrzę, zafascynowana takim bogactwem i różnorodnością. Tutaj nawet kilkanaście par można wyposażyć do wspólnej zabawy! O wibratorach, korkach, rękawiczkach, zestawach do irygacji, gumowych wałkach, szczypcach i innych gadżetach nawet nie warto wspominać. Tyle ich mieli… Dlatego nie zauważyłam, kiedy Marek podszedł od tyłu. Stanowczym gestem chwycił mnie w pół. Poczułam oddech na karku, potem wilgotny język. Ugryzł mnie w ucho. Ała! To bolało! Natarczywie grzebał przy cipce i nagle, gwałtownym ruchem wszedł we mnie.

– Och! – krzyknęłam mimo woli i na chwilę przymknęłam oczy. – Nareszcie! – szepnęłam do siebie. Pierwszy ogier dosiadł mnie. Obcy mężczyzna we mnie. Ale to Pan, które włada mną. Może będzie mnie tresował?

Byłam tak mokra, że wszedł bez najmniejszego oporu. Ruchał mnie, a ja wciąż patrzyłam na ścianę jak dziecko na wymarzoną zabawkę na wystawie sklepowej. Ciągnął za smycz, więc wyginałam się do tyłu uciskana przez obrożę, z trudem łapiąc powietrze. Drugą ręką trzymał mnie za biodro. Wtedy dostrzegłam haki i jakieś rurki zamontowane pod sufitem albo wystające z sufitu. Od samego oglądania robi mi się znowu mokro w cipce. Pan Marek chyba to doceni.

– Chodź, suko! Posmakujesz czegoś nowego! – szarpnął za smycz i uderzając penisem, kieruje mnie do ściany z gadżetami. Sięga ręką i zapala lampy podświetlające tylko tę ścianę. Bierze jakieś drążki i zaciąga mnie na tapczan. Leżę na plecach i liżę penisa. Pan Marek zapina mi uchwyty ze skóry na nadgarstkach. Drążek jest szeroki na jakieś 60 cm. Przez cały czas będę miała dłonie rozstawione na taką szerokość. Odwraca mnie. Teraz klęczę na czworakach z wypiętą pupą. Przez chwilę maca cipkę, a potem zapina pasy, szerokie jak obroże, nad kolanami. Są połączone grubym drążkiem. Nie potrafiłabym go złamać. Nie mam wyjścia, muszę bardziej rozkraczyć się. Opieram się na łokciach i zablokowanych dłoniach. Blokuje mi kolana. Nie złączę ich, a Pan może ruchać tak zablokowaną suczkę bez żadnych oporów.

Jestem bezradna i zdana tylko na niego. Dziwne uczucie. Bezradność powoduje irytację i chęć wyzwolenia  się z kajdanek, ale na to nie ma szansy. Dodatkowo mogę dostać bolesną karę. Znam zasady i bez protestów czekam na dalszy ciąg. Mężczyzna staje za mną na tapczanie i płynnym ruchem wchodzi do pochwy. Głęboko! Czuję silne dłonie na biodrach. Rucha według własnego uznania. Nie zwraca uwagi na moje reakcje. Palcami brutalnie penetruje odbyt. W ogóle zachowuje się brutalnie. Stękam. Kiedy przyspiesza, zaczynam jęczeć. Tak szybko wszedł do odbytu, że nie zdążyłam zaprotestować. Bałam się bólu, ale wpychał powoli. I znowu rżnął mocno. Coraz mocniej. Już nie miałam siły protestować. I bałam się. Seks z nim sprawia mi sporą przyjemność, ale to gadżety najbardziej mnie podniecają.

Kiedy wyszedł z odbytu, wsadził mi penisa w usta. Czekałam na wytrysk, ale on tylko rżnął mnie w usta. Nie chciał wytrysnąć. Trzymał mnie za głowę i ruchał. Podrażniał gardło albo uderzał w policzek. Jego ruchy były bardzo energiczne, zaczęłam krztusić się, więc w końcu spróbowałam nieco wycofać głowę. Otwartą dłonią uderzył mnie w policzek. Ależ zapiekło! Mimo dyskomfortu byłam posłuszna. Śluz ze śliną ściekały na podłogę. Jeszcze raz uderzył mnie w policzek. W końcu wyjął penisa, chwycił mnie za włosy i pociągnął do drzwi. Kiedy ciągnął mnie za włosy, próbowałam trzymać go za rękę. Ból był zbyt duży, więc w końcu zdołałam stanąć na kolanach. Tak dotarliśmy do drzwi.

*

Kiedy wracamy, wszyscy są nadzy i siedzą na krzesłach, w fotelu albo leżą na obszernym, miękkim dywanie. Już dobrali się. Na razie w pary. Nasz powrót powoduje, że wszyscy przerywają pieszczoty. Patrzą na mnie, ale muzyka zachęca do pieszczot. Z twarzy ścieram śluz zmieszany ze śliną. 

Gospodarz towarzyszy żonie Marka. Popija wino i przygląda się innym. Żona Marka w jednej dłoni trzyma kieliszek z winem, a drugą masuje sterczącego penisa Pana Edwarda. Podejrzewam, że musiał coś wziąć na taki wzwód. Wskazując na mnie, słyszę, jak pyta żonę Marka: 

– Sylwuś, przydałaby się nam taka suczka jako kelnerka podczas spotkań, prawda? – patrzy pożądliwie w moim kierunku. Wytrzymuję jego spojrzenie. Poruszam nieznacznie nogami, bo poczułam, że z cipki wyciekły krople śluzu. Chyba miałam mały orgazm!

– Nooo, dobry pomysł. Ale tylko jako kelnerka? – Sylwia wydaje się nieco zdziwiona.

– No, nie. Jak zabawa rozkręci się, to skorzystamy z niej – odpowiada gospodarz. – Wtedy nikt nie będzie potrzebował kelnerki

– Proszę, jakieś sugestie? – pyta Pani, stając obok mnie. Przyglądam się kobiecie. Przy kości i ze sporym biustem, tleniona blondyna. Na pewno silna. Nie wstydzi się swoich krągłości.

Po chwili milczenia jako pierwszy odzywa się Marek: 

– Ja bym ją oszczał. A jest co!

– E, może na koniec? – oponuje atrakcyjna, opalona w solarium blondynka, żona szpakowatego mężczyzny. – Może zwyczajnie dopuścić ją do naszej zabawy? – Kobieta półleży na dywanie, oparta na łokciu z kieliszkiem w ręku. Pod łokciem ma poduszkę. Ściągnęła blond włosy do tyłu i związała czarną, aksamitną tasiemką. Prosta jasna fryzura wraz z czarną tasiemką efektownie podkreśla jej urodę. Lekki makijaż tylko dodaje uroku owalnej twarzy. Jest szczupła, zadbana, biust ma proporcjonalny do sylwetki, a wszyscy mężczyźni zerkają na nią co jakiś czas. Wzbudza największe zainteresowanie. Widzę, że każdy ma na nią ochotę. Ja również… Mąż, szpakowaty, szczupły mężczyzna z lekkim brzuszkiem, leży przed nią, w takiej samej pozie. Właśnie podała mu kieliszek, sięgnęła do jego krocza i delikatnie masuje mosznę. Powoli doprowadza mężczyznę do wzwodu.

– Może jakiś test? – pyta mąż blondynki. – Zobaczymy, jak znosi ból.

Propozycja pozostaje bez komentarza, ale widzę jak Pani Barbarze zaświeciły się oczy.

– Może zwyczajnie dopuścić ją do naszej zabawy? – mąż brunetki rzuca pomysł. Jest łysy. Wianuszek bardzo krótko przystrzyżonych, czarnych włosów okala błyszczący szczyt głowy. Jest atletycznej budowy, a jego ciało jest dość mocno owłosione. Na pewno ćwiczy. Właśnie półleży tuż za żoną i bawi się jej piersią.

– Taką sukę? – Pani nie podoba się ten pomysł.

– Może obsłuży nas, kobiety, a potem panowie ją wykorzystają według swoich potrzeb? – brunetka o dużym biuście i przy kości wyraźnie ma ochotę na moje usługi. Również półleży na dywanie, oparta na łokciu z kieliszkiem w ręku. Jest ubrana w czerwone, wzorzyste pończochy, czerwone szpilki i czerwoną muchę z czarną obwódką. Kiedy zdjęła stanik i czerwony żakiet, została jej tylko ta efektowna mucha.

– Skoro jest tutaj pierwszy raz, to może zacząć od tresury? Nauczy się, to sama będzie wracać – zaśmiała się blondynka, żona Marka. Nie mogła oderwać się od penisa Pana. Nawet przytuliła się do mężczyzny.

– O, Sylwia ma rację! – poparł ją rozbawiony Pan. – No, suka! Aportuj! – Pan odpina smycz i rzuca piłkę tenisową.

Biegnę za nią.

– Suka! Biegasz na czterech! I piłkę przynieś w zębach – instruuje mnie Pan. – Zdejmij szpilki!

Wykonuję polecenie, potem schylam się i opieram dłonie na podłożu. Czuję na sobie wzrok wszystkich uczestników spotkania. W końcu dobiegam i z trudem, ale chwytam piłkę przy ścianie. Odwracam się i powoli wracam do Pana. Klękam przed nim i podnoszę głowę. W zębach z trudem trzymam piłkę. Pan odbiera piłkę, głaszcze mnie po głowie i powtarza rzut. Ponownie biegnę i wracam z piłką. Tym razem blondynka rzuca piłkę.

Chwilę waham się i to mój błąd. Smagnięcie smyczą w pupę wywołuje ból, gwałtownie ruszam z miejsca i natychmiast aportuję. Blondynka tuli się do penisa Pana i śmieje, zadowolona z mojej reakcji. Potem jeszcze brunetka zmusza mnie do aportowania. Przynoszę piłkę. Kiedy sądzę, że chce mi wyjąć piłkę z ust, przysuwam się bliżej, a ona nagle łapie moją pierś, ściska ją i ciągnie w dół, zmuszając mnie do położenia się na podłodze. Śmieje się zadowolona z mojej reakcji, kilka osób wtóruje jej, ktoś klepie mnie po pupie. Z bólu uderzam dłońmi o podłogę. Śmiech wzmaga się.

*

Po zabawach ze mną, Pani odstawia kieliszek z winem i przywołuje mnie. Zakładam szpilki, wstaję i podchodzę. Kajdankami Pani przypina mi ręce do kółek z tyłu obroży. Wyglądam jakbym trzymała dłonie za głową. Gdybym bezwiednie opuściła ręce, obroża będzie uciskać kark i pochylę się. Stoję wyprostowana, naga, z uniesionymi rękoma i czekam. Wszyscy mnie oglądają. Nie wstydzę się. To jest podniecające, a po twarzach mężczyzn widzę, że pożądają mnie. Motylki latają w moim brzuchu. Co oni ze mną zrobią? Nie mam pojęcia! Znowu mam mokrą cipkę. Boję się niewiadomego i ta niepewność jeszcze bardziej podnieca mnie.  

– Warto przetestować twoje możliwości – to mówiąc, Pani przypina mi jeszcze łańcuch do obroży i podaje mężowi. On majstruje za moimi plecami. Spoglądam i już wiem! Mocuje łańcuch do haka na suficie. Wcześniej nie zauważyłam go. Jest pomalowany na biało. Łańcuch jest naprężony. Nie mogę zrobić nawet kroku. Mam wyciągnięte ręce. Dobrze, że nie muszę stać na palcach. Jeżeli jednak zrobię mały krok, już muszę stać na palcach, bo krótki łańcuch wywołuje ból w stawach. Pani sięga po bicz. I bez słowa ostrzeżenia, niesygnalizowanym ruchem samego nadgarstka uderza mnie w brzuch! Ma wprawę! Smagnięcie biczem wywołuje głuchy odgłos.

– O ła! – odruchowo próbuję zgiąć się, żeby złagodzić ból. Bezskutecznie. Odwracam się, pojękuję, ale zerkam na nią.

Jest rozbawiona moją reakcją. Bierze mały zamach i uderza mnie w pośladki. Gwałtownie prostuję się, krzycząc z bólu. Nie sądziłam, że aż tak będzie bolało! Uśmiechnięta Pani macha biczem i z satysfakcją patrzy jak balansuję ciałem, żeby stać możliwie najdalej od niej. Bawi się moim strachem. W końcu bierze zamach i ponownie uderza mnie w podbrzusze. Uderzenie jest mocniejsze i krzyczę jeszcze głośniej. Nie mogę zgiąć się! Jedynie drobię w miejscu. Ile bym dała, żeby pomasować bolące miejsce! Reszta bawi się moim cierpieniem. Wręcz wyczuwam rosnące podniecenie widzów, którym podoba się ten pokaz.

– Teraz ja! Teraz ja! – blondynka, ta z czarną, aksamitną tasiemką we włosach, rozochocona podbiega do Pani, klaszcząc w dłonie.

– Proszę, Joasiu – Pani, z uśmiechem zadowolenia, przekazuje jej bicz, siada na krześle i sięga po kieliszek z winem.

Kobieta uderza mnie raz za razem. Uderzenia są lekkie, ale i tak sprawiają ból. Wychylam się w różnych kierunkach, reagując na razy. Inni śmieją się, obserwując moje reakcje. Blondynce uderzenia sprawiają wyraźną satysfakcję. Bije mnie coraz mocniej. Krzyczę z bólu. W końcu odwracam się i wrzeszczę, czując ból nie do zniesienia, a byłam przekonana, że plecy wytrzymają więcej. Uderzenia są rzadsze, ale bardzo silne! Zbyt silne!! Nie panuję nad sobą i wrzeszcząc, błagam o litość. Bolą mnie plecy, pośladki i uda. Podchodzi Pan i odłącza łańcuch od haka. Padam na kolana i jęczę. Pan nachyla się i odpina dłonie od obroży. Co za ulga! Jednak nadal bicz raz za razem spada na plecy i szarpie moim ciałem! Za każdym razem reaguję głośnym jękiem. W końcu razy ustają. Nareszcie! Nareszcie. Nareszcie…

Ostrożnie odwracam się. To nie ta opalona blondynka, Joanna, tylko brunetka biła mnie tak mocno! Urodzona sadystka! Kobieta patrzy na mnie z satysfakcją. Widać, że biła mnie z dużą przyjemnością. I z jeszcze większą przyjemnością obserwowała moje reakcje. Upajała się moim cierpieniem. Ale to nie koniec. Podchodzi do mnie. Ze strachu kulę się na podłodze. 

– Leżeć! – rozkazuje mi.

Posłusznie kładę się na boku. Plecy za bardzo mnie bolą. Jeszcze bardziej podwijam nogi. Kobieta unosi nogę i powoli przesuwa szpilką po moim ciele. Drżę ze strachu. Podeszwą buta brunetka parokrotnie uderza mnie w pierś. Odruchowo cofam się i próbuję zasłonić ramieniem.

– Leż, suko! – jej ostrzeżenie brzmi groźnie. Cofa nogę i wbija szpilkę w udo.

– Nie! Proszę! To bardzo boli! Naprawdę… – łkam cicho.

W odpowiedzi łagodzi nacisk i przesuwa szpilkę niżej. Milknę. Teraz wciska szpilkę między pośladki, szukając odbytu! Próbuję przesunąć się. Za późno! Znajduje! Wpycha całą szpilkę!

– Och! Przestań! Proszę… 

– Dla ciebie: Pani Marta, suko!

– Tak, Pani Marto! Przepraszam…

*

Kobieta rucha mnie w odbyt. Pojękuję. Ktoś blokuje moje ramię i głowę, ktoś inny podtrzymuje Panią Martą, a ona coraz mocniej uderza stopą. Czuję szpilkę w odbycie i czekam na koniec tego ruchania. Dla reszty to sygnał do zabawy. Ja też zostaję wyjątkowo potraktowana.

Pan podchodzi do mnie, klęka i wpycha sterczącego penisa w usta. Liżę go gorliwie. Mam nadzieję, że zechce mnie bronić przed Panią Martą. Z pomieszczenia obok dwaj panowie wnoszą metalową klatkę. Nie jest zbyt wysoka, ani szeroka. 

Pani Marta wysuwa ze mnie szpilkę. Oddycham z ulgą. To było nawet przyjemne. Teraz jednak nieco uspokajam się. Kładzie się obok mnie i wsuwa mi palce do pochwy.

– Ponoć lubisz takie zabawy – mówi z uśmiechem i uderza coraz mocniej. Kiwam głową i postękuję. Taka pieszczota bardzo mnie podnieca. Z trudnością pieszczę penisa Pana. On zaczyna coraz mocniej ruchać mnie w usta. Duży penis prawie dławi mnie. Jeszcze kilka mocnych uderzeń penisem i Pan wychodzi z moich ust.

– Nareszcie! – cieszę się z końca agresywnych pieszczot. Jestem tutaj po raz pierwszy. Wszystko jest nowe, więc boję się nieznanego. Obawiam się podnieconych mężczyzn, chociaż podnieca mnie ich siła i panowanie nade mną. Nie wiem, co zrobią, jak zareagują, jak wykorzystają mnie inni.

Uderzenia palcami w pochwie doprowadzają mnie do małego orgazmu. Chyba nawet jęczę przeciągle, co wzbudza zainteresowanie innych. Pani Marta zadowolona wyjmuje ze mnie palce i kiedy otwieram usta, żeby je wylizać, szybsza jest Pani Joanna, która nachyla się i pochłania je! Jestem zdziwiona. I to jak! Pani Joannie śmieją się oczy. Pani Marta jest zadowolona z zachowania koleżanki. Jednocześnie wyzywająco patrzy na mnie. Grzecznie klęczę, oczekując na kolejne polecenie. Pan każe mi wejść do klatki. Szpilki zostawiam na zewnątrz. Klatka boczne ściany ma tylko z pionowych prętów i jest dość niska. Muszę w niej klęczeć. Teraz mogę tylko przyglądać się wszystkim. Bicz leży poza zasięgiem moich rąk.

Pan Marek siada w fotelu, a Pani Barbara dosiada go, z uśmiechem patrząc mu w oczy. Sylwia, jego żona, klęka na czterech i tęsknie patrzy na Pana Edwarda. Atletycznej budowy mąż Pani Marty dosiada ją od tyłu i energicznie rżnie. Po chwili kobieta przymyka oczy i głośno jęczy. Jej piersi silnie kołyszą się. Bez wysiłku przytrzymuje kobietę, która zaczyna przesuwać się już po pierwszych uderzeniach biodrami. Pana Edward klęka nad Panią Joanną, która leży na boku. Uśmiechają się do siebie. Pani Joanna górną nogę wysuwa do przodu, a Pan, klęcząc, wchodzi w nią. Uderza mocno, prawie od razu wywołując przeciągłe jęki kochanki. Powoli wycofuje się i znowu energicznie wbija penisa. Pani Barbara sapie. Pani Marta leży na boku na kanapie. Za nią kładzie się szpakowaty mąż Pani Joanny. Wchodzi jednym ruchem, wymuszając jęk rozkoszy. Już nikt nie zwraca uwagi na odgłosy innych par. Mężczyzna trzyma Panią Martę za włosy, ona dociska jego biodro. Spółkują w jednostajnym rytmie. Pani Marta pojękuje coraz głośniej. Dłoń z biodra zsuwa się na penisa. Głaszcze go. Potem pociera łechtaczkę. Wreszcie schyla się i podnosi bicz. Mimo, że jest ruchana, uderza biczem w pręty klatki, odsuwam się, ale i tak za każdym razem bicz dosięga mnie. Pani Marta jest bardzo podniecona. Krzyczy i w pewnym momencie wypuszcza bicz! Doszła!

*

To chyba sygnał dla pozostałych par, bo wszyscy przerywają spółkowanie.

– Dzisiaj Sylwia – zarządza Pani Barbara.

Edward kładzie się na dywanie, nawilża penisa, a Sylwia szybko siada na niego. Porusza biodrami i pochłania go. Mężczyzna trzyma ją za biodra. Ta pochyla się nad kochankiem:

– Na to czekałam! – z uśmiechem szepcze mu do ucha i delikatnie gryzie koniuszek. Tymczasem powoli i zdecydowanie w drugą dziurkę Sylwii wchodzi mąż Joanny.

– Dawaj, Kaziu – zachęca go Edward. Kazimierz powoli wsuwa penisa. Sylwia leży na piersi Edwarda, patrzy w bok i podniecona cierpliwie czeka aż mężczyzna ją wypełni. Kiedy wepchnął członek, zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Ich ruchy stają się coraz dłuższe i bardziej energiczne. Z upływem czasu kobieta stęka coraz głośniej, ledwie panuje nad sobą. Edward chwyta ją za piersi i też lekko unosi biodra. Sylwia zamknęła oczy i jęczy. Nie panuje nad sobą. Dwa sterczące penisy w niej! Takie bodźce! Mężczyźni utrzymują wspólny rytm. Z podniecenia chce wyprostować się i krzyczeć, ale nie może. Edward przyciska jej głowę do swojej piersi.

Mąż Marty, łysawy brunet siada na kanapie, a na jego sterczący członek nadziewa się Joanna. Opiera dłonie o jego ramiona i podniecona patrzy jak członek znika w jej pochwie. Kiedy wbił się cały, rozsiadła się wygodnie na jego kolanach, podniosła głowę, przymknęła oczy i głośno westchnęła. Doszła po raz pierwszy. Chwilę spółkują, po czym Joanna schodzi z niego i naga siada z podkulonymi nogami na kanapie. Głęboko oddycha. Bawi się łechtaczką. Dotyka, głaszcze sutek. Nadal jest bardzo podniecona. Mąż Marty podchodzi do spółkującej trójki.

– Kaziu, zmiana – i z uśmiechem patrzy na pozostałe panie. Mruga do nich. – Ale jeszcze masz spory wybór.

Mężczyzna nie protestuje, wychodzi z odbytu Sylwii. Brunet płynnie dosiada kobietę i chwyta ją za biodra. Od razu mocno wali. Ta, wypełniona dwoma członkami, nie jęczy, tylko krzyczy. Obydwaj mężczyźni ruchają ją bardzo energicznie. Penisy poruszają się jak tłoki. Mężczyźni sapią, zaciskają zęby i wymuszają kolejne krzyki kochanki. Kiedy dochodzi z przeciągłym wyciem, zwalniają i wreszcie zatrzymują się.

*

Kazimierz wyciąga mnie z klatki, trzymając za włosy i panowie zaraz wchodzą we mnie. Zmieniają się, kiedy uznają, że czas zająć się jedną z pań. Cały czas ruchają mnie we dwóch. Jestem zmęczona i czasami nawet nie wiem, który jest we mnie. Przeżyłam dwa małe orgazmy. Rozkosz powoduje, że czuję się jak we śnie na jawie. Szpilki już dawno zgubiłam albo zdjęli mi. Po którejś zmianie znowu dochodzę. To bardzo mocny orgazm! Krzyczę! Fala spełnienia powoli odpływa ze mnie. Chyba próbuję coś powiedzieć, ale mężczyźni nadal mnie ruchają, więc nawet nie zdołałam dokończyć zdania. Jestem bardzo zmęczona i zadowolona. Omdlewam.

*

Budzą mnie razy bicza. Pani Barbara niecierpliwie czeka aż podniosę się. Reszta nago odpoczywa w różnych częściach salonu. Panie wycierają się chusteczkami. Tylko Pan Edward stoi ubrany w dres i sportowe buty.

– Suka, ubieraj się! – popędza mnie Pani Barbara. Stoję ubrana, pospiesznie poprawiam fryzurę. Pan Edward odwozi mnie pod blok i zaraz wraca. Wziął mój numer telefonu. Obiecałam czekać.

Nie wiem, kto spuścił się we mnie albo na mnie. Pod prysznicem dopiero orientuję się, jak zalana byłam i spermą, i śluzem. Nawet włosy się lepią… Bolą mnie plecy i brzuch. Ta Marta biła mnie zbyt mocno! Niech sama kiedyś spróbuje, to potem zastanowi się. Oglądam się. Mam ślady na udach, więc będę musiała nosić spodnie albo dłuższe spódniczki. Ale to był wieczór…

Siedzę w szlafroku na tapczanie, przeglądam czasopismo i piję herbatę. Włączyłam telewizor, ale nawet nie wiem, o czym jest film, który akurat ‘oglądam’. Jestem bardzo zmęczona i obolała. Zaraz położę się spać.

Chciałabym, żeby już jutro był następny piątek. Chyba zadzwonią wcześniej?

Odsłony: 986

0 0 votes
Article Rating
0 0 votes
Article Rating

Autor

Author: Admin
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments