Ocena z fizyki.

Nieubłaganie zbliżały się wakacje, a ja byłam na najlepszej drodze, by na koniec pierwszej klasy liceum zaliczyć jedynkę z fizyki. Zawaliłam właśnie kolejną klasówkę i nie zanosiło się, bym była w stanie poprawić fatalne oceny. Przedmioty ścisłe były moją pietą Achillesa i cieszyłam się, gdy miałam z nich mocne trójki. Dotychczas słabsze oceny z matmy czy fizyki nie przeszkadzała zbytnio rodzicom, gdyż z innych przedmiotów miałam co najmniej czwórki. Jedynka na świadectwie to była już zupełnie inna sprawa. A tak się starałam. Nawet nielubianą matematykę wymęczyłam na cztery minus, a tu niespodziewanie zawaliłam na całej linii fizykę, i to u wychowawcy naszej klasy.

Byłam załamana. Nawet wypad do galerii z najlepszą przyjaciółką nie poprawił mi humoru. Kidy opowiedziałam jej o fizyce, ta zapytał się mnie czy znam Martę z trzeciej c. Odparłam, że tylko z widzenia i plotek, jakie słyszałam.

– A słyszałaś plotki o naszym wychowawcy?

Zapytała, a ja zaskoczona zmianą tematu odparłam, że nie. Kasia, tak ma na imię moja przyjaciółka, opowiedziała mi, że jej starsza siostra słyszała, jak Marta na jednej z imprez opowiadała swojej przyjaciółce o naszym fizyku. Facet lubił dotykać dziewczyny na konsultacjach, jeśli te nie miały nic przeciwko temu, a chciały poprawić ocenę.

– Podobno najbardziej lubi blondynki z dużymi piersiami, więc jesteś całkiem w jego guście. O i ma bzika na punkcie krótkich spódniczek i obcisłych bluzeczek.

Nie oburzyły mnie jej słowa. Z Kasią mogłyśmy rozmawiać bez ogródek na takie tematy, a jej sugestia, bym spróbowała poprawić ocenę, dając się pomacać fizykowi, wcale mnie nie zgorszyła. Nie byłyśmy niewiniątkami i miałyśmy już sporo na sumieniu i to nie tylko z rówieśnikami. Nie miałam oporów zrobić loda bramkarzowi, by wpuścił mnie na lewo do klubu, więc drobne macanki w zamian za świadectwo bez jedynki nie wydawały mi się wygórowaną ceną.

Resztę tygodnia spędziłam na delikatnym kuszeniu fizyka. Zaczęłam nosić spódniczki i dopasowane w biuście bluzeczki. Według plotek najbardziej lubił dziewczyny ubrane na ‘uczennicę’. Może nie były to do końca zweryfikowane informacje, jednak wyraźnie zaczął zwracać na mnie uwagę. Raz nawet przyłapałam go, jak zaglądał mi w dekolt! Kiedy poprosiłam go o konsultację, nieśmiało wspominając, że chciałabym porozmawiać o swoich ocenach, poprosił mnie bym przyszła w piątek dwie godziny po lekcjach, gdy skończy zajęcia z kółkiem fizycznym.

W piątek, po lekcjach, wyszłam ze szkoły jak każdego tygodnia. Nie chciałam, by ktoś w klasie wiedział, że idę na konsultacje z fizyki. Do szkoły wróciłam po godzinie, a kiedy skończyły się ostatnie lekcje, schowałam się w łazience. Korzystając z chwili czasu, przebrałam się. Miałam zamiar pokazać mu się w tym samym stroju, w którym byłam dziś w szkole, czyli bluzeczce i krótkiej spódniczce. Ściągnęłam jednak biustonosz, a rajstopy zastąpiłam pończoszkami z koronkowymi ściągami. Rozpuściłam włosy, jednak po chwili namysłu zaplotłam je, tworzą z włosów kokardę. Na piętnaście minut przed wyznaczoną godziną konsultacji, ze schodów na trzecie piętro, obserwowałam wychodzących z kółka fizycznego uczniów. Odczekałam kilka minut i z bijącym sercem zapukałam do drzwi. Ze środka padło krótkie:

– Proszę

Weszłam do środka, zamykając za sobą drzwi. Stał nonszalancko oparty o stół. Uśmiechnął się na mój widok.

– Panna Patrycja.

Powiedział, specjalnie przeciągając zgłoski.

– Proszę do środka. Rozumiem, że chodzi o fatalne oceny z ostatnich klasówek.

Zapytał.

– Tak panie profesorze.

Odpowiedziałam, podchodząc do niego ze spuszczonym wzrokiem.

– Wiesz, że grozi ci jedynka.

– Tak panie profesorze.

Powiedziałam, wypinając odrobinę biust. Kiedy podniosłam wzrok, spostrzegłam, że z zainteresowaniem wpatruje się w moją bluzeczkę. Zachęcona jeszcze mocniej odchyliłam ramiona do tyłu.

– A jak masz zamiar poprawić swoje oceny? Zostało naprawdę niewiele czasu do klasyfikacji.

Zapytał, a ja po chwili zastanowienia, z rumieńcem na twarzy odpowiedziałam:

– Może z pomocą pana profesora udałoby mi się poprawić oceny i napisać dobrze następne klasówki.

– Z jak dużą pomocą?

Powiedział wyraźnie zainteresowany.

– Z bardzo, bardzo dużą.

Odparłam, obserwując wybrzuszenie jego spodni i sposób w jak gapił się na prześwitujące przez materiał bluzeczki brodawki. Zrobiłam krok w jego stronę. Z trudem oderwał wzrok od biustu. Korzystając, że skupia uwagę na czymś innym niż obmacywanie mnie wzrokiem, bawiąc się kosmykiem włosów, wyznałam:

– Strasznie chciałbym dostać mocną trójkę albo trójkę plus na koniec roku. Byłabym naprawdę bardzo, bardzo wdzięczna.

Co mówiąc, zrobiłam kolejny krok, zatrzymując się, dopiero gdy brzuszkiem dotknęłam potężnego wybrzuszenia spodni.

Przez chwilę jego twarz nie wyrażała absolutnie żadnych emocji i gdy właśnie zaczynałam się martwić, czy nie spieprzyłam wszystkiego zbytnią bezpośredniością, delikatnie przesunął palcem po mojej piersi, mówiąc:

– Wszystko zależy od ciebie. Chętnie przekonam się, jak bardzo potrafisz być wdzięczna.

Odsunęłam się odrobinę do tyłu i z zabójczo kuszącym uśmiechem na twarzy, zaczęłam powoli rozpinać bluzeczkę. Gdy doszłam do ostatniego guziczka, zrzuciłam ją niedbałym ruchem ramion na ziemię. Jego dłonie dosłownie nie potrafiły oderwać się od moich piersi. Przez rozciągnięty do granic wytrzymałości materiał spodni ściskałam jego kutasa. Dyszał, gdy rozpinałam rozporek. Przytulona do niego całym ciałem mocno ściskałam pulsujący w dłoni członek, gdy on, dłońmi wsuniętymi pod majteczki, ugniatał moje pośladki. Klęknęłam i patrząc mu w oczy, wsunęłam w usta członek. Już po chwili pieszczot głośno mruczał z rozkoszy. Ssałam go, wkładając w to wiele serca i całe moje doświadczenie, jakie zdobyłam w ciągu ostatnich kilku lat. Naprawdę mu się to podobało. Kiedy eksplodował w ustach, połknęłam pierwszą stróżkę nasienia, a następne skierowałam wprost na piersi, masturbując go intensywnymi ruchami dłoni. Patrzył jak urzeczony na białe ślady zdobiące mój krągły biust. Kiedy ponownie wzięłam go w usta, o mało co nie zachłysnął się z rozkoszy. Ssałam go, dopóki zupełnie nie zwiotczał.

Stał oparty o stół, z obnażonym kutasem, gdy wycierałam chusteczkami piersi. Kiedy zauważyłam jego wzrok, uśmiechnęłam się. Odpowiedział uśmiechem, po czym wyraźnie rozbawiony powiedział:

– Myślę, że uda się nam poprawić twoje oceny.

A po chwili namysłu dodał.

– Musimy jednak ustalić kilka rzeczy. O tym, że wszystko pozostanie wyłącznie między nami, nawet nie muszę wspominać. Prawda?

– Tak panie profesorze.

– Adamie. Mów mi po imieniu, kiedy jesteśmy sami. OK?

– OK.

– Powiedz mi, jesteś dziewicą?

– Nie. Już od trzech lat nie jestem.

– Zabezpieczasz się?

– Nie.

– Trudno. Masz czas po szkole, dajmy na to w poniedziałki, środy i piątki?

– Tak.

– Więc załatwione. W poniedziałek zrobię kartkówkę. Nie przejmuj się, pisz cokolwiek, byle wyglądało, że oddałaś wypełnioną kartkę. Tylko nie pozwól nikomu podglądać tych bzdur. Po szkole podyktuje ci prawidłowe odpowiedzi. O tej samej godzinie co dziś, tutaj. Odpowiada ci?

– Pewnie.

Odparła zadowolona z obrotu sprawy.

– No, jeśli już wiemy, na czym stoimy, to chodź tutaj. Za tego loda zasługujesz na małą nagrodę.

Wykonałam to polecenie z przyjemnością. Adam był przecież przystojnym mężczyzną tuż po trzydziestce i w szkolnym rankingu plasował się zaraz za tegorocznym praktykantem z AWF. Doskonale całował! I to nie tylko w usta. W najśmielszych planach nie snułam podobnego scenariusza. Konsultację zakończyłam, leżąc na biurku z ustami zakneblowanymi własnymi majtkami i głową Adama między szeroko rozłożonymi udami. Miałam potężny orgazm, a moje podniecenie udzieliło się również kochankowi. Po wykonaniu naprawdę niesamowitej minety, Adam zwalił sobie dłonią, zalewając nasieniem moje uda i podbrzusze. Było tego tyle, że ledwo starczyło nam chusteczek, by doprowadzić się do jako-takiego porządku. Do domu wróciłam bez majtek, które Adam zatrzymał jako trofeum.

W poniedziałek zrobiłam dokładnie to, co mi polecił. Oddałam zapisane bzdurnymi wzorami kartki papieru, a po lekcjach zjawiłam się w umówionej klasie, by poprawić odpowiedzi. Gdy tylko weszłam do sali, zamknął drzwi na zamek. Myślałam, że się na mnie rzuci i byłam odrobinę zaskoczona, kiedy poprowadził mnie do wysokiego biurka pod tablicą. Leżały na nim czyste kartki papieru i napisane odręcznie odpowiedzi na poranne pytania z klasówki. Polecił mi je przepisać, jednak gdy zamierzałam usiąść na stojącym obok krześle, powstrzymał mnie, chwytając za ramię.

– Zrób to na stojąco!

Polecił, delikatnie kierując mnie do przeciwległej krawędzi blatu. Spełniłam jego prośbę. Wyjęłam długopis, rozłożyłam przygotowane odpowiedzi i pochylona nad biurkiem, opierając się o nie łokciami, zaczęłam pisać. Stał tuż za mną. Tak blisko, że czułam na pośladkach ucisk potężnej erekcji. Pochylił się i wsunął dłonie pod moją bluzkę. Nim skończyłam przepisywać rozwiązanie pierwszego zadania, uwolnił piersi z biustonosza. Ważył je w dłoniach i badał jędrność, ściskając palcami krągłe półkule. Ze szczególną uwagą zajął się brodawkami, a robił to o wiele delikatniej, niż mój poprzedni chłopak. Prawie nie czułam dotyku palców, a mimo to po kilkunastu sekundach karesów, moje brodawki były nabrzmiałe i twarde jak dwa kamyczki. Czułam podniecenie i było mi ciężko skoncentrować się na pisaniu. Pojawiły się pierwsze skreślenia i poprawki. Wyglądało to nawet naturalnie. Przestałam pisać, kiedy wsunął dłonie pod majteczki. Ponaglona, wróciłam do przerwanego zajęcia, jednak porzuciłam je ostatecznie, gdy wsunął język w moją wypiętą szparkę. Przywarłam policzkiem do blatu i pozostałam w tej pozycji już do samego końca pieszczot. Lizał mnie, rozchylając dłońmi uda i pośladki. Byłam podniecona i prawie gotowa na orgazm, kiedy przestał lizać. Usłyszałam, jak rozpina spodnie i rozrywa opakowanie prezerwatywy. Wbił we mnie dwa palce. Jęknęłam, unosząc się na łokciach. Był przyjemnie brutalny, torując palcami drogę dla kutasa. Wszedł w ciasną cipkę jednym mocnym pchnięciem, zmuszając mnie do gardłowego, głośnego ‘Ooooch!!!’. Oboje byliśmy niesamowicie podnieceni. Przytrzymując dłońmi biodra, kochał mnie głębokimi, szybkimi pchnięciami. Byłam bliska orgazmu, kiedy sięgnął ku podbrzuszu, odnajdując palcami łechtaczkę. Odleciałam!!! Rozkosz dodatkowo spotęgowało niesamowite uczucie wypełnienia, gdy wraz ze skurczami towarzyszącymi spełnieniu pochwa zacisnęła się na sztywnym członku. Musiało go to wyjątkowo pobudzić, gdyż przyspieszył ruchy, kończąc kilkoma potężnymi, odbierającymi mi dech w piersiach, pchnięciami.

Przepisywaniem pozostałych odpowiedzi zajęłam się dopiero po dłuższej chwili, wciąż dekoncentrowana karesami. Kiedy skończyłam, odwróciłam się do niego twarzą. Całując usta, pieściłam dłonią na wpół miękki członek. Z figlarnym uśmiechem uklękłam, by zająć się nim ustami. Po kilku minutach intensywnych starań był znowu potężny i twardy. Pomogłam mu założyć prezerwatywę, zrzuciłam z siebie resztkę odzienia i w samych pończoszkach kochałam się z nim na blacie biurka. Z pasją ujeżdżałam go jak amazonka, pozwalając do woli bawić się moimi ciężkimi piersiami. Czasami pochylałam się nad nim, by mógł je possać. W następnej chwili odchylona do tyłu, pozwalałam mu podziwiać, jak rytmicznymi ruchami suwam się na jego kutasie. Tym razem pierwszy miał orgazm. Galopowałam na jego członku wyprostowana, z wypiętym biustem i dłońmi wplecionymi we włosy. Jęczał z rozkoszy, ściskając dłońmi piersi. Po intensywnym galopie, kiedy opadły z Adama emocje, zaczęłam pracować nad własnym orgazmem. Siedziałam pochylona nad nim, z dłońmi opartymi o blat biurka. Kręcąc biodrami, ocierałam się łechtaczką o jego podbrzusze. Zachęcana przez Adama przesunęłam się wyżej, by dosiąść kroczem jego twarzy. Pierwszy raz w ten sposób ujeżdżałam mężczyznę. To było nawet lepsze niż ostra jazda na kutasie, a orgazm był intensywny i nieziemsko przyjemny. Ubierając się, po raz kolejny musiałam pożegnać się z majteczkami zawłaszczonymi przez kochanka.

Środowa poprawka o mało co nie zakończyła się fatalną wpadką. Właśnie robiłam Adamowi loda, gdy niespodziewanie ktoś zaczął otwierać zamek w drzwiach. Półnaga zdążyłam tylko chwycić leżącą na podłodze bluzkę i torbę, i ukryć się na zapleczu. Zmuszona byłam schować się w szafie z pomocami, gdy sprzątaczka opróżniała kosze, słuchając narzekań Adama, że nie może w spokoju przygotować się do jutrzejszych zająć. Na szczęście udało się nam. Po ponownym zamknięciu klasy poszliśmy na całość, odreagowując strach, jakiego się najedliśmy. Pozwoliłam Adamowi na anal bez gumki. Z początku bolało, kiedy próbował wsunąć się w mój odbyt. Udało się, dopiero gdy zamiast śliny użył znalezionego w szufladzie balsamu do rąk. Było niesamowicie, zupełnie inaczej niż z gumką. Czułam ciepło jego ciała, podobni jak stróżki nasienia, którym mnie wypełnił. Seks był niesamowity, bo w przeciwieństwie do tego, czego próbowałam wcześniej podczas analu, kochaliśmy się nie od tyłu a w pozycji misjonarskiej. Poza początkowym dyskomfortem, spowodowanym rozmiarem jego członka i brakiem odpowiedniego nawilżenia, było nieziemsko. Miałam orgazm bez żadnej dodatkowej stymulacji, poza seksem oralnym poprzedzającym rżnięcie w pupę! Nawet nie musiałam pieścić dłonią łechtaczki. Adam spuścił się w chwile po moim orgazmie. Kochaliśmy się tylko raz, jednak tak intensywnie, że jeszcze długo po stosunku leżeliśmy, łapiąc powietrze ustami.

Ostatni sprawdzian poprawiłam w piątek. Próbował mnie namówić na seks bez gumki, jednak nie zgodziłam się na niego. Mając do wyboru klasyczny seks w prezerwatywie lub anal bez wybrał to drugie. Na trójkę plus z fizyki zapracowałam, robiąc mu loda z finałem między piersiami a po niesamowitej minecie, biorąc go w pupę na jeźdźca.  

Odsłony: 126

0 0 votes
Article Rating
0 0 votes
Article Rating

Autor

Author: Nieznany
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments