Pamiętnik Kasi cz.1

Pamiętnik Kasi


Pamiętnik Kasi
Dzisiaj szukałam czegoś w starym kalendarzu i znalazłam małe serduszko namalowane pod datą 12 lipca.
Przypomniałam sobie ten dzień… Tak, to było dokładnie dwa lata temu! Dwa lata temu pierwszy raz kochałam się z chłopakiem…


Daleko od domu, w pachnącym latem lesie, ja – nieśmiała szesnastolatka i Mariusz, o rok
starszy ode mnie chłopak z tego samego obozu harcerskiego.
Wymknęliśmy się wtedy na długi, samotny spacer. Trochę rozmawialiśmy, a potem Mariusz
objął mnie, usiedliśmy na trawie i zaczęliśmy się całować. Czułam przyjemne podniecenie,
dookoła było tak pięknie i cicho…
Położyłam się na plecach, patrząc w niebo. Mariusz gładził mnie po nogach sięgając coraz
wyżej, aż w końcu podniósł przód mojej spódniczki, a potem usiłował ściągnąć mi majtki…
Broniłam się przestraszona, że sprawy mogą zajść za daleko, ale on wziął to widocznie za
część gry, bo powiedział:
– Nie bój się Kaśka, przecież nikt nas nie widzi… No chodź, zobacz ja się wcale nie wstydzę!
Przyklęknął i rozpiął spodnie. Pośród ciemnych, skręconych włosków zobaczyłam napiętego
jak struna członka. Zupełnie jak w pornograficznym magazynie, który oglądałam u Zośki!
Coraz bardziej rozpalona, wyciągnęłam rękę i dotknęłam go delikatnie. Był gorący i twardy,
czułam jak pulsuje pod moimi palcami. Zawirowało mi przed oczami, siły mnie opuściły i już
nie protestowałam, kiedy mnie rozbierał.
Pieścił mnie jedną ręką, a kiedy zrobiłam się mokra włożył mi palec do dziurki…
Zaczęłam jęczeć i zamknęłam oczy – wtedy położył się na mnie. Poczułam ciepło pomiędzy
nogami, przycisnął mnie mocno i próbował wejść do środka.
Byłam zbyt napięta, nie udało się za pierwszym razem, ale druga próba się powiodła. Wszedł we mnie gwałtownie, rozdzierając napiętą błonę. Strasznie zabolało, zaczęłam krzyczeć, odpychając go odruchowo. Nawet na chwilę się nie zatrzymał, zupełnie jakby mnie nie słyszał. Coraz szybciej poruszał się we
mnie, ciężko dysząc z podniecenia. Starałam się rozluźnić i cieszyć z tego, że jesteśmy razem,
ale nie miałam szans, żeby go dogonić. Bliski orgazmu próbował wyjść w ostatniej chwili –
nie zdążył, wybuchnął będąc jeszcze w środku, a reszta nasienia trysnęła mi na uda i brzuch.
Mokry członek ślizgał się po mojej skórze, a w zagłębieniu pępka powstała biała kałuża…
– Kaśka, przepraszam cię za to… – trochę oprzytomniał i zaczął się tłumaczyć.

Wciąż czułam ból i przykre napięcie, do którego doszedł strach. Co będzie, jeżeli zajdę w ciążę?

Odsunęliśmy się od siebie, unikając swojego wzroku.
Czułam się okropnie, zrobiło mi się strasznie przykro i rozpłakałam się.

Objął mnie ramieniem, próbował uspokoić, ale nie mogłam dojść do siebie. W końcu powiedział:

– Chodź, pora wracać…

Przez całą drogę nie zamieniliśmy ani słowa. Tuż przed wejściem do obozu pocałował mnie
w policzek, mówiąc:
– Cześć, do jutra, nie chcę, żeby nas razem widzieli…
Wślizgnęłam się do namiotu, położyłam na moim łóżku i znowu zaczęłam ryczeć…

Od tego czasu unikał mnie. Odetchnęłam z ulgą, kiedy w końcu dostałam okres.
Następnego dnia spotkałam się z Mariuszem, powiedziałam mu, że wszystko w porządku i nie musi się
więcej martwić.
Nie miałam do niego żalu o to, co stało się kilka dni temu, ale wiedziałam, że między nami
wszystko skończone.
Tak więc rozstałam się z Mariuszem, ale to nie był koniec moich wakacyjnych przygód. Raz
spróbowałam zakazanego owocu i czułam niedosyt – może następnym razem będzie lepiej?

Odsłony: 310

1.5 2 votes
Article Rating
1.5 2 votes
Article Rating

Autor

Author: Nieznany
1.5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments