Pech

photo of woman biting her necklace


Ostatnio pogoda była fatalna. Ciągle deszcze i burze. Nie mogłem się doczekać, kiedy zrobi się
ładniejsza, aż wreszcie się doczekałem. Planowałem pojechać z kumplami nad jeziorko i poopalać
się, pozarywać laski, pobawić w dyskotece. Pięknie miało być, ale okazało się, że nic z tego.
Musiałem pojechać do naszego domku letniskowego i pomóc sprzątać go przed latem. Siła wyższa
– rodzice. Tym bardziej, że ojciec nie mógł – w tym samym czasie pomagał znajomym w
przeprowadzce. Miałem tam jechać z matką. Czemu zawsze mam takiego pecha?
Na działce faktycznie było dużo roboty – w domu pełno kurzu, pająków, w ogródku też istna
dżungla. Byłem wkurzony. Miałem dość. W dodatku na myśl, że nie będę miał przez kilka dni
dostępu do internetu i do komputera w ogóle była okropna. No cóż – trzeba się będzie obejść bez
panienek – obrazków i filmików. A ostatnio takie świetne ściągnąłem…
Zabrałem się z mamą do pracy. Zaczęliśmy od ogrodu, potem szopka na narzędzia, wreszcie
dom. Makabra – w międzyczasie zrobił się upał, gorąco, w ogóle mi się nic nie chciało. Trzeba było
się rozebrać – taki upał. Mama też się rozebrała – włożyła króciutkie spodenki i starą przykrótką
koszulkę. Zauważyłem, że nie miała pod nią biustonosza, ale wiadomo – chciała czuć się wygodnie.
Mama całkiem nieźle się trzymała – kiedy mijałem takie kobiety na mieście – oglądałem się za nimi
– bo nie ma nic lepszego niż piękna dojrzała kobieta dbająca o siebie. Zawsze podziwiałem ich
piękne opalone nogi z wypielęgnowanymi stopami, paznokciami pomalowanymi lakierem, na
wysokich obcasach… Prawdziwe super kobiety, o jakich można tylko śnić i marzyć że taka cię
dopadnie i zajeździ na śmierć. Ale to była przecież moja matka, więc nie zaprzątałem sobie więcej
tym głowy.
Wreszcie skończyliśmy sprzątać. Cały dzień nam to zajęło i strasznie się pobrudziliśmy i
zmęczyliśmy. No i byliśmy głodni. Zacząłem szukać czegoś do jedzenia w lodówce, mama
powiedziała, że idzie się myć. Poszła do łazienki, a ja widząc jak wchodzi boso w samych
spodenkach i koszulce po schodach na piętro, poszedłem za nią. Tak mnie coś tknęło. Nie zamknęła
za sobą drzwi, więc zobaczyłem, jak jednym ruchem ściągnęła rozciągniętą koszulkę – miała
wspaniałe piersi – duże, obfite, ale nie obwisłe. Za chwilkę zdjęła spodenki – teraz się mocno
zdziwiłem, bo pod nimi NIC nie miała! Dopiero teraz do mnie dotarło, że cały dzień spędziłem
razem z moją praktycznie całkiem nagą matką! Tylko koszulka i spodenki mini – nic pod spodem. I
letnie klapki na stopach. Gdybym wcześniej wiedział, może by mi się udało zobaczyć jej szparkę –
przecież przy takich spodenkach o to nietrudno…
Ostro mnie to podnieciło, momentalnie miałem wypełnione majtki. Wyjąłem z nich fiutka i
ulżyłem sobie. Mama dopiero weszła do wanny i odkręciła wodę, a ja już czułem, że długo nie
wytrzymam. No i wystrzeliłem. Nie miałem żadnej chusteczki ani nic, byłem przecież tylko w
szortach, więc starałem się spuścić na dłoń. Szybko uciekłem z powrotem do kuchni, nie chciałem,
żeby mnie mama przyłapała. Dłoń oblepioną spermą wytarłem w jakiś ręczniczek do naczyń i
zacząłem przygotowywać wreszcie kolację. „Cholera, przecież to moja matka!” – kołatało mi się
bez przerwy w głowie.
Po jakimś czasie usłyszałem stukot klapek po schodach – mama schodziła na dół, już wykąpana i
przebrana. Pierwsza myśl jaka mi przyszła, była: „Kurde! Znowu nie ma stanika!”. Nie miałem
wątpliwości – wyraźnie widziałem jej sutki przebijające przez materiał długiej koszuli nocnej.
– Możesz się iść myć, ja dokończę – powiedziała z uśmiechem.
– Dobra, idę – tylko to mi przyszło do głowy – cały czas patrzyłem na jej sterczące sutki…
Znowu poczułem, że robi mi się ciasno w majtkach. Myślałem, że w łazience mi przejdzie, ale
znalazłem jej rzeczy… koszulka i spodenki leżały niedbale rzucone na pralce i aż prosiły się, żeby je
dotknąć. Koszulka była na lewej stronie – powąchałem ją, pachniała pięknie – kobietą. I ten lekko
słonawy smak w miejscu gdzie ocierały się jej sutki… Spodenki smakowały lepiej. Wydawało mi
się niewiarygodne, że ten mały kawałeczek materiału, który teraz lizałem, przez cały dzień ocierał
się o jej cipkę…
Ledwo zdążyłem wskoczyć do wanny, żeby podłogi spermą nie zachlapać. To był najlepszy
orgazm w moim życiu. Nawet chłodny prysznic mnie nie ostudził – dopiero po dłuższej chwili
zdałem sobie sprawę co ja robię i jako tako ochłonąłem.
Przebrałem się w bokserki, w których sypiam i zszedłem na dół – poczułem się naprawdę głodny.
Ale w kuchni mnie zmroziło – mama trzymała w rękach ściereczkę do naczyń, którą czyściłem moją
rękę i z uśmiechem zapytała:
– Co tak długo? – I za chwilę – podając mi tą ściereczkę:
– Wrzuć ją do pralki – jakaś brudna jest.
– Jasne – powiedziałem i już mnie nie było.
Nie miałem pojęcia czy wiedziała, od czego to ona jest brudna…
Kolację połknąłem w czasie rekordowym, a potem stwierdziłem że jestem zmęczony i idę spać.
Leżąc w łóżku słyszałem jej bose stopy cichutko stąpające po podłodze, jak obchodziła
wszystkie pokoje i zamykała okna. Zbierało się na burzę i mocno wiało. Kiedy otworzyły się drzwi
mojego pokoju, jej cieniutka koszula nocna falowała mocno, ukazując smukłe udo i zarys
majteczek. Podeszła do okna i zamknęła je. W tym samym momencie wyskoczyłem cicho z łóżka i
stanąłem za nią. Objąłem jej piersi, pocałowałem w kark. Poczułem jej twarde jak skała sutki, kiedy
wsunąłem dłoń w jej majteczki, cicho jęknęła…
TAK! – rzuciliśmy się na łóżko, seks był dziki, szalony, namiętny, ostry… W oddali słychać było
grzmoty coraz szybciej nadciągającej burzy… Cali byliśmy zlani potem…
Obudziłem się późno – o rany! Ale sen! Stwierdziłem, że to przez to świeże powietrze po burzy
taki jestem napalony, skoro o własnej matce mam takie fantazje. Chociaż z drugiej strony? Patrząc
obiektywnie, moja mama jest naprawdę super laską – dla mnie ideał – ładna twarz, długie blond
włosy, szczupłe ciało, jędrne cycuszki i te cudowne długie nogi z wypielęgnowanymi stópkami…
– Marek! długo będziesz spał?! Śniadanie na stole! – wyrwał mnie z zamyślenia głos mamy. No
tak, zaczyna się nowy dzień…
Zszedłem wreszcie na dół – faktycznie śniadanie czekało. Ale mamy nigdzie nie było. Trochę mi
ulżyło, bo zastanawiałem się jak ja spojrzę w jej oczy. Miałem poczucie winy, że fantazjowałem na
temat mojej matki… Zjadłem śniadanie i wyszedłem na dwór – już było upalnie, chociaż jeszcze nie
było południa. W domu i w ogrodzie w sumie nic już nie było do roboty – poza paroma
drobiazgami. Mama odpoczywała. Na krótko ściętej wczorajszego dnia trawce rozłożyła koc i się
opalała. Przez chwilę się jej przyglądałem. Leżała na brzuchu, czytała jakieś czasopismo i machała
stopami jak jakaś nastolatka. Jej pupę opinały troszkę przyciasne majteczki, które poprawiła
podnosząc się z koca, kiedy usłyszała że nadchodzę.
– Chodź się opalać! Trzeba wykorzystać to słońce, póki jest. – powiedziała.
– No pewnie – zaraz przyjdę. – odpowiedziałem i poszedłem się przebrać.
Dobrze, że założyłem kąpielówki, a nie bokserki. Nie wiem jak to się stało, ale od wczorajszego
wieczora bez przerwy myślałem o mojej matce. Wcześniej jakoś nie widziałem w niej obiektu
seksualnego, dopiero od wczoraj takie myśli mi po głowie zaczęły latać i to od razu tak
intensywnie. A teraz byłem z nią sam i leżeliśmy blisko siebie prawie całkiem nadzy… Ale byłem
podniecony! Tak – prawie całkiem nadzy, bo kiedy przyszedłem i położyłem się obok niej, w
pewnym momencie mama powiedziała:
– Szkoda takiego słońca – chcę się dobrze opalić – i zdjęła stanik.
Trochę byłem zszokowany, ale cóż. Nie dałem tego po sobie poznać. Ale mało tego – zaczęła się
olejkiem smarować! Głowę daję, że ją też musiało to ekscytować – jej sutki sterczały jak anteny.
Kiedy widziałem jak przesuwa dłońmi po swoich piersiach, było mi jednocześnie fajnie, ale i
trudno – dobrze że byłem w kąpielówkach.
Po jakimś czasie i tak musiałem się przewrócić na brzuch, ale mimo że dociskałem fiutka do
ziemi, ani myślał zmaleć, a wręcz przeciwnie. Miałem wrażenie, że mnie w powietrze unosi. Może
by i opadło moje podniecenie, ale kiedy słyszałem spokojny oddech mamy i czułem piękny zapach
jej ciała, wyobrażałem sobie że ją zaczynam lizać, całować, pieścić i przelatywać ostro na tym
kocyku… Zacząłem się zastanawiać, w jaki sposób by tu jej dotknąć, żeby nie wzbudzić podejrzeń.
Dotknąć jej cycuszków, brzuszka, tych wspaniałych nóg i stópek którymi tak zgrabnie machała…
Gdyby jeszcze leżała na brzuchu, mógłbym się przybliżyć i mocniej poczuć jej wspaniały zapach. A
może i majteczki udałoby mi się polizać? Mama jakby słyszała moje myśli i postanowiła sobie
plecy poopalać – przewróciła się na brzuch.
– Wiesz co? Posmaruj mi plecy. Lepiej się zabezpieczyć.
Gdy to usłyszałem, myślałem że umrę. Serce zaczęło mi walić jak oszalałe. Niby normalna
sprawa, ale byłem napalony jak nigdy. Najbardziej obojętnym głosem na jaki udało mi się zdobyć
powiedziałem:
– Dobra, daj mi olejek.
I tego co wtedy zrobiłem nie zapomnę do końca życia. Wziąłem olejek – od leżenia na słońcu był
aż gorący. Naniosłem na dłonie i zacząłem masować jej plecy. Mama leżała na brzuszku, głowę
miała odwróconą w drugą stronę, oczy też zamknięte, więc WYCIĄGNĄŁEM fiuta z majtek i
kiedy jedną ręką rozsmarowywałem olejek po jej plecach, drugą się onanizowałem. Patrzyłem na
jej wyciągnięte nóżki, pupkę w opiętych majteczkach… To był moment i się spuściłem – ale nie
udało mi się złapać całej spermy na dłoń – część poleciała na jej plecy! Nie wiedziałem co zrobić,
więc zmieszałem to co miałem na rękach z olejkiem i wszystko po niej rozsmarowałem…
Gładziłem jej plecy, ramiona, biodra – mama nic się nie zorientowała, a kiedy skończyłem,
leniwym głosem powiedziała:
– Dzięki synku.
Położyłem się obok jak gdyby nigdy nic i tylko patrzyłem jak moja sperma błyszczy się na jej
plecach. To było wariactwo, a w dodatku mój penis ani myślał odpoczywać, tylko ciągle brykał…
Pochyliłem się nad nią – byłem ciekawy czy czuć zapach mojej spermy, ale nie – woń olejku była
tak intensywna, że czułem tylko ten zapach. No i oczywiście zapach opalonego i spoconego ciała
kobiety…
Wieczorem znowu musiałem sobie w wannie ulżyć – znowu wyciągnąłem z pralki krótkie
spodenki które wczoraj mama miała na sobie, tylko że tym razem ubrałem je na siebie. Cholera! Jak
ja chciałem być tymi spodenkami! Ocierać się bez przerwy o cipkę mamy, sprawić by stała się
wilgotna i śliska… Ledwo zdążyłem wyciągnąć fiutka przez rozporek zanim wytrysnąłem… Nie
wiem jak to się działo, ale nigdy wcześniej nie czułem takiej mocy w sobie. W zasadzie kiedy tylko
mama była przy mnie stał mi. I nie ważne, że przed chwilą się onanizowałem. Teraz też – po kolacji
oglądaliśmy telewizję, ale ja nie zwracałem uwagi na program. To znaczy udawałem, że nie ma nic
ciekawszego na świecie niż film w telewizji, ale ukradkiem cały czas patrzyłem na mamę. Siedziała
wygodnie na fotelu w swojej koszuli nocnej, a wyprostowane nogi wyciągnęła przed siebie – stopy
oparła na pufie. I w zasadzie tylko na stopy, łydki, kolanka i uda mogłem patrzeć bezpiecznie –
gdybym chciał spojrzeć na jej cycuszki lub twarz musiałbym podnieść głowę, a wtedy by zwróciła
uwagę na to że jej się przyglądam. Ale nie przeszkadzało mi to. Na jej nogi mogłem patrzeć
godzinami. Ma je naprawdę cudowne…
W nocy leżąc w łóżku, stwierdziłem, że to co zrobiłem podczas opalania było świetne. I mocne.
Naprawdę mocne i zastanawiałem się jak to przebić. I wymyśliłem…
Rano wstałem wcześniej i zrobiłem śniadanie. Mama jeszcze spała, więc poszedłem ją obudzić.
Wszedłem do jej pokoju – leżała na brzuszku, spod cienkiej kołdry wystawała jej noga odsłonięta aż
po pupę. Koszulka nocna podwinęła jej się do pasa tak więc widziałem cały pośladek i białe
majteczki wciągnięte w rowek… Wszedłem na łóżko, nachyliłem się nad nią i chciałem powiedzieć:
„Pobudka!”.
Ale kiedy byłem nad nią nachylony, poczułem jak mój penis ociera się lekko o jej udo.
Momentalnie nabrzmiał, zacząłem więc lekko nim pocierać o jej nogę. Przez chwilę chciałem
wyciągnąć go z piżamy i dotknąć nim bezpośrednio jej udka, ale już zaczęła się budzić, więc
powiedziałem:
– Pobudka! – i zacząłem wychodzić – no bo jak wytłumaczyłbym tak mocno wypchaną piżamę?
Jeszcze w progu odwróciłem się i zapytałem:
– To co? Opalamy się dzisiaj?
– Pewnie! – odpowiedziała przeciągając się jak kocica.
– Śniadanie gotowe! – dodałem jeszcze i wyszedłem widząc jak się uśmiecha.
Szybko się przebrałem i poszedłem zjeść co nieco.
Nie wiem jak ona to robiła, ale z każdym dniem wyglądała coraz piękniej. Kiedy schodziła po
schodach w samym kostiumie kąpielowym i sandałkach na niskim obcasiku, myślałem że odjadę.
Kiedy jeszcze usiadła na krześle tuż przede mną i założyła nogę na nogę, całkiem odpadłem.
Patrzyłem na jej stopę kołyszącą bucikiem, jej pomalowane ciemnobordowym lakierem paznokcie i
chciałem paść na kolana i ją wylizać. Całą, od tych wspaniałych stóp, do głów. Nie mogłem
wytrzymać – poszedłem zaraz do łazienki, ściągnąłem majtki i spuściłem się. Tym razem jednak nie
zmarnowałem mojej spermy. Calutką wlałem do butelki z olejkiem do opalania. Chciałem po prostu
znowu widzieć moją spermę na jej ciele… Trochę to było ryzykowne, ale im większe było moje
podniecenie, tym mniejsza ostrożność.
Dzień był jeszcze bardziej słoneczny niż wczoraj – było też bardzo rześko. Położyłem się na
kocyku i opalając się czekałem na mamę. Miałem nadzieję, że tak jak wczoraj zdejmie biustonosz. I
nie zawiodłem się. Bo gdy tylko wyszła z domu od razu go błyskawicznie zsunęła. Szkoda że tak
jej to zręcznie wychodziło – miałem nadzieję, że poprosi mnie o rozpięcie. Ale może innym
razem?.. Gdy siadała na kocyku jej piersi jak baloniki odbiły od siebie i zafalowały… Sutki znowu
miała nabrzmiałe i pewnie twarde jak skała – tak chciałem to sprawdzić! Wzięła olejek, nalała na
dłoń i zaczęła się smarować. Myślałem że zwariuje, kiedy widziałem, jak mama smaruje brzuch i
piersi. Moja sperma zmieszana z olejkiem pokrywała jej ciało, a mi penis prawie kąpielówki
rozsadził! Ależ chciałem się z nią kochać! Mało się na nią wtedy nie rzuciłem i nie zgwałciłem…
Żałowałem też, że nie smarowała sobie pupy i cipki, ale cóż – nie można mieć wszystkiego.
Przynajmniej od razu…
– A ty co? Chcesz się przypalić? – nagle zapytała. – Odwróć się, posmaruję ci plecy.
– Eee, nie… – wybąkałem – Olejku nie starczy.
– Co tam, kupi się nowy – powiedziała i zaczęła smarować olejkiem moje plecy.
Trochę mieszane uczucia mną targały. Z jednej strony – jej dłoń przesuwająca się po mojej
skórze powodowała istny odlot – półnaga matka smarowała mi plecy. Tylko no właśnie – czym
smarowała – olejku było tyle co kot napłakał, reszta to była moja sperma… Głupkowaty uśmiech
pojawił się na mojej twarzy, aż mama zapytała:
– Z czego się śmiejesz?
Nie wiedziałem co odpowiedzieć, ale na szczęście w tym momencie zadzwonił w domu telefon.
Zerwałem się natychmiast i pobiegłem odebrać. Dzwonił ojciec, więc wyszedłem na dwór i
zawołałem mamę. Stanąłem w wejściu tak, że mama przechodząc musiała się o mnie otrzeć.
Sandałki zostawiła na trawie i szła na bosaka. Przechodząc obok zachwiała się i nadepnęła mnie.
– Aa!! – zawyłem z bólu.
– Oj, przepraszam! – powiedziała z czułością.
W rzeczywistości bardzo mi się to podobało. Każda możliwość kontaktu z nią powodowała moje
podniecenie, chciałem ją dotykać i być przez nią dotykany. Nawet nie miałbym nic przeciwko laniu
na goły tyłek… Położyłem się na kocu i czekałem co wyniknie z rozmowy rodziców.
– I co? – zapytałem widząc mamę idącą z butelką wody mineralnej.
– Ojciec przyjedzie po nas jutro rano.
– Fajnie, co?
– Tak ci nudno z własną matką?
– Nie, ale .. wiesz.
Uśmiechnęła się:
– Ja ci dam!
Klęknęła na kocu, wstrząsnęła butelkę wody mineralnej i otworzyła. Strumień zimnej wody
rozbryzgnął się na wszystkie strony, a mama tak nią kierowała, żeby mnie oblać. Chciałem jej
wyrwać butelkę i zaczęliśmy się szarpać. Nie myślałem że jest taka silna. Przewróciła mnie na
plecy, usiadła na mnie i z tryumfem trzymała nade mną butelkę. Siedząc na mnie musiała czuć
mojego nabrzmiałego penisa. Kiedy próbowałem ją zrzucić z siebie z każdym ruchem coraz
mocniej przywierała do mnie swoimi biodrami. W końcu zebrałem się w sobie i przeszedłem do
kontrataku. Przerzuciłem ją na bok, tak że wylądowała na plecach, a ja na niej – zamieniły się role.
Siedziałem na jej biodrach i trzymałem jej ręce przyciśnięte do koca nad głową. Była taka
bezbronna i otwarta. Jej piersi przed chwilą tak przyjemnie kołyszące się nade mną teraz rozchyliły
się na boki. Złapałem jej ręce nad głową jedną ręką. W drugą wziąłem butelkę wody i zacząłem na
nią wylewać. Polewałem jej twarz, ręce, piersi, brzuszek. Zimna woda spowodowała, że jej sutki
stały się jeszcze bardziej sterczące niż dotychczas. Kiedy woda się skończyła odskoczyłem od niej.
– Śmingus – dyngus! – zawołałem.
– No ładnie – śmiała się. – Zobaczysz, jeszcze się odegram!
Leżeliśmy na kocu mokrzy i szczęśliwi, chociaż trochę żałowałem, że tak szybko zakończyłem
naszą zabawę. Mogłem jeszcze trochę na niej posiedzieć i się posiłować, kto wie co by z tego
wynikło. A tak – mogłem sobie znowu tylko wyobrażać, co by było gdyby. Podczas obiadu też jakoś
tak milczeliśmy i unikaliśmy się wzajemnie. Nawet kiedy jej coś podawałem, instynktownie
cofaliśmy dłonie, byle się nie dotknąć…
Wieczorem mama się poszła kąpać, a ja przygotowywałem kolację. Rozmyślałem, jak by tu się
do niej zbliżyć, kiedy usłyszałem wołanie mamy:
– Marek! Przynieś mi duży ręcznik!
Wziąłem ręcznik i poszedłem do łazienki. Zapukałem i zapytałem przez drzwi:
– Gdzie go dać?
– Wejdź, połóż na pralce.
Kiedy wszedłem, siedziała w pełnej wody wannie, akurat trzymała głowę pod prysznicem, oczy
miała zamknięte, więc mogłem swobodnie patrzeć na jej pełne piersi.
– Połóż na pralce, dzięki.
– Nie ma sprawy – odpowiedziałem i zacząłem wychodzić, kiedy mama powiedziała:
– Jak już jesteś, to umyj mi plecy.
Usiadłem na krawędzi wanny, wziąłem gąbkę, którą mi podała i zacząłem mydlić. Kucnęła w
wannie, pochyliła się do przodu – jej plecy były przede mną w całej okazałości. Odsunąłem jej
mokre włosy spadające na kark i zacząłem masować jej plecy. Kiedy skończyłem, usiadła w wannie
rozluźniona i powiedziała zadowolona:
– Dziękuję.
Nagle złapała mnie za ręce i wciągnęła do wanny.
– Śmigus – dyngus! – zawołała, śmiejąc się głośno.
Wpadłem plecami i pupą do wanny z takim impetem, ze się prawie zakrztusiłem wodą.
– Ha! Udał mi się rewanż! – bez przerwy się śmiała.
Nie wiedziałem co odpowiedzieć, kiedy całkiem straciłem mowę. Złapała za moją koszulkę i
ściągnęła ją jednym ruchem.
– Nie będziesz w mokrym siedział – powiedziała.
Całkiem mnie zatkało, kiedy to samo zrobiła z moimi kąpielówkami. Po prostu chwyciła za nie i
jednym ruchem ściągnęła. Zadanie ułatwił jej fakt, że nogi miałem ciągle na zewnątrz wanny.
Cisnęła mokre rzeczy na podłogę… Nie wiedziałem co robić – byłem całkowicie oszołomiony i
trochę zażenowany. Byłem całkiem nagi w wannie z moją własną matką – też nagą! Siedzieliśmy
naprzeciw siebie, czułem jej kolana ściskające moje biodra.
– Ja już wychodzę – powiedziała. – Umyj się dobrze – w tym momencie poczułem jej dłoń
muskającą mojego nabrzmiałego penisa.
Włączyła prysznic i skierowała go na moją głowę.
– Zamknij oczy!
Odruchowo je zamknąłem, żeby mi woda do oczu nie naleciała – w tym momencie wstała i
zaczęła się opłukiwać. Stała przede mną w wannie, na wysokości oczu miałem jej smukłe uda i …
wydepilowane łono. Nawet nie zdążyłem o niczym pomyśleć, zadziałałem instynktownie. Po prostu
przylgnąłem do jej ud – objąłem je ramionami głaszcząc i pieszcząc. Moje usta skierowały się w
stronę jej kwiatuszka. Przyssałem się jak niemowlak i zacząłem lizać ją jak najwspanialszy owoc.
Jęknęła cichutko, za chwilę głośniej. Wtuliła biodra w moją twarz, by za chwilę z jękiem rozkoszy
oderwać się ode mnie.
– Nie tutaj – powiedziała.
Wyskoczyła z wanny, owinęła się ręcznikiem i nachyliła nade mną. Cmoknęła mnie w czoło i
wyszła z łazienki. W progu się jeszcze odwróciła.
– Czekam na ciebie – powiedziała i zniknęła…
O rany! Siedziałem w tej wannie i nie wiedziałem, co robić. Czy to był sen, czy jakieś inne
widziadło? Mój nabrzmiały i pulsujący penis upewnił mnie jednak, że nie. Czułem się trochę winny
tego co się stało – czy aby mama na pewno powiedziała, że na mnie czeka??? Stwierdziłem, że nie
ma co kombinować, tylko sprawdzić. Już i tak długo w tej wannie siedziałem, woda już się
przelewała, więc zakręciłem prysznic i z niej wyszedłem. Wytarłem się ręcznikiem, ubrałem w
moje nocne bokserki i popsikałem dezodorantem. Kiedy przestąpiłem próg łazienki, serce zaczęło
mi bić jak oszalałe. Szedłem do pokoju mamy i z każdym krokiem czułem się coraz mniej pewnie.
Stanąłem w progu i wziąłem głęboki oddech. Mama leżała na łóżku i oglądała telewizję, cieniutka
koszulka nocna ledwie okrywała jej smukłe uda. Kiedy mnie zobaczyła zawołała:
– Siadaj! – poklepała łóżko obok siebie – Pooglądamy telewizję!.
– Przepraszam, mamo – zacząłem, ale mama mi przerwała:
– To ja przepraszam
– Za co?
– Mało cię w tej wannie nie utopiłam, im starsza tym głupsza…
– No co ty! – wcale nie jesteś stara, a ja dobrze się bawiłem.
– Zauważyłam – uśmiechnęła się szelmowsko, a mnie znowu się głupio zrobiło.
Starałem się na nią nie patrzeć, tylko skupić całą uwagę na telewizorze, ale nie udawało mi się.
Jej długie, opalone nogi ściągały mój wzrok jak magnes.
– No właśnie – nie wiem co mnie tak naszło… Przepraszam – to się już więcej nie powtórzy –
powiedziałem.
– Dlaczego? Już ci się nie podobam?
– Ależ nie! To znaczy… słucham? Co? Dlaczego? To znaczy, że…
Nic więcej nie powiedziałem, bo nie mogłem. Mama delikatnie przyciągnęła mnie do siebie,
nachyliła się i pocałowała mnie prosto w usta. To był kompletny szok, ale tylko w pierwszej chwili.
Nie miało znaczenia, że ta piękna i cudowna kobieta, która mnie całowała, była moją matką.
Chociaż nie, miało. To było po prostu najlepsze, co do tej pory mnie spotkało i powodowało, że
moje podniecenie było sto razy większe. Nasze języki wyprawiały istne harce, nasze dłonie błądziły
po naszych ciałach. Złapałem ją za pupę i przyciągnąłem do siebie, przytuliłem się z całej siły do jej
jędrnych cycuszków. Zsunąłem usta niżej – chciałem polizać jej sztywne sutki przebijające przez
cienką koszulkę nocną i sprawdzić, czy faktycznie są twarde jak skała. Ale mama przejęła
inicjatywę. Ściągnęła mi koszulkę i pchnęła na łóżko. Kiedy leżałem na plecach, złapała za
bokserki i prawie je ze mnie zdarła. Złapała swoją małą dłonią mojego sterczącego penisa i zaczęła
go pocierać.
– Strasznie to chciałam zrobić – powiedziała i nachyliła się, po czym wzięła go do ust.
Ssała go niecierpliwie i łapczywie. Swoim języczkiem omiatała główkę, po czym wzięła
calutkiego do ust. Myślałem że połknie go całego, prawie czułem jej migdałki. Tego było już dla
mnie za dużo – zdążyłem krzyknąć:
– Uważaj! – wysunąłem się z jej ust i wytrysnąłem.
Sperma wylądowała na jej twarzy, ustach, część poleciała na jej szyję.
– Co ty robisz? – zapytała. – Czemu uciekłeś? Nigdy więcej mi tego nie rób! – była wyraźnie zła.
– Bo ja… Nie chciałem żeby… – zacząłem się tłumaczyć.
– W porządku – uśmiechnęła się pojednawczo. Zlizała językiem moją spermę ze swoich ust i
połknęła. To co wylądowało na jej szyi rozsmarowała po sobie i zabrała się do dokładnego
wylizywania mojego penisa – oczyściła go języczkiem z resztek spermy. Kiedy skończyła, położyła
się na mnie i znowu pocałowała mnie w usta. Czułem jeszcze słonawy smak mojej spermy, który
został na jej pełnych ustach.
– Jak ci się podobało, synku?
– O rany! Mamo! – nie potrafiłem wypowiedzieć słowa.
– To teraz możesz skończyć to, co zacząłeś w wannie – powiedziała słodko.
Nie musiała mi tego dwa razy powtarzać. Przewróciłem ją na plecy i usiadłem na niej okrakiem.
Zupełnie tak jak wcześniej – kiedy siłowaliśmy się podczas opalania. Zsunąłem koszulkę z jej
opalonych ramion i odsłoniłem piersi. Jej sutki były jak antenki – polizałem je – były bardzo
sztywne. Przesuwałem językiem po jej ciele, coraz niżej i niżej, dłońmi ciągle pieściłem jej piersi i
sutki. Mama początkowo jęczała cichutko, ale z każdą chwilą i z każdym moim liźnięciem
wydawała z siebie coraz głośniejsze westchnienia. Koszulka podwinęła się jej do pasa, a majteczek
nie założyła. Miałem więc od razu pełen dostęp do jej muszelki. Mama była napięta jak struna, ale
kiedy tylko musnąłem językiem jej łechtaczkę, naprężyła się jeszcze bardziej i z jej gardła wydobył
się przeciągły jęk. Nie do wiary! Mama już przeżyła orgazm! Musiała być równie podniecona jak
ja, o ile nie bardziej! Nie zaprzestałem jednak pieszczot – muskałem i lizałem jej cipkę, aż głośne
jęki mamy przerodziły się w krzyki rozkoszy. Nie wiem ile orgazmów przeżyła, w końcu złapała
moją głowę i poprosiła:
– Dość już kochanie! – wykończysz mnie! – uśmiechała się.
– Chodź tutaj.
Położyłem się obok niej, równie wyczerpany i szczęśliwy jak ona. Przytuliła się do mnie –
pięknie pachniała perfumami i seksem – czułem niebywałe poczucie szczęścia i bezpieczeństwa. Na
chwilkę przymknąłem oczy i nawet nie wiem kiedy usnęliśmy…
Kiedy się obudziłem, było już jasno – słońce nieśmiało wdzierało się poprzez zasłonięte okno. O
rany! Takie sny! – pomyślałem sobie, ale… nie, to nie był sen tym razem. Obok mnie leżała moja
matka. Całkiem naga – widocznie musiała w nocy zsunąć z siebie koszulkę. Przez chwilę się jej
przyglądałem – leżała na brzuszku, eksponując swoją piękną pupkę w całej okazałości. Leżała na
zmiętej kołdrze, tak że jej pupa górowała nad przestrzenią łóżka. Mama miała świetny tyłeczek – w
ciągu tych dwóch dni już się zdążyła opalić – zawsze się szybko opalała – tylko wąski fragmencik
który był przykryty majteczkami pozostał jasny. Dodawało to tylko uroku.
Mój wzrok przesunął się niżej – na jej uda, łydki i stopki. Zawsze mnie fascynowały kobiece
stopy, a teraz miałem okazję przyjrzeć się im bliżej. Z naprawdę bliska. Odwróciłem się cichutko na
łóżku i przysunąłem do nich twarz. Delikatnie zacząłem je lizać – raz jedną, raz drugą, w końcu
skoncentrowałem się na jednej – do paluszków nie miałem za bardzo dostępu, więc pieściłem
językiem jej piętkę – w końcu calutką włożyłem sobie do ust i ssałem jak dziecko. Byłem teraz
naprawdę podniecony – penis pulsował mi z wrażenia, twardniejąc z każdą chwilą. Leżałem na
brzuchu i musiałem zmienić pozycję, żeby dać mu więcej swobody. Mama także się poruszyła –
dalej jednak leżała na brzuszku – tylko nogi szerzej rozłożyła.
Znowu zwróciłem uwagę na jej tyłeczek – ależ był piękny! Jej wydepilowana cipka była teraz
widoczna w całej okazałości, a wypięta pupka zachęcała do zabawy… Nie wiedziałem co robić –
chciałem wylizać ją całą, ale również chciałem czegoś innego. A po tym co było wczoraj
wieczorem, w końcu się na to odważyłem. Delikatnie złapałem ją za kolanka i jeszcze szerzej
rozchyliłem jej nogi. Klęknąłem między nimi i zbliżyłem sztywnego penisa do jej norki. Przez
chwilę pieściłem moim penisem jej wargi sromowe, z każdą chwilą jednak naciskałem coraz
mocniej i mocniej, tak że w końcu jej cipka ciasno obejmowała główkę penisa. Serce waliło mi jak
młotem, bo to co robiłem było niepojęte. Zatrzymałem się na chwilę, ale mama się nie ruszała, więc
pchałem dalej. Nie myślałem, że cipka mamy może być taka ciasna – była jednak bardzo wilgotna –
dzięki temu dosyć łatwo wsuwałem w nią mojego penisa. Mama dalej leżała spokojnie, jednak
kiedy wszedłem w nią na całą długość, jęknęła głośno. Wiedziałem już że nie spała, właściwie to
byłoby dziwne gdyby to co z nią robiłem jej nie obudziło – a może już wcześniej nie spała?
– Mamo? – zapytałem.
– Cii… synku… pieprz mnie!!! – wyjęczała i jeszcze wyżej uniosła swoją pupkę.
Nie potrzebowałem większej zachęty – zacząłem posuwać ją powoli, ale mocno i głęboko.
Wchodziłem w nią naprawdę głęboko – gdyby miała dłuższą norkę, moje jajka też bym chyba w nią
wsadził… Pieprzyłem ją coraz szybciej i szybciej – musiało jej się to bardzo podobać, bo zaczęła
piszczeć jak zadowolona psinka. Wypinała pupkę i wierzgała nóżkami – co chwilę dotykała mnie
stópkami, jęczała i piszczała. To było coś niesamowitego – zwolniłem trochę, żeby dłużej
wytrzymać, ale nie było to łatwe. W tym bowiem momencie poczułem pulsowanie jej cipki –
zaczęła mnie jeszcze ciaśniej obejmować i tego było dla mnie już za wiele. Mój przeciągły jęk zlał
się w jedno z krzykiem mamy – wytrysnąłem w nią z taką siłą jak nigdy dotąd. Zrobiłem jeszcze
parę ruchów i dosłownie chlupało w jej cipce.
Moje podniecenie wcale nie opadło, penis dalej był sztywny, więc posuwałem ją w dalszym
ciągu – krzyk mamy przerodził się w ciągły jęk rozkoszy – pieprzyłem ją i pieprzyłem, a ona
przeżywała orgazm za orgazmem. W końcu wyczerpany opadłem na nią i przytuliłem się mocno.
Nie zdążyłem jednak nic powiedzieć, bo w tym momencie usłyszeliśmy dźwięk klaksonu. To było
jak trzaśnięcie biczem, jak grom z jasnego nieba.
– O cholera! Ojciec przyjechał!!! – mama podskoczyła jak oparzona.
– Kompletnie zapomniałam! Która godzina?! – wyskoczyła z łóżka i miotała się po pokoju nie
wiedząc co robić.
Szybko jednak się opamiętała i uspokoiła. Cmoknęła mnie w usta:
– Uciekaj do siebie – udawaj że śpisz – a sama zabrała rzeczy i pobiegła do łazienki.
Leżałem już w swoim łóżku, kiedy usłyszałem ojca krzątającego się po domu i szukającego
mamy. Znalazł ją pluskającą się w łazience, niczego nie podejrzewał, niczego się nie domyślił, bo
któżby mógł sobie to wyobrazić?! Nie wiem co by było gdyby ojciec nas złapał razem – a
brakowało naprawdę niewiele. Zacząłem żałować, że mój wspólny weekend z mamą skończył się
tak szybko. No ale jak pech, to pech…

Odsłony: 398

4.8 6 votes
Article Rating
4.8 6 votes
Article Rating

Autor

Author: Nieznany
4.8 6 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Roksa

No jak pech to pech 😉