Przyłapany

man and woman nude lying together

– Jarek! Co ty wyprawiasz? Co ty….?
Odwrócił szybko głowę w stronę drzwi, jednocześnie próbując niezdarnie chować za siebie
gazetkę, a w spodnie – stojącego, szesnastoletniego penisa. Nic z tego nie wyszło. Matka przyłapała
go na masturbacji.
Stała w drzwiach, patrząc na syna, zdziwiona i oburzona jednocześnie. Miała minę, jakby nie
dowierzała w to, co przez dłuższą chwilę obserwowała. Spoglądała teraz na głównego aktora tego
domowego przedstawienia, czerwonego z emocji, wpatrzonego w matkę. Stała z rękoma na
biodrach, w tej swojej „matczynej” kiecce i rozpiętej na dwa guziki bluzeczce. To dzięki nim Jarek
po raz pierwszy zobaczył „przedziałek” między piersiami – w przypadku jego matki sporymi. Od
tego zaczęła się jego obsesja na punkcie i starszych kobiet, i wielkich piersi. Poszedł do kiosku na
drugim krańcu miasta i kupił świerszczyk o takiej tematyce. A ta kobieta ze zdjęć była tak podobna
do jego mamy…
– Jarek – głos matki był surowy i rzeczowy – co ty tam chowasz? Co to za świństwa? Pokaż mi tu
zaraz!
– Ja… mammo… ja…
– Pokazuj szybko i bez dyskusji!
Usiadła przy nim, wydzierając z rąk jego papierowy skarb. Tyle szukania, tyle zachodu…
Siedział teraz, skarcony, bez żadnej nadziei. Matka mu tego nie daruje, niezła afera.
– Hmmm i co my tu mamy? Małego zboczeńca, co? Po co to oglądałeś?
Patrzyła na niego wzrokiem żądającym odpowiedzi.
– Ja… to mnie jakoś tak… i kupiłem… – głos mu się plątał, patrzył na dół – i zobaczyłem…
– I co? Podnieciło cię to? – zaczęła kartkować – Ta kobieta, tak?
– Tak, mamo…
– I co zacząłeś wtedy robić? – zaczęła domagać się.
– Dotykać się…
– Jak? Jak się dotykać?
– No… ręką… onanizować się…
– Tak? – spojrzała na niego z tą samą surowością, co na początku – To mi to teraz pokaż.
– Co? Mamo? Jak…?
– Normalnie. Skoro miałeś czelność przynieść takie coś do mojego domu i takie rzeczy robić, to
chcę to zobaczyć.
Nie wierzył w to, co słyszał. Już samo jego nakrycie na masturbacji było czymś niezwykłym, a
teraz to…
– Ale mamo, jak ja ma to… zrobić? Przy tobie?
– Tak. Tu i teraz. No, dawaj. Szybko, szybko!
Ze ściśniętym gardłem opuścił spodnie i majtki. Patrzał pytająco na matkę, jakby wahając się
dalszego kroku, bo zacznie krzyczeć.
– No… ja czekam, młodzieńcze.
Wziął w rękę penisa. Obciągnął powoli na dół, po czym do góry. Nie miał pełnego wzwodu, jego
ptaszek zdążył zmięknąć, ale czuł, po raz pierwszy w życiu, że przeżywa coś innego. Prawdziwe
podniecenie. Ośmielił się, po kilku powolnych ruchach ręką, przenieść wzrok z podłogi na matkę – a
dokładniej na jej dekolt. Penis zrobił się sztywniejszy. Zaczął mimowolnie przyspieszać, jak
zahipnotyzowany patrzył na jej bluzkę, odgadując w myślach jej krągłości.
Widział, jak patrzy na niego i wiedział, że ona się domyśla.
„Skoro tak się dzieje i jeszcze nie krzyczy, to może spróbuję” – pomyślał.
– Mamusiu…
– Tak, Jarek?
– Bo ja… jak zawsze to robiłem – tu celowo przestał ruszać ręką – to lubiłem patrzeć na piersi tej
pani.
– Zapomnij o tym – nie dam ci teraz tej gazetki.
– Ale ja nie chcę gazetki. Chcę… popatrzeć choć trochę na twoje piersi, mamo.
-Co?!
– Ale mamo, tylko chwilę, błagam… nie wytrzymam… proszę, mamuś…
– Jarek!
– Mamo! Tylko minutkę – i tak jest mi ciężko…
Spojrzał na nią błagalnie, tak bardzo, jak tylko potrafił. Wie, że przegiął, że to wszystko to jakiś
sen chyba…
Zobaczył, jak mama wstaje – i rozpina resztę guzików. Zaczął znowu poruszać ręką.
„To zaraz będzie. Tak, zaraz zobaczę, to zaraz się wydarzy…” – natrętne myśli kołatały mu w
głowie. Jego młodzieńcze marzenie – piersi mamy – się spełnia!
Zdjęła bluzkę, zostając w staniku. Usiadła. Widziała podniecenie na twarzy syna.
– Lubisz patrzeć na piersi?
– Tak, mamuś.
– A na takie duże też? Takie jak moje? Co w tym podniecającego?
– Że są duże , mamo. I że takie miękkie.
– Zaraz… skąd wiesz, że są miękkie?
– No… tak się domyślam… A są miękkie?
Był tak podniecony, że już nie zważał na ewentualne przyzwolenia. Wyciągnął lewą rękę i
dotknął matki pierś. Była duża, bardzo dużą, z wielkim, sztywnym sutkiem, który było czuć przez
cienki stanik. Objął swoją ręką i zaczął lekko ugniatać.
Dopiero teraz uświadomił sobie, co robi. Spojrzał na matkę – patrzyła na niego… tak bez złości,
jakoś tak bez emocji…
– Mogę, mamo? Mogę?
– Jak już chwyciłeś, to potrzymaj sobie. Pewnie ci pomoże, ulży, co?
– Tak mamuś, bardzo. A… mogę pod stanikiem? Proszę…
Patrzał i nie wierzył – matka znów wstała, rozpięła stanik i ściągnęła go. Zobaczył obie piersi,
cudownie wielkie, opadające trochę na brzuch.
Tego było za wiele. Poczuł dreszcz idący od kręgosłupa, dochodzący do członka – błyskawicznie
przyspieszył ruchy ręką – i nagle sperma trysnęła wysoko do góry.
Przeżywał orgazm, patrząc na swoją półnagą matkę, na jej piersi, na jej nogi, na nią.
Patrzyła, jak fontanna spermy tryska do góry, zalewając podłogę i nogi jej syna. Usiadła.
– Co? Już koniec? Tak szybko? Mogę już pójść?
– Nie! Poczekaj, mamo.
Starał się wszystko jakoś ułożyć w całość, którą potrafiłby naraz pojąć. Ale to wszystko działo
się tak szybko, obłędnie. Inicjacja.
Mimo orgazmu jego penis wciąż był sztywny.
– Nie, mamo, zostań, proszę. Obiecałaś, że mogę dotknąć twoich piersi. A zatem…
Podszedł do niej, siedzącej na skraju łóżka. Chwycił obiema rękoma piersi. Były tak duże, że nie
mieściły się w jego dłoniach. Stał i dotykał. Lekko ugniatał, mając w środku każdej dłoni twardy
sutek. Dotykał. Macał. Stał pomiędzy jej nogami, z wyprężonym penisem, zadartym do góry – na
wysokości jej oczu. Nigdy nie miał tak silnej erekcji.
– Co, Jarku, podoba ci się?
– Tak, mamuś, bardzo. Ja nigdy jeszcze… wiesz… żadnej kobiety nie dotykałem. Aaa… zawsze
marzyłem, żebyś to ty…
– A co ci się we mnie podoba, co?
– Twoje cycki… piersi, to znaczy… takie duże. O! Sama zobacz, jak na mnie działasz – pokazał
głową na swoją młodzieńczą męskość.
– No widzę, widzę – lekko się uśmiechnęła, po raz pierwszy chyba dzisiaj.
I to chyba ośmieliło Jarka.
– Mamo… bo zobacz – mówił, trąc lekko, jakby specjalnie, jej sutki – ja mam dwie ręce zajęte, a
ty… no sama zobacz, co mi się dzieje…. jak na mnie działasz…
– No i?
– No i… czy możesz… proszę cię… tak na chwilkę tylko tam… dotknąć go… proszę…
Wyciągnęła prawą dłoń i położyła na chłopca członku. Lekko zacisnęła, ale nie ruszała.
Jarek patrzył, jak oniemiały. Oto spełniały się jego najskrytsze, najdziksze marzenia. Jego
matka, obiekt conocnych westchnień, trzyma jego kutasa w ręku!
„No weź porusz ręką, porusz!” – myśli gorączkowo kołatały.
Zaczął lekko, rytmicznie, poruszać biodrami. Czuł, że znów niewiele mu potrzeba. Spojrzał na
piersi matki w jego rękach, to na jej rękę na jego penisie i znów na cycki. Kolistymi ruchami
napawał się.
– Nie wierć się już tak! – skarciła go – Stój spokojnie!
– Kiedy ja nie mogę…
– A teraz? – zaczęła sama ruszać ręką, dość rytmicznie i zdecydowanie.
– O tak…!
Nie za szybko, jednak wprawnie zaczęła onanizować syna. Widziała, jak jego mięśnie są napięte.
Widziała pożądanie w jego oczach. Sama też zaczęła trochę szybciej oddychać. Popatrzała mu
prosto w oczy.
– Dobrze ci, synku?
– Tak, mamo, nie przestawaj…
– A chcesz zobaczyć więcej?
– To znaczy?
– To znaczy…
Lewą ręką podciągnęła kieckę do góry, nie przestając pieścić syna, rozszerzyła nogi i usiadła tak,
że widział jej białe cienkie majtki. Przyspieszyła ruchy ręką. On patrzył, jak zahipnotyzowany, na
jej uda.
Coraz szybciej ruszając ręką po jego członku, zaczęła lubieżnie przejeżdżać swoją drugą dłonią
od kolana w górę. Gdy dojechała do majtek, wciąż przyspieszając pieszczenie syna, włożyła z boku
dwa palce i odchyliła majtki. Pokazała mu swoją cipkę.
Kolejna fala ciepłej spermy wyleciała, tym razem na jej piersi. Oboje dyszeli.
– Idź się umyć do łazienki – powiedziała.
Wstał, lekko oszołomiony i wyszedł z pokoju. Kiedy odkręcił wodę i się podmywał, zaczął
myśleć o tym, co się wydarzyło. I – czy to się powtórzy.
Właśnie! Przecież matka jest sama w pokoju, z gazetką, półnaga i rozbudzona. Wytarł się
ręcznikiem i podbiegł pod drzwi. Lekko je uchylił, by ewentualnie nie spłoszyć.
Matka siedziała bokiem do drzwi, prawą ręką opierając się o kanapę i wertując gazetkę, a lewą…
trzymając na piersi. Pieściła się.
Jarek zbliżył się cicho do niej i usiadł obok. Musiała to zarejestrować, ale nie przerwała swojego
seansu, jakby dając mu coś do zrozumienia.
Włożył swoją dłoń pod dłoń matki tak, że teraz on bawił się jej dorodną piersią. Cicho
westchnęła. Przewróciła kartkę. Na fotografii była dojrzała kobieta z bujnym biustem, a za nią
młody chłopiec, który jedną rękę wsadzał pod jej spódniczkę, a drugą chwytał jej cycki. Matka
patrzyła na nich, szybciej i płyciej oddychając.
– Podoba ci się ta gazetka, mamo?
– Taa… Tak, podoba mi się.
– A czy ty… też to sobie robisz czasami?
– Tak, Jarek. Lubię to.
– Pokaż mi, mamo.
Położyła się na plecach, rozszerzyła nogi, ugięła w kolanach i zaczęła dotykać się lewą ręką.
Wsadziła do środka palec. Masturbowała się, patrząc w oczy Jarkowi. Oddychała coraz szybciej –
czuła dziwne podniecenie świadomością, że ktoś patrzy na nią i to jest jej dorastający syn, który na
dodatek, coraz śmielej zaczął sobie poczynać – już nie tylko trzymał jej pierś, ale i zaczął ją
całować. To tylko spotęgowało jej doznania. Z dwoma palcami w pochwie, ruszając gwałtownie
tyłkiem w górę i w dół, czuła zbliżający się orgazm. Jarek to chyba wyczuł, bo zaczął jeszcze
bardziej zapalczywie pieścić matki biust – obiema rękoma, wtulony między dwa melony, pomagał
swej matce dojść do orgazmu. Jęczała coraz głośniej, a on obmacywał ją całą. Nagle wyprężyła się,
zastygła na chwilę i opadła na kanapę, ciężko oddychając. Uśmiechnęła się lekko.
– Dziękuję ci. Pomogłeś mi przeżyć orgazm stulecia. Jak ci się odwdzięczę?
– No wiesz – uśmiechnął się – możemy to powtórzyć. Razem.
– Ale oglądamy twoją lekturę?
– No pewnie!
Objął ją w pasie tak, że prawą ręką mógł trzymać jej prawą pierś. Położyła świerszczyk
pomiędzy nimi i zaczęli wspólną sesję. Chwyciła go za penis. Odwzajemnił to – jego ręka
wylądowała na jej łonie. Szybko odnalazł i wejście, i łechtaczkę. Przejechał palcem po niej, co
wywołało pomruk zadowolenia. Jemu też było dobrze – matka wprawnie jeździła dłonią po jego
fiucie. Onanizowali się. Atmosfera robiła się gorętsza. Pieścił jednocześnie jej muszelkę oraz pierś,
zaś ona szybkimi ruchami stymulowała syna.
– Mamo… mamo…
– Tak?
– A połóż się na plecach…
Przestała go pieścić. Objęła jego szyję i przyciągnęła do siebie. Po raz pierwszy się pocałowali.
Jarek zszedł palcami z łechtaczki do jej środka. Poczuł, jak matka zaczyna się poruszać.
– Mamo, pozwól mi… Chcę ciebie.
– Połóż się, Jarek.
Potulnie spełnił jej życzenie. To było to. Matka usiadła na nim i powoli wprowadziła jego
męskość w siebie. Poczuł takie… miękkie ciepło. Coś, czego nigdy nie mógł sobie wyobrazić – a
teraz przeżywał to naprawdę!
Patrzył na swoją matkę, jak nabija się na jego członka. Na jej falujące, wielkie piersi, na jej uda i
jej cipkę, lekko podgoloną.
– Będziesz miał dobrze zaraz?
– Chyba tak.
Zeszła z niego.
– Wstań teraz.
Gdy to zrobił, ona usiadła, biorąc go między swoje nogi. Wsadziła sobie dwa palce w dziurkę,
drugą ręką objęła jego członka i wsadziła go do ust.
Jarek patrzał z niedowierzaniem.
„Ona mi robi prawdziwego loda!”
Stał i patrzył z góry na cały przebieg wydarzeń. Jego fiut w jej ustach, jej palce w cipce…
Chwycił jej piersi. Oddychał szybko. Gdy przyspieszyła akcję, poczuł znajomy dreszcz idący od
kręgosłupa.
– Dooochoodzęę…!
Nie przerwała, a wręcz przeciwnie – bardzo szybko pieściła go ustami. Prawie wygiął się w
pałąk, kiedy kończył w jej buzi. Ona też szczytowała.

Odsłony: 493

5 3 votes
Article Rating
5 3 votes
Article Rating

Autor

Author: Nieznany
5 3 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments