Rozwód a nie wzód

Przybiegła do mnie prosto z pracy. Najpierw zjadłyśmy obiad, celowo odwlekając moment zbliżenia. Zmywałam naczynia. Olga je wycierała, przymilając się i dowcipkując.

– Zostaw te gary, bo zabraknie nam czasu na inne przyjemności i będę musiała zabawić sie z członkiem Jarka. Boże, gdyby on wiedział, że liżę cipkę innej kobiecie, wziąłby ze mną rozwód – powiedziała.

O mało nie trafił mnie szlag.

– Proszę, proszę – warknęłam. – Co za cudowna przemiana! Rok temu nie wiedziałaś, co masz między nogami, a dziś zachowujesz się jak dziwka.

Uderzyła mnie w twarz. Poczułam na brodzie dotyk mokrej szmaty, której nie zdążyła odłożyć. Przez chwilę gapiłam się na nią z niedowierzaniem, potem upuściłam talerz. Rozbił się z głośnym brzękiem.

– Co to miało znaczyć? – spytałam wściekłym głosem.

– Wybacz mi – przestraszyła się. – Wybacz, ale dłużej tego nie zniosę.

Uciekłam z kuchni, upokorzona i zła na cały świat.

O co jej chodziło z tym “dłużej tego nie zniosę”? Przecież to ja musiałam znosić jej faceta i budzić się co rano w pustym łóżku. Chyba zwariowałam, wdając się w romans z mężatka, ale skąd mogłam wiedzieć, że zakocham się jak nastolatka?

Poznałyśmy się na osiedlowym targowisku. Spłoszyłam kieszonkowca, który próbował ją okraść. Z wdzięczności postawiła mi kawę, a tydzień później zostałyśmy najlepszymi koleżankami. Lubiłam uwodzić atrakcyjne kobiety. Olga była ładna, mądra i ciepła. Nie przeszkadzało mi, że ma męża, zaś ona nie uciekła z krzykiem, kiedy się dowiedziała, ze jestem lesbijka. Mało tego – wyglądała na zainteresowana, więc nie byłam zaskoczona, kiedy sprowokowała nasz pierwszy pocałunek. Szczerze mówiąc, chciałam na nim poprzestać, ale zanim się zorientowałam, leżałyśmy nagie na moim łóżku i właśnie wtedy zaczęły się problemy. Olga nie potrafiła się odprężyć. Reagowała wstydliwie na każdą pieszczotę. Peszył ją każdy gest. Czułam, jak z minuty na minutę robi sie coraz bardziej spięta. Rozbudzałam ją powoli. Głaskałam i oswajałam jak nieufne zwierzątko. Była podniecona, mokra i otwarta, ale nie potrafiła pokonać blokady w swoim mózgu.

– To nie ma sensu. Przepraszam – westchnęła w końcu i zaczęła się ubierać.

– Czy to moja wina? – spytałam, bo nigdy wcześniej nie przytrafiła mi się podobna historia i poczułam się jak facet, któremu nie stanął.

– Moja. Ty jesteś cudowna.

Zadzwoniła następnego dnia i poprosiła o kolejne spotkanie. Tym razem postanowiłam być ostrożna i nie doprowadzać do niezręcznych sytuacji. Odebrała moją wstrzemięźliwość w dramatycznie przewrotny sposób.

– Nie chcesz mnie, bo jestem do niczego – stwierdziła ze łzami w oczach.

Coś mi w sercu zagrało dźwięczną nutą.

– Bzdura! – zaprotestowałam gorliwie. – jesteś piękna, pociągająca i pragnę cię.

– Ale? – uniosła śliczne brwi.

– Masz męża i nie czujesz się ze mną swobodnie. Nie podobam ci się w sposób, w jaki ty podobasz się mnie. Dlatego nam nie wychodzi.

Ujęła moja dłoń i popadła w zamyślenie. Siedziałyśmy na kanapie. Jej udo i ramię ściśle przylegały do moich. Przypomniałam sobie, jakie są gładkie i jak drżały pod dotykiem moich ust. Oblała mnie fala podniecenia, ale było w tym uczuciu coś jeszcze. Zdałam sobie sprawę, że darzę Olgę głęboką sympatią, że pragnę czegoś więcej niż tylko jej ciała.

– Nie o to chodzi – odezwała się wreszcie. – Całe dorosłe życie podejrzewałam, że jestem biseksualna, ale nigdy nie miałam odwagi tego sprawdzić. Kiedy cie poznałam, zrobiłam się mokra na myśl, że mogłybyśmy… no, wiesz. Przepraszam za wczoraj. Bardzo mi się podobasz i chcę się z tobą kochać.

Przyciągnęła mnie za szyję i zaczęła całować z niezdarną gwałtownością. Tym razem pominęłam grę wstępną. Nie dałam jej czasu na rozważanie, analizy i oswajanie z nową sytuacją. Po prostu wsunęłam rękę za jej majtki i dotknęłam palcami ciepłych intymności. Westchnęła i rozsunęła szerzej nogi. Moje pieszczoty i pocałunki rozluźniły ją wreszcie. Czułam, że drży, kiedy przebiegałam palcami po śliskich wargach i niespiesznie wsuwałam się w nią głęboko i wysuwałam, docierając palcami na skraj łona, gdzie wyraźnie wyczuwalna łechtaczka trzepotała niecierpliwie pod dotykiem mojej dłoni.

– Tutaj – usłyszałam jej błagalny szept.

Zsunęła stopę na dywan, ofiarowując mi siebie ze wstydliwym przyzwoleniem. Patrzyłyśmy sobie w oczy, kiedy szukałam tego “tutaj”, a kiedy je znalazłam, przymknęła powieki i dała się ponieść przyjemności.

Ten pierwszy raz trochę ją odblokował, ale długo trwało, nim pozbyła się wszystkich zahamowań. Na początku robiłam jej to palcami. Potem pozwalała mi kłaść się na sobie i pocierać łonem o łono. Po kilku miesiącach protestów przełamałam w niej ostatnia barierę i doprowadziłam do orgazmu językiem. Odkrywała lesbijska stronę swojej natury z niewinna radością, i kochała mnie jak natchniona. Kiedyś pieszczoty Olgi były płochliwe i niezręczne. Po roku robiła rzeczy, których nawet ja nie miałam odwagi robić.

Zabroniłam jej mówić o mężu. Doskonale rozumiała, że to dla mnie bolesny temat i starała się go unikać – do dzisiaj.

Znalazła mnie w łazience, pogrążona w zaciętym milczeniu.

– Dlaczego nie poprosisz, bym od niego odeszła? – spytała z progu.

Trafność tej sugestii zwaliła mnie z nóg. No właśnie. Dlaczego wolałam udawać, że go nie ma, skoro mogłam sprawić, by zniknął naprawdę?

– A odejdziesz? – spojrzałam na nią z nadzieją.

– Pod jednym warunkiem. Powiedz mi to wreszcie. Powiedz mi to tu i teraz, kiedy nie tarzamy się w rozpuście i nie pleciemy tych wszystkich głupstw, które mówi się w łóżku.

– Kocham cię! – wyszeptałam niepewnym głosem.

– Pojadę po swoje rzeczy – odetchnęła z ulgą i cmoknęła mnie w policzek.

Prawda, jakie to proste?

Może nasze kochanki, uwikłane w związki z mężczyznami, czekają właśnie na takie słowa?

Chyba warto je wypowiedzieć.

Odsłony: 85

0 0 votes
Article Rating
0 0 votes
Article Rating

Autor

Author: Nieznany
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments