Seks z księgową

bdsm


Idąc na nudna firmową imprezę, miałem cichą nadzieję na jakiś niezobowiązujący seks. Kiedy jednak wylądowałem w mieszkaniu Marysi, okazało sie, że czeka mnie jedna z najbardziej podniecających nocy w życiu, a szara myszka z księgowości potrafi zmienić się w wampa. Zostałem potraktowany przez nią dosyć brutalnie, zakuty w kajdanki, wypieprzony i wykorzystany, jakbym był żywym wibratorem. Nie powiem, podobało mi się to nowe doświadczenie, ale byłem przyzwyczajony do bardziej tradycyjnego seksu. I byłem też przyzwyczajony do tego, że w stosunku obie strony starają się nawzajem zaspokoić. Tymczasem ona, poszalawszy na moim palu, zostawiła go sterczącego i marzącego o wytrysku. Z drugiej jednak strony patrząc, dzięki temu pragnąłem jej jeszcze bardziej. Jej wygolonej cipki, nabrzmiałych piersi, stóp obutych W wysokie szpilki… l wyglądało, ze nasze miłosne zmagania jeszcze nie zostały zakończone…

– Co, chłopczyku, już ci nie stoi? Zajechałam cię? – zaśmiała się Marysia, patrząc na mojego lekko skurczonego malucha. Nie komentowałem. Tymczasem ona nie przestawała się naigrywać, nazywając mnie dzieciakiem, jedno strzałowcem i zmiękłym fiutkiem. Jej stopa bawiła się penisem, poszturchiwała go czubkiem buta i naciskała na jądra. Drażniła mnie.

– Przestań do cholery – krzyknąłem wreszcie.~ Nie jestem twoją zabawką! Nie przestawała, więc zdenerwowany odepchnąłem jej nogę. Trochę za mocno, niemal spadła z sofy. Wstała czerwona na twarzy. Jej piersi, podniesione przez koszulkę i mocno ściśnięte od góry paseczkami, falowały ostro.

– Ty świnio, ty wstrętna męska świnio – wrzasnęła, wybiegając z pokoju. Po chwili wróciła i trzymając ręce za plecami, zaczęła mnie wyzywać od mięczaków i damskich bokserów.

– Tak traktujesz kobietę, jak rzecz? Ty cholerny brutalu! – i rzuciła mi w twarz coś, czego najmniej bym się spodziewał gruby sznur.  No to pokaż, na co cię stać!

Sznur był gruby, miękki i gładki. Zaraza, nie bardzo wiedziałem o co chodzi, czegoś takiego nie widziałem nigdy nawet na filmach czy w świerszczykach.

– No, dalej – powiedziała ostro. – Ogier okazuje się wałachem?

Tego było mi za wiele. Chwyciłem ją za ręce i skrępowałem. Później przeciągnąłem sznur między nogami, omotałem wokół szyi i pod piersiami. Dalej biegł przez plecy i wracał, ściskając teraz piersi od góry.

– Nie! – krzyknęła. – Rozwiąż mnie i to już!

Nie zwracając uwagi na jej fałszywe protesty, improwizowałem dalej. Po chwili leżała związana na podłodze, sznur ściskał jej piersi, mocno wpijał się w szparkę, by na końcu opleść kostki.

Krzyczała coś jeszcze, aż  wreszcie zerwałem z niej majteczki, zrolowałem i takim kneblem skutecznie uciszyłem wrzaski. Skrępowana jak baleron, wiła się i rzucała po podłodze. Teraz to ja byłem górą. Ścisnąłem mocno jej piersi. aż poczerwieniały. Ból płynący ze skrępowania podniecił ja i sutki już silnie sterczały. Nabrzmiałe i podeszłe krwią od wcześniejszych zabaw, nadal nie miały dość. Wpiłem się w nie. Przygryzłem brodawki, nie starając się ani trochę być delikatnym. Nie o to chodziło w tej zabawie. Jęczała chrapliwie przez zakneblowane usta, kiedy się z nią zabawiałem.

W końcu odwróciłem ją tyłkiem do góry, tak. że podpierała się na ramionach i głowie. Wymierzyłem jej kilka ostrych klapsów, aż rozniosło się po całym pokoju. Wrażliwa skóra pośladków momentalnie poczerwieniała i pojawiły się na niej odbicia dłoni. Marysia zacharczała, ale bynajmniej nie cofała pupy. Wypięła ją jeszcze mocniej, jakby dopraszając się o więcej razów. Starałem się bić dłonią zgiętą do środka. tak, żeby było więcej hałasu, a mniej bólu. Mimo wszystko robiłem to po raz pierwszy w życiu i nie chciałem przesadzić.

Widok tego ślicznego tyłeczka powodował. że mój mały po woli budził się ponownie. Sznur biegnący między pośladkami rozchylał je na boki i niknął między płatkami sromu. Wchodził głęboko, przyciskając łechtaczkę, która chyba była zadowolona z takiego traktowania. Przesunąłem go nieco w bok, podziwiając oczka, dolnej górne. Cipka zaczynała już lśnić od rosy, jej krwista czerwień była naprawdę fascynująca. Wsunąłem W nią dwa palce, a w drugie oczko koniuszek kciuka. Wystarczyło kilka ruchów, aby biodra Marysi zaczęły podrygiwać.

Mój członek prężył się już dziarsko. kierując główkę w stronę dziurek. Zdjąłem z niego skórkę i obnażoną żołędzią zacząłem szturmować tyłeczek. Chociaż pchałem mocno, nie mogłem jednak sforsować pierścionka odbytu. Wycofałem się, pośliniłem główkę i spróbowałem jeszcze raz. Nic z tego. Marysia nagle zaczęła się wiercić, przewróciła się na bok, a twarz jej poczerwieniała. Wyjąłem jej knebel, aby się przypadkiem nie zadusiła.

– Łazienka…- wychrypiała.  Wróciłem z pudełkiem wazeliny w tym czasie Marysia doczołgała się jakoś do sofy i oparła o nią. Wypięty tyłek drżał z niecierpliwości. Posmarowałem małego obficie wazeliną, a potem nałożyłem solidną porcję na palce i zagłębiłem się w kakaowej dziurce. Namaściłem ją z zewnątrz i trochę w środku, przymierzyłem i… wszedł.

Powoli zdobywał zupełnie mu obce tereny. Bałem się wejść głębiej niż do połowy członka, niezwyczajny takich sposobów miłości. Pierścionek ściskał bardzo mocno, stanowczo, zupełnie inaczej niż właściwa dziurka. Czułem się, jakbym hasał w małolacie, jak silnie mnie otulała. Marysia tymczasem również nie próżnowała. Ręce, choć związane, dostawały do cipki. Ominęła sznur i pieściła sie sama, Czułem jak jej palce buszują po szparce stymulując łechtaczkę i dziurkę. O tak, pomyślałem oto kobieta, która wie, czego chce.

Zacisnąłem dłonie na jej pośladkach, głęboko wbijając palce, by po chwili uraczyć ją kolejną porcją klapsów. Dosłownie zaskowytała, czując mocne razy smagające jej pupę. Zmusiłem się, żeby opuścić tyłeczek, ale doznania były zbyt silne. Postanowiłem, że wrócę tam na końcówkę, by się jeszcze nacieszyć tak niesamowitymi odczuciami. Na razie wepchałem się do cipki. Totalnie mokra i gorąca, powitała mnie czułym uściskiem. Wszedłem głęboko i postawiłem sobie za cel wypieprzyć ją aż na wylot. Powiedziałem o tym Marysi, a ta tylko jęknęła i kazała mi to zrobić porządnie.

Sam nie wiem, czemu wygadywałem brutalne i chamskie sprośności, wyzywałem ją od najgorszych i w prostych, koszarowych słowach, opowiadałem o tym, co jej robię. Momentalnie zaczęła się trząść, wulgaryzmy wprost niesamowicie ją podkręcały. Na co dzień nie używam ta-kich słów, ale atmosfera wyzwoliło mnie z wszelkich więzów  obyczajowych. Rżnąłem mocno, brutalnie, a ona każde moje pchnięcie kwitowała jękiem rozkoszy.

Drugą dziurkę zatkałem palcem, a potem na siłę wepchnąłem też drugi i trzeci. Już nie jęczała, krzyczała teraz rozdzierająco, dając ujście rozkoszy. Jej palce miażdżyły i ściskały łechtaczkę, dolewając jeszcze pucharu przyjemności. Wiedziałem, że finał zbliża się w bardzo szybkim tempie, oboje byliśmy już wyczerpani wcześniejszymi zabawami.

Wcisnąłem się znowu w odbyt, kucnąwszy niemal na jej plecach, tak, ze rękę mogłem wsunąć pomiędzy Marysie a sofę. Ścisnąłem z całej siły pierś, aż zbielały mi kostki palców i w  tej akrobatycznej pozycji oboje z krzykiem wzlecieliśmy w objęcia orgazmu. To była najbardziej wyuzdana i perwersyjna noc w moim raczej typowym życiu…

Później, kiedy leżeliśmy oboje wyczerpani i szczęśliwi, zacząłem sie zastanawiać, jak daleka i jednocześnie bliska jest droga od schowanej w skromnym kostiumie księgowej do seksownego wampa z wygoloną cipka i zamiłowaniem do rżnięcia w tyłek. Ile jeszcze takich szarych myszek siedzi w biurach?

Odsłony: 234

0 0 votes
Article Rating
0 0 votes
Article Rating

Autor

Author: kamyk
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments