Suka

Telefon zadzwonił około drugiej w południe, odebrałem po 3 sygnałach.
– tak,
– tu Paulina, mam ochotę na Ciebie kotku może dziś po 19tej spotkamy się na parkingu?
– jestem zajęty, zadzwoń jutro. Odparłem sucho.
– proszę będę robić co tylko wymyślisz, tylko się spotkajmy!! Jej głos był prawie bliski płaczu.
– zrobisz co wymyśle, hmmm, Oki, bądź na parkingu o 19-tej w samym płaszczu i kozakach, tych czarnych ze srebrnymi ćwiekami. Odparłem bez wyrazu.
– ale jak to bez ubrania, jest zimno?
– suka nie marudzi i nie czuje zimna, czekam na parkingu. To mówią odłożyłem słuchawkę.
O 19,30 podjechałem na parking, był to sporej wielkości plac przed jednym z Warszawskich centrów handlowych. Nie szukałem zbytnio, jeśli będzie stała to na pewno gdzieś z boku, aby się nie rzucać w oczy , w długim płaszczu skórzanym i kozakach wyglądała ponętnie. Jak przewidziałem stała w cieniu jednego z daszków dla wózków na zakupy. Podjechałem bliżej, ruszyła w moją stronę.
Znaliśmy się już 2 lata, spotykaliśmy się często, raz czasem dwa razy w tygodniu, ma spore potrzeby, a i ja nie narzekam na jej towarzystwo. Z reguły jechaliśmy do niej, jednak po jej ślubie sporo się pozmieniało i zaczęliśmy odwiedzać hotele oraz mieszkania moich klientów.
Podeszła do auta, złapała za klamkę jednak ona była zamknięta, obok nas rodzina pakowała zakupy do bagażnika, Pani co chwilkę ukradkiem patrzyła w naszą stronę. Zrobię jej przedstawienie, wysiadłem z auta bardzo energicznie, wręcz kipiałem wściekłością.
– gdzie byłaś suko? Czekam i czekam a ciebie nie ma!! Wykrzyczałem do Padliny. Rodzina znieruchomiała, Pani gapiła się w naszą stronę a Pan zastygł z trzema kilogramami psiej karmy w ręku.
– ja… nie… przep… jej pełne zaskoczenie było śmieszne i nie do opisania, jeszcze nigdy nie spotkała się z takim atakiem z mojej strony. Złapałem ją za rękaw i zaciągnąłem w kierunku bagażnika.
– rozbieraj się ! Ryknąłem
– ale, ja… wybełkotała, złapałem ją mocno za włosy.
– nie rozumiesz, rozbieraj się suko, pozwiedzałem bardzo ostrym tonem, jednocześnie otwierając bagażnik. Zdjęła płaszcz, jej figura ukazała się w pełni na pustawym parkingu.
– właź suko, pokazałem jej bagażnik, gdy się w nim skuliła z trzaskiem go zamknąłem. Płaszcz rzuciłem na tylne siedzenie, spojrzałem na rodzinę, Pani była w lekkim szoku a Pan nie dowierzał w to co zobaczył, karma wypadła i rozsypała się pod auto.
– państwa karma, wskazałem palcem.
– aa… tak, dziękuje, odparł mężczyzna.
Ruszyłem ostro z parkingu, kierowałem się do lasu, ciemnego i z dala od ludzi, gdzie krzyk nie dojdzie do niepowołanych uszu.
Paulina była spokojną osobą, ot normalna dziewczyna z wielkiego miasta miała tylko o wielkich potrzebach seksualnych, jej chłopak i obecny mąż nie był w stanie jej zaspokoić, a ja z racji swojego stanu nie byłem odpowiednim kandydatem na męża, jednak to nie przeszkadzało w spotkaniach. Kochaliśmy się raczej normalnie, z wielkim nienasyceniem i ogromnym żalem, że czas jest tak nieubłagany , zawsze jest go tak mało i zawsze go brakuje. Paula jest namiętną kobietą, która wiej jak wycisnąć z mężczyzny ostatek nektaru, zawsze spotkania z nią sprawiały mi wiele radości jednak po 2 latach zaczęło wiać pewną nudą. Pomyślałem, że warto zaryzykować coś nowego. I właśnie teraz jadę do lasu z nagą kobietą w bagażniku. O dziwo była cicho, co przy jej żywiołowym charakterze było dość dziwne, pewnie się bała. Wjechałem w las, auto podskakiwało na wybojach musiałem wysiąść i odsunąć szlaban, wjechałem na małą polanę, było ciemno, jednak po wyłączeniu świateł i odczekaniu kilku minut, las na brał wyrazistości i szczegółów.
Otworzyłem bagażnik, leżała w nim skulona postać drobnej kobiety.
– wyłaź i na czworaka suko, powiedziałem raczej spokojnym tonem,
– no szybciej, na czworaka! Rozkazałem, Paulina wyraźnie się ociągała i robiła to niechętnie, drżała.
– zimno mi jest i jakoś mnie to nie bawi, ten bagażnik… silne uderzenie bata spowodowało, że zaniemówiła, za drugim była już na czworakach. Biłem po pośladkach, mocno, pojawiły się czerwone pręgi. Założyłem obroże mojej suce i zapiąłem smycz.
– idziemy, pociągałem ja za smycz, troszkę się potykała, aby nadążyć za moim krokiem. Doszliśmy do miejsca, gdzie Leśnictwo przygotowało mały daszek oraz kilka drewnianych ław i stół dla zmęczonych wędrowców.
– buty mi się ubrudziły podczas tego spacerku, to mówiąc postawiłem stopę na drewnianej ławie akurat na wprost jej twarzy. Spojrzała na mnie lekko przestraszona, teraz dopiero zobaczyła, że mam skórzane spodnie.
– wyliż je suko, dwa baty pomogły szybko zająć się moim obuwiem,
– nie czuje twojego języka, mocniej suko, kolejny raz spadł na jej plecy, po kilku zaczęła skomleć i piszczeć. Jej język naciskał mocno na skórę, słyszałem jak ssie nosek. Przełożyłem ja przez ławkę ,jej pupa wypięła się ponętnie, nie mogłem się opanować i dałem jej siarczystego klapsa. Związałem jej ręce na plecach, a potem pociągnąłem za włosy.
– uklęknij i rozepnij mi rozporek, uklękła natychmiast i zaczęła ustami szukać expresu naciskała i kręciła głową u mych stóp. Dałem jej jakieś 2-3 minuty, po czym złapałem za włosy i przyciągnąłem do swojej twarzy.
– postaraj się suko, bo cię bardzo ukarze jak nie zdołasz uwolnić mojego ptaka, puściłem ją, zabrała się do pracy a ja każde jej niepowodzenie pieczętowałem batem. Im bardziej się starała, tym bardziej była nerwowa, bardziej jęczała cierpiała i bardziej mnie podniecał. Wreszcie jej się udało i rozpięła mi suwak, mój naprężony ptak dostał się w jej rozpalone usta.
– delikatnie suko, żadnych zębów, same wargi, delikatnie ssij i staraj się zaspokoić potrzeby Pana!! Smagałem ja lekko batem tak na zachętę. Pracowała bardzo delikatnie ssała i lizała.
– weź głębiej, jeszcze, jeszcze!! Bat, dwa ostre cięcia i czuje jej wargi na swoim podbrzuszu, głośno sapała, jej ciało drgało spazmatycznie ,bbbardzo mnie to podniecało. Odczekałem chwile, aby się uspokoiła, a potem rozkazałem:
– przełykaj suko, powoli, powoli, szeptałem jej łykanie drażniło mojego żołędzia, ciało drżało jęczała, łzy płynęły jej po policzkach, docisnąłem jej głowę do swojego podbrzusza, członek wbił się jeszcze bardziej . Wydobyła z siebie krzyk stłumiony moim misiem. Zepsuła mi chwile uniesienia. Byłem wściekły, uderzyłem ja w twarz, raz i drugi. Skuliła się przy nogach, bat szybko ja znalazł. Zaczęła wyć, przepraszać.
– kładź się na stole, już! Zrobiła to bez słowa i w pośpiechu. Złapałem ją za kostki, nogi szeroko rozszerzyłem i wszedłem, o dziwo była bardzo wilgotna, jej szparka wręcz ociekała. Pieprzyłem ją chwile, po czym zmieniliśmy pozycje i wszedłem od tyłu, wydupczyłem ja ostro i do końca, krzyczała z bólu i rozkoszy. Mocno trzymam jej ręce i pchałem je mocno od siebie tak by się bardziej wypinała, bardziej i bardziej. Potem wszedłem w drugą o wiele ciaśniejszą dziurkę, zawyła, zaczęła się wyrywać, jednak kilka klapsów sprowadziło ją do roli zabawki. Lubiłem jej pupę była taka ciasna i taka głęboka. Kilka mocnych pchnięć i się spuściłem, trochę byłem zły, ponieważ nie tak to planowałem. Dałem jej to odczuć batem, bardzo mnie podniecało jak się kuli pod moimi stopami. Uwolniłem jej ręce.
– no suko zbaw mnie, spojrzała przestraszona, to mówiąc włączyłem radio, spokojna muzyka zachęcała do tańczenia, nawet bat nie był potrzebny, suka szybko złapała i zaczęła zmysłowo tańczyć. Jej biodra kołysały się w rytm muzyki, sutki sterczały, wzrok robił się coraz bardziej wyzywający.
– obciągnij Panu, ale tak jak lubi, powiedziałem z lekki przekąsem. Uklękła i wpięła się do końca, jej łykanie było bardzo miarowe i w odpowiednim rytmie …

Odsłony: 313

0 0 votes
Article Rating
0 0 votes
Article Rating

Autor

Author: Admin
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments