Tag: opowiadania erotyczne

Pierwsza klasa.

Pierwsza klasa.

Kilka lat temu przeżyłem niezwykłą przygodę w wagonie pierwszej klasy pociągu relacji Warszawa-Szklarska Poręba.
Od Warszawy do Częstochowy jechaliśmy w przepełnionym wagonie, nasz przedział też był pełen. Równo 6 osób, między innymi, dwie panie. Jak się dowiedziałem słuchając ich rozmowy: pani Grażyna i pani Violetta jechały do Wrocławia, ja jeszcze dalej do Wałbrzycha.

Były to piękne kobiety w wieku 35 może 40 lat, obie siedziały naprzeciw siebie przy drzwiach, ja na środku i jeszcze trzy osoby, które wysiadły w Częstochowie.
Zostaliśmy we troje, przesiadłem się pod okno, pani Grażyna rozsiadła się na środkowym fotelu, dzięki czemu obie panie mogły wyciągnąć się wygodnie kładąc nogi na przeciwległych siedzeniach.
Pani Violetta, ta przy drzwiach zgasiła światło i zapadła cisza. Chciałem też się wyciągnąć, ale wpadł mi do głowy szalony (jak mi się wtedy zdawało) pomysł. Zrealizować moje wielkie marzenie!
Odkąd pamiętam zawsze żywiłem wielką cześć dla kobiet, zawsze byłem uprzedzająco grzeczny, chętny do wszelkich usług itd. Marzyłem przy tym, że znajdzie się dziewczyna, która pozwoli mi całować swoje stopy. Myślałem, że moją pokorą i spełnianiem różnych zachcianek sprowokuję taki rozkaz, ale chociaż niektóre z moich szkolnych koleżanek wykorzystywały moją uległość żądając ode mnie różnych usług, to od żadnej z nich nie dostałem wymarzonego rozkazu a sam nie śmiałem im tego zaproponować. Teraz obok mnie, na sąsiednim siedzeniu leżały dwie zgrabne nóżki a ich właścicielka prawdopodobnie już spała.





Drżąc z podniecenia odczekałem jeszcze kilka minut i udając zaspanego położyłem się tak że moja twarz znalazła się o centymetr od stóp pani Grażyny, zacząłem wdychać delikatny zapach jej stóp, uczucie coraz większe podniecenia pomieszane z prawdziwą radością powodowało, że trudno mi było leżeć spokojnie i udawać śpiącego. Bardzo pragnąłem pocałować jej piętę, ale bałem się, że się obudzi i cudowna chwila się skończy. Moje wargi tylko składały się jak do pocałunku i tkwiłem w tej rozkosznej pozycji marząc, żeby ta chwila trwała jak najdłużej. W pewnej chwili wagon podskoczył na jakimś łączeniu szyn i stopa pani Grażyny dotknęła mojej twarzy. Jakby mnie prąd poraził!! Zamknąłem oczy myśląc z rozpaczą, że to już koniec, ale nie stopy pani Grażyny nadal tkwiły na miejscu. Nieśmiało dotknąłem wargami jej pięty, żadnej reakcji, byłem pewien, że śpi bardzo mocno, więc zacząłem całować podeszwę jej stopy od pięty aż do dużego palca. Potem chciałem wycałować drugą stópkę odsunąłem więc głowę i chciałem się powoli trochę przesunąć, wtedy jej stopa znów oparła się na mojej twarzy. Nie dowierzając szczęściu znowu odsunąłem głowę. Po chwili znowu jej stopa oparła się na mojej twarzy. A po kilku sekundach druga. Jeszcze raz odsunąłem głowę, tym razem aż do oparcia. Jej stopy podążyły za mną i znowu poczułem ich nacisk na twarzy, byłem już pewien, że dama siedząca naprzeciw nie śpi.

Zacząłem całować stopę pani Grażyny, po chwili jej stopa oparła się na moich ustach tak mocno, że nie mogłem poruszyć wargami. Wtedy poczułem, że do zabawy włączyła się siedząca po mojej stronie, pani Violetta. Położyła się na siedzeniach tak że jej pupa oparła się na mojej głowie. Wszyscy udawaliśmy, że śpimy, a jednocześnie wszyscy wiedzieliśmy, że udajemy, to było rozkoszne! Pani Grażyna jeszcze mocniej przycisnęła stopę do moich ust, a potem zaczęła trzeć podeszwą drugiej stopy o mój nos, jakby swędziała ją stópka. Chociaż było to bolesne, nie czułem żadnego bólu, tylko rosnącą rozkosz, już nie mogłem się pohamować i sięgnąłem ręką do rozporka…….

Nawet nie zdążyłem dotknąć mojego małego, eksplodował sam, tak silnego orgazmu nie miałem jeszcze nigdy. Nie wiem jak długo trwał stan mojej ekstazy, ale kiedy doszedłem do siebie zobaczyłem, że któraś z pań zapaliła światło. Obie patrzyły na mnie i śmiały się wyraźnie rozbawione. Spojrzałem na nie zażenowany, ale z wyraźną wdzięcznością w oczach. Podobało ci się, co? Spytała pani Grażyna.
Nie ośmieliłem się odpowiedzieć tylko skinąłem głową. Wyraźnie czułem jak się rumienię ze wstydu. To dobrze, teraz kolej na mnie powiedziała pani Grażyna. Podciągnęła spódnicę i gestem pokazała mi co ma na myśli. Potulnie wsunąłem głowę między jej uda i zacząłem lizać jej muszelkę. Nie miałem wielkiego doświadczenia w miłości francuskiej, ale starałem się to nadrobić gorliwością. Nie słyszałem, czy pani Grażyna jęczy, czy wzdycha z rozkoszy, gdyż jej uda ścisnęły mi głowę tak mocno, że w ogóle nic nie słyszałem. Po pewnym czasie jej ciałem wstrząsnął spazm rozkoszy. Przez chwilę jeszcze ściskała udami moją głowę, potem złapała mnie za włosy i wytarła moją twarzą swoją cipkę. Nnno sapnęła i odepchnęła mnie, jak ty właściwie masz na imię? Spytała. Sławek odpowiedziałem. W moich stronach mówią Sławek wtrąciła z uśmiechem pani Violetta. Przez W czy przez V? Spytała pani Grażyna, obie znowu się roześmiały, wtedy nie znałem jeszcze angielskiego więc nie zrozumiałem dowcipu.

Szkoda, Viola, że masz spodnie, a nie sukienkę powiedziała pani Grażyna do koleżanki.
Może trochę szkoda, ale mam dobry pomysł, kiedy oparłam tyłek na jego głowie poczułam, że chcę usiąść na jego twarzy, ale nie chciałam psuć ci zabawy.

Popatrz na jego gębę. Chcesz mieć plamę na spodniach? Śmiała się pani Grażyna, pokazując moją umazaną jej rozkoszą twarz. Ty, Sławek idź się umyć, rozkazała. Ostrożnie wystawiłem głowę przez drzwi przedziału, na szczęście na korytarzu nikogo nie było. Szybko poszedłem do WC, umyłem twarz i wytarłem papierowym ręcznikiem. Kiedy wróciłem do przedziału światło znowu było zgaszone. Kładź się rozkazała pani Violetta, pokazując na wolną stronę przedziału. Położyłem się na siedzeniach, pani Violetta przesunęła moją głowę na środek siedzenia, ustawiła moją głowę twarzą do góry i rozsiadła się na niej. Pani Grażyna siedząca naprzeciw położyła nogi na moich piersiach. Chociaż pani Violetta sporo ważyła nie czułem bólu, miałem spore problemy z oddychaniem głębsze oddechy mogłem zrobić tylko wtedy gdy wagon podskoczył na szynach, ale nie zwracałem na to uwagi. Po raz pierwszy w życiu poczułem się tak cudownie, że nie potrafię tego wyrazić. Czułem się jakbym znalazł sens życia jakby moje istnienie …… nie! Nie umiem tego dostatecznie dobrze wyrazić. Po prostu znalazłem sens i cel mojego życia.

Taką radość musi czuć bezpański pies, kiedy uda mu się znaleźć właścicielkę, która zechce go przygarnąć. Gdyby któraś z pań otworzyła w tym momencie okno i kazała mi wyskoczyć, nie zastanawiałbym się nawet sekundy. Ale pani Violetta nie chciała, żebym wyskakiwał przez okno, chciała siedzieć na mojej twarzy. Cały drżałem z radosnego podniecenia, TO BYŁO CUDOWNE!!! Panie rozmawiały ze sobą wyraźnie rozbawione tą sytuacją, zgadzały się, z tym że wszyscy faceci powinni służyć kobietom, że ich miejsce jest u stóp kobiety albo pod jej pupą, jak stwierdziła Pani Violetta, kręcąc tyłeczkiem po mojej twarzy. Nie wiem ile czasu trwała ta cudowna chwila, ale było to stanowczo za krótko. Usłyszałem ruch na korytarzu, pociąg dojeżdżał do Wrocławia….. na koniec obie panie kazały mi dziękować za wspólną podróż na kolanach, wycałowałem im jeszcze raz stopy, włożyłem buty i moja cudowna przygoda skończyła się.
To była podróż pierwsza klasa powiedziała pani Violetta, wychodząc z przedziału, obie się roześmiały i poszły. Nie zobaczyłem żadnej z nich już nigdy.


Wydałem sporo forsy na jeżdżenie koleją tylko po to, żeby znowu znaleźć jakąś łaskawą damę, która pozwoli mi całować swoje stopy. Czasem było to marnowanie pieniędzy a czasem nie, niektóre Panie w przypływie dobrego humoru pozwalały mi na to. Takie chwile wynagradzały mi wszystkie wydatki i wysiłki. Teraz nie jeżdżę już koleją, w zamian odkryłem internet. Ale podróż pierwszą klasą pamiętam do dzisiaj, dzięki niej znalazłem sens mojego życia, wiem, że istnieję po to, żeby służyć kobietom, oby którakolwiek Pani zechciała wydawać mi rozkazy.

Odsłony: 135

Czytaj więcej Pierwsza klasa.

Koniec roku szkolnego.

Koniec roku szkolnego

Zbliżał się koniec roku szkolnego, a byłem w trzeciej klasie liceum więc pracy było mnóstwo. Stopnie natomiast były różne, były dobry, były złe, ale sen z powiek spędzał mi język polski. Byłem totalnie zagrożony, miałem sześć jedynek i tylko cud mógł mnie uratować przez pozostaniem w III klasie.

 Wina tego stanu rzeczy była podzielona między oczywiście mną ( fakt faktem nie za bardzo przykładałem się do tego przedmiotu, ale i nauczycielka była okropną babą. Stara, zgorzkniała kobita, która czepiała się wszystkiego. Gdy rozpoczął się ostatni tydzień chodzenia do szkoły zakuwałem tylko polski, bo okazało się, że mam ostatnią szansę poprawić ten przedmiot. Gdy czekałem na ten mój „ukochany przedmiot” podeszła do nas dyrektorka i powiedziała, żebyśmy weszli do sali, bo okazało się, że nasza pani jest chora i na ostatni tydzień przyjdzie jakaś nowa pani. Z jednej strony się cieszyłem, że już jej nie zobaczę, ale zaraz potem uświadomiłem sobie, że pewnie na jej miejsce przyślą jeszcze gorszą. Siedziałem tak w ławce rozmyślając tak o mojej sytuacji i nagle uchyliły się drzwi Podniosłem głowę i to, co zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Weszła piękna i młodziutka nauczycielka. Zacznijmy jednak od początku, ubrana była w piękny kostiumik, z tym że dolna część chyba nie była z kompletu, ale po kolei, widać było, że miała na sobie także, bardzo ładną bluzeczkę, ale nie wygląd był w niej najważniejszy, lecz to jak uwydatniała to, co znajdowało się pod nią. W dolnej części jak już wspomniałem miała mini spódniczkę, ale wyglądała na skórzana, tylko że znowu nie to było najważniejsze, lecz to jaką miała długość, była tak krótka, że z każdym stawianym krokiem widać było przerwę między końcem spódniczki a początkiem czarnej pończoszki. Wszystko kończył widok czarnych szpileczek, z paseczkiem na kostce, stukot ich podczas chodzenia, powodował dreszcze u męskiej części klasy. Stanęła przy biurku i się przedstawiła: – dzień dobry, nazywam się Karolina.
My jak to kultura nakazywała także się przywitaliśmy. Następnie pani wzięła dziennik i zaczęła sprawdzać listę, ale zrobiła to w sposób, który powodował dziwną reakcję w spodniach (myślę, że wszystkich chłopaków, a może i części dziewczyn), zdjęła najpierw marynarkę, ponieważ w klasie było dość duszno, oparła się o biurko tak że widać było jej nogi w całej okazałości, teraz także mogliśmy dokładniej zobaczyć co się kryję pod bluzeczką nasze nowej pani no i zaczęło się sprawdzanie listy. Z każdym jej ruchem spódniczka się podnosiła i ukazywał nam się skrawek jej ślicznego tyłeczka. Każdy chłopak zadawał sobie pytanie, czy ma majteczki i żeby bardziej się przechyliła, ale nic z tego. Po sprawdzeniu listy usiadła za biurkiem i rozpatrywała sytuacje każdego z nas. Ja miałem to ogromne szczęście, że siedziałem w pierwszej ławce (bo szykowałem się już do pisania sprawdzianu), mogłem mieć panią centralnie przed sobą. Był jednak pewien odstęp między tymi ławkami i mogłem zobaczyć nóżki naszej pani. Założyła więc nogę na nogę co było tak seksowne, że nie mogłem spuścić z nich wzroku. Zmieszałem się, dopiero jak pani zwróciła mi uwagę, żebym „wrócił do nas” ( chyba się domyślała, na co patrzyłem) zrobiło mi się wstyd. Jednak nasza pani chyba lubi być obserwowana, bo oprócz tego, że pocierała bucikiem o bucik, to jeszcze jeździła sobie paluszkiem po udzie co doprowadzało mnie go wrzenia. Wreszcie przyszła kolej na mnie, pani Karolina spojrzała w dziennik i widać było, że jest lekko zszokowana i stwierdziła, że będę musiał się bardzo postarać, żeby zaliczyć przedmiot.
Nic nowego stwierdziłem pod nosem, ale się postaram odpowiedziałem patrząc jej głęboko w oczy. Gdy pani rozpatrzyła sytuacje wszystkich uczniów, stwierdziła, że ci, co mają jasną sytuację nie muszą dłużej siedzieć w sali, bo i tak w tej dusznocie nic się nie da nauczyć to lepiej, jak pójdziemy sobie na spacer. Klasa oczywiście była zachwycona, ale ja mniej. Z drugiej jednak strony widziałem, że niektórzy kumple trochę mi zazdroszczą pozostania sam na sam z panią Karoliną. Faktycznie okazało się, że zostałem sam. Gdy wszyscy wyszli pani podeszła do mnie i spytała się co ma ze mną zrobić, siadła za biurkiem i myślała nad pytaniami, jakie ma mi zadać, widać, że było jej duszno, bo rozpięła 2 guziczki od bluzeczki, i moim oczom ukazały się części jej piersi, były piękne, ale musiały wyglądać rewelacyjnie jako całość. Nagle pani rzuciła kartką i długopisem i stwierdziła, że nie jest w stanie ułożyć pytań, bo jest za gorąco. Powiedziała, że popyta mnie ustnie, no i zaczęło się (pomyślałem sobie).
-No to panie Tomku, zadam panu takie pytanie, czy podobają się panu………… moje buciki, bo kupiłam je dzisiaj i nie wiem, czy będą podobać się mężowi?? Zamurowało mnie, nie wiedziałem co odpowiedzieć. Wypaliłem więc tanie -tak Pani stwierdziła, jednak że nie mogę być obiektywny, bo nie widziałem ich w całości, wstała więc i siadła na biurku zakładając nogę na nogę -a teraz co pan myśli byłem w szoku, ale pani kontynuowała, -proszę podejść do nich i zobaczyć z bliska, Podszedłem więc chwiejnym krokiem, bo nie wiedziałem, co robić i z tego wszystkiego sam nawet nie zauważyłem, że w okolicy krocza urosła mi górka, niestety pani to zauważyła i leciutko uśmiechnęła się pod nosem. – a jak podobają się panu moje nogi? Powiedziałem, że piękniejszych nie widziałem nigdy w życiu, za co pani mi podziękowała i powiedziała, że jeśli chcę to mogę je dotknąć, położyłem więc dłoń na jej stópce i zacząłem delikatnie przesuwać do kolana następnie do uda, widać, że ją to rajcowało, bo rozpięła następne 2 guziczki od bluzki. Widać już było ich większą część – były prześliczne.
Przez nie uwagę pociągnąłem ręką aż pod spódniczkę, myślałem, że zaraz pani wrzaśnie, ale reakcja była wręcz odwrotna, rozpięła bluzeczkę do końca i ją zdjęła, ledwo się powstrzymywałem, żeby zerwać z niej staniczek i zobaczyć jej piersi w całości, bo dopiero teraz zobaczyłem, że są naprawdę duże. Pani odgarnęła włosy i powiedziała, żebym się lepiej postarał, jeśli nie chcę zostać na następny rok.
Stwierdziłem, że sam dotyk to za mało i zacząłem całować jej nogi, od samego czubka, przesuwałem języczkiem po jej buciku tak że aż lśnił, potem przeszedłem na stópkę i szedłem coraz wyżej i wyżej, pani leciutko pojękiwała widać, że było jej wspaniale, postanowiłem w dalszej część zaryzykować i sam zdecydować co teraz zrobić, leciutko chciałem ją położyć, ale pani zerwała się i krzyknęła, że co ja sobie myślę, pomyślałem sobie, że no to już koniec, pała, i powtórka III klasy.
Jednak myliłem się pani powiedziała, że zanim dojdę do jej „skarbu” mam się zająć jej piersiami. Już chciałem zdjąć staniczek, ale pani była tak naładowana, że nie rozpinała go, lecz rozerwała i moim oczom ukazały się piękne, jędrne piersi, zacząłem je delikatnie masować, jednak postanowiłem, że nie ma co się ociągać i jedną ręką masowałem jej lewą pierś, a prawą delikatnie pieściłem języczkiem. Zmieniałem tak co parę minut, żeby dać jej więcej rozkoszy. Pomyślałem sobie, że jeśli jej teraz nie pocałuje to już lepszej okazji nie będzie, podsunąłem swoje usta do jej ust, tylko poczułem jak jej język wbija się w moje usta, wodził po moim całym podniebieniu, całowaliśmy się jak szaleni, była cała rozpalona. Gdy musieliśmy złapać dech, uśmiechnęła się i powiedziała, że chcę się teraz ona zrekompensować. Wstała więc i  uklęknęła przede mną, wiedziałem co teraz nastąpi, słyszałem tylko odgłos rozpinanego rozporka. Opuściła więc spodnie, a następnie bokserki, ale to wymagało więcej pracy, ponieważ był tak naprężony, że trzeba było szerokim łukiem je zdjąć. Był tak wielki, jakiego nigdy nie widziałem sam, widziałem, że i ona jest zaskoczona jego wielkością.
Nie czekała długo, oblizała lekko wargi i delikatnie wsuwała go sobie w usta, posuwistymi ruchami lizała go i pieściła, byłem strasznie naładowany i nie trzeba było wielu ruchów, żeby eksplodować, a stało się to jak popatrzyłem znowu na jej nogi, które poruszały się w rytmie głowy. Wiedziała, że eksploduje i skierowała mojego członka na swoje piersi, polały się chyba litry spermy, byliśmy ogarnięci ekstazą. Potem jednak zrobiło mi się głupio, że ja już „po” nie mogłem w nią wejść i chyba widziała moje zmartwienie i tylko się uśmiechnęła i powiedziała, że zaraz postawi go na nowo, zaczęła go pieścić bardzo energicznie, i jak spojrzałem na jej ogromne balony stawał mi w mgnieniu oka. Gdy stal na baczność pozwiedzała, że teraz moja kolej, żebym doprowadził ją do orgazmu. Położyła się na biurku i rozchyliła szeroko nogi, kazała mi wsadzić głowę między jej nogi i pieścić języczkiem jej muszelkę, zajmowałem się nią z 10 minut i po tym czasie kazała w siebie wejść, wszedłem w nią mocno, bo byłem napalony jak ogier.
Posuwałem ją energicznie, że aż piersi jej kołysały się we wszystkie strony, nogi oplotła mi wokół bioder, aż szpileczki wbijały się we mnie co mnie jeszcze bardziej podniecało. Wyginała się z podniecenia jak kocica, a ja już prawie dochodziłem, ale pani stwierdziła, że jeszcze jedna rzecz nam została do zrobienia, nie wiedziałem, o co chodzi, pani wstała oparła się rękami o biurko i rozstawiła szeroko nogi i powiedziała krótko: -jeszcze od tyłu wsuwałem się w nią pomalutku, bo muszę przyznać nie miałem wprawy w tej sztuce miłości, ale po kilku razach próby wszedłem, widziałem jak drżą jej nogi jak piersi sterczą na baczność z podniecenia. Gdy tak się kochaliśmy pani powiedziała-a teraz zrób ze mnie swoją suczkę Oznaczało to tylko jedno, miałem ją po prostu ostro przelecieć, przyśpieszyłem więc i teraz tempo było szalone, ale jej się podobało, bo słychać było jak z jej ust wydobywają się stwierdzenia typu-o tak teraz jestem twoja, jestem twoją suczką, możesz robić ze mną co chcesz tak mnie to podnieciło, że moja eksplozja się nie ochronnie zbliżała, pani chyba to też wyczuła i kazała się spuścić na jej tyłeczek, zrobiłem tak jak mi kazała. Widać było jak sperma spływa po jej nóżkach aż po same buciki, byliśmy wyczerpani, ale szczęśliwi i zaspokojeni. Daliśmy sobie, bo buziaczku ubraliśmy się a ja zaliczyłem język polski na 5


Odsłony: 140

Czytaj więcej Koniec roku szkolnego.

Matematyka

Matematyka
Siedziała przy stole dla grona pedagogicznego. Jadła obiad nie zwracając uwagi na śmiechy i spojrzenia uczniów jej klasy siedzących przy stoliku naprzeciwko. Już dawno przywykła do tego ich wzroku, wzroku, który rozbierał ją w każdej sytuacji, czasami nie opuszczał jej ani na chwilę, towarzyszył jej do domu, prześladował ją, nawet kiedy spała. Zdarzało się, że budziła się w nocy zlana potem, bo śnili się jej uczniowie klas trzecich i czwartych. Robili z nią najprzeróżniejsze rzeczy, a co najbardziej ją przerażało, to że w snach ona im na to pozwalała i bardzo się jej to podobało. Budziła się mokra i podniecona…

Matematyka

Było ich czterech. Andrzej, Tomek, Mariusz i Karol. Najbardziej zgrana paczka w klasie, w całej szkole. Wszystko robili razem, czasami nawet zastanawiała się, czy razem też się onanizowali. Teraz siedzieli naprzeciwko, co chwila spoglądali na nią, po czym odwracali się do kolegów i śmiali, opowiadając zapewne jakieś dowcipy.



Najprzystojniejszy był Karol. Ale najbardziej pociągający, nie wiadomo dlaczego, był Tomek. Aż żałowała, że będzie musiała go zostawić na następny rok w trzeciej klasie. Chłopak totalnie nie miał wyczucia matematycznego. Było w nim coś dziwnego, ten magnetyzm. Był jedynym z jej uczniów, który potrafił patrzeć jej w oczy. I właśnie ten jego wzrok wraz z przenikliwym uśmieszkiem najbardziej dawał się jej we znaki. Zdawało się, że kiedy na zajęciach spojrzała na niego, on po prostu patrzył na nią. Ale jego wzrok nie był taki jak innych. Patrzył na nią jakby widział, co ma pod ubraniem i co właśnie myśli. A jej myśli nie zawsze były czyste. Czasami nie wytrzymywała. Jej twarz przebiegał ten dziwny skurcz, który ktoś nazwałby uśmiechem, ale dla niej była to oznaka jej słabości. Nie potrafiła się od niego uwolnić.

Tomek siedział po jej lewej stronie. Właśnie coś mówił, a kiedy skończył spojrzał na nią, a reszta zaczęła się śmiać. W jednej chwili jej serce przyspieszyło, ale zdała sobie sprawę, że niepotrzebnie, bo tak naprawdę nie widziała tego mrugnięcia. Wystraszyła się swojej reakcji. Tomek poruszył gwałtownie ręką i jego widelec spadł na podłogę. Szepnął coś do kolegów, uśmiechnęli się. Tomek schylił się po narzędzie i odwrócił do niej wzrok. Uśmiechnął się i schylił jeszcze bardziej pod stół. Patrzył w jej stronę. Opanowała się i odwróciła wzrok. Zaczęła spożywać przerwany posiłek patrząc w swój talerz, ale usłyszała coś, co nie miało sensu: Jak? Białe. Podniosła wzrok i zobaczyła, że wszyscy się jej przyglądają. Patrzyli na nią tym obleśnymi oczami, z tymi głupimi niewinnymi uśmieszkami na swoich twarzach. Ale nie on. On patrzył na nią poważnie, inaczej. Teraz naprawdę mrugnął do niej, a ona zdała sobie sprawę co zrobił sięgając po widelec. Zarumieniła się. Widać i to nie uszło ich uwadze, roześmiali się. Pierwszy wstał Andrzej, reszta za nim. Wyszli ze stołówki. Kilka osób popatrzyło za nimi. Po pięciu minutach zadzwonił dzwonek na lekcję. Tak minęła pierwsza przerwa obiadowa tego dnia.
Kiedy weszła do klasy wszyscy umilkli. Ale tylko na chwilę. Pewnie myśleli, że to dyrektor. Rozmowy zaczęły się na nowo. Przeszła przed ich oczami, w swojej białej spódniczce w czarne grochy sięgającej piętnaście centymetrów ponad jej kolana, i równie białej bluzce z krótkim rękawem i siedmioma białymi guzikami. Usiadła, poprawiła kołnierzyki bluzki i otworzyła dziennik. Odgarnęła z twarzy denerwujący kosmyk swych jasnych włosów i wepchnęła go za ucho ozdobione małym srebrnym kolczykiem. Zaczęła sprawdzać obecność podnosząc wzrok na klasę po przeczytaniu każdego nazwiska. Doszła do jego nazwiska i kiedy spojrzała w jego stronę napotkała jego przeszywający wzrok. Nie patrzył jej w oczy (dlaczego miałby patrzeć w jej pospolite szare oczy), ale niżej, na jej bluzkę. Opamiętała się i kontynuowała swoją pracę.

Przez całą godzinę przyglądał się jej. Wiedziała, że patrzy na nią kiedy stoi do nich plecami, wiedziała, że wszyscy na nią patrzą, ale myślała tylko o jego wzroku. Tylko jego spojrzenia przeszywało ją na wylot i pozostawiało nagą na oczach całej trzydziestki. Musiała to zrobić. Wiedziała, że go pogrąży, ale musiała go spytać, musiała mu się odpłacić. I było tak, jak myślała. Nie potrafił obliczyć pochodnej funkcji złożonej, nie potrafił nawet podać definicji funkcji. Musiała. Musiała w kratce odpowiadającej jego nazwisku i udziale na lekcji wstawić jedynkę. Kolejną. Zaczęła prowadzić lekcję dalej. Robiła to już spokojniej, bo wiedziała, że teraz nie patrzy na jej nagie pośladki tylko złorzeczy jej w myślach. I wtedy zadzwonił dzwonek. Wszyscy zaczęli sprzątać zeszyty z ławek, zadała pracę domową.
– Chcę, żebyś został na przerwie – powiedziała w jego stronę. Podniósł na nią wzrok. Za nim zatrzymał się Karol, a dalej Andrzej. Poklepał go po plecach. – No to się doczekałeś – stwierdził.

Wszyscy wyszli, został tylko Tomek. Usiadła na krześle i założyła nogę na nogę niczym Sharon Stone w “Nagim Instynkcie”. Jej uwadze nie umknął jego wzrok, ale wyraz jego oczu zmienił się prawie natychmiast. Stał przed nią spoglądając tym bezczelnym wzrokiem. – Jak myślisz, dlaczego kazałam ci zostać? – spytała. Wzruszył ramionami. – Nie wiem. Może dlatego, że martwi się pani o moje stopnie – stwierdził. Pokiwała głową. Spojrzał do dziennika. – Może i tak. Co prawda twoje stopnie to nie moje zmartwienie, ale twoje. Ale w tym tez jest trochę racji. Chyba zdajesz sobie sprawę, że aktualnie wychodzi ci ocena jeden przecinek siedemdziesiąt trzy. A po dzisiejszym dniu jeszcze mniej po przecinku. Termin wystawiania ocen mija za kilka dni. Co ty na to? Jeszcze raz wzruszył ramionami. – Jeśli tylko będzie mnie pani uczyła w następnym roku, to mogę siedzieć – uśmiechnął się i zerknął na jej zgrabne kolana i odsłonięte przez podciągniętą spódniczkę uda. – Jeśli zamierzasz sobie żartować… To da się załatwić. Ale masz jeszcze jedną szansę – stwierdziła. Podniósł na nią wzrok. – Jaką? Uśmiechnęła się. – Jeszcze nie wiem – skłamała. – Zgłosisz się do mnie jutro po lekcjach i porozmawiamy. Dobrze? Zrobił to jeszcze raz.
Nie mogła już znieść tej jego obojętności. Pomyślała, że jeśli jeszcze raz wzruszy ramionami, to ona eksploduje. – Dobrze – stwierdził i ruszył do drzwi. Patrzyła na niego przez chwilę, zaskoczona.

Kiedy był już prawie przy nich wstała i odezwała się. – To jeszcze nie wszystko – zatrzymał się. – Jak już chyba mówiłam nie z powodu twoich ocen kazałam ci zostać. Tomek odwrócił się do niej. – Słucham – stwierdził sucho. – Chciałam porozmawiać o twoim zachowaniu na poprzedniej przerwie – wyjaśniła zbliżając się do niego. Nie ukrywał swego zainteresowania, ale za jego cynicznym uśmieszkiem kryło się coś więcej. Poczuła dreszcz satysfakcji, to był strach. – Słucham – powtórzył.

Spojrzała na niego, stanęła jeszcze bliżej, krok od niego, pół kroku, a może jeszcze bliżej. – Chciałem cię zapytać z czego się tak śmialiście. Tomek uśmiechnął się. – Andrzej opowiedział jeden ze swoich świńskich kawałków. Sama pani wie jaki on jest. Pokiwała głową. Sięgnęła po jego dłoń. – Jeśli chciałeś zobaczyć jaki kolor mają moje majtki, to trzeba było zapytać lub poprosić – stwierdziła i przesunęła jego dłoń w kierunku swego brzucha. Chłopak stał jak posąg. Nie odezwał się, otworzył szeroko usta ze zdziwienia, kiedy przesunęła jego dłoń niżej. Chciał coś powiedzieć, ale się zająknął, kiedy już się pozbierał chciał skończyć, ale ona zamknęła mu usta słodkim pocałunkiem. Cofnął się o krok i oparł plecami o drzwi. Stała przy nim. Trzymała jego dłoń przy swoim łonie, drugą oparła o drzwi szukając po omacku zamka. Nie okazywał zaskoczenia długo. Szybko pozbierał myśli i objął ją mocno do siebie przyciskając jednocześnie zjeżdżając dłonią, którą sama położyła na swoim ciele w kierunku jej uda, a później pod spódniczkę. Przerwali pocałunek, spojrzała w górę, na biały sufit i jęknęła głośno, kiedy wsunął swą chłodną dłoń pod jej rajstopy i majtki. Zaczął całować jej szyję, wreszcie udało się jej przekręcić zamek w drzwiach.

Spojrzała na niego i zawahała się. To była pierwsza chwila wahania. Zadała sobie jedno pytanie, na które doskonale znała odpowiedź. Zapytała siebie, co właśnie robi. Odpowiedź była jasna. Właśnie zaczynała rozpinać rozporek swojego ucznia. Tomek pozwolił jej dłoni wślizgnąć się pod spodnie, pozwolił jej dotknąć swoją fujarę przez majtki. Nie zastanawiał się nad tym co robi. Nie myślał o niej jako o nauczycielce matematyki, ale jak o kobiecie, którą chciał mieć. I to natychmiast. Przerwał pieszczony, odwrócił ją i dopchnął do pierwszej przy drzwiach ławki. Sięgnął pod jej spódniczkę, ściągnął majtki i rajstopy do połowy ud. Następnie chwycił ją za pośladki i uniósł lekko do góry. Zdumiewała ją jego siła i zdecydowanie. Doskonale wiedział, co robi, do czego dążyć.

Posadził ją na zimnym blacie ławki i jeszcze raz sięgnął do majtek, które zsunął do samego dołu. Pocałowali się jeszcze raz. Miała już potargane włosy, jej dłoń starała się rozpiąć pasek jego spodni. Wreszcie się udało. Tomek klęknął i rozchylił jej uda. Ściągnął z jej stóp rajstopy i rozchylił jej jeszcze bardziej. Podciągnął jej spódniczkę wyżej, do samej talii i przybliżył usta do jej łona. Położył dłonie tuż przy jej szparce i otworzył ją dla swego języka. Chciał obejrzeć każdy jej szczegół. Widział czerwień gotową na przyjęcie jego kutasa, widział mięśnie jej pochwy i zaczął koniuszkiem języka drażnić jej łechtaczkę, która pod wpływem tych nagłych pieszczot zaczęła się powiększać. Nauczycielka przez chwilę patrzyła w dół, jak jej uczeń zaczyna obrabiać jej cipkę, potem odchyliła się do tyłu, oparła dłonie z tyłu o brzeg ławki i spojrzała w sufit.

Przymknęła oczy i poddała się fali nadchodzącej rozkoszy. Pracował delikatnie, ale starając się uczynić swój język jak najbardziej twardym. Prężył go i wyginał. Lizał i drażnił jej łechtaczkę doskonale znając reakcje płci pięknej na takie pieszczoty. Kiedy jego twarz zalała gorąca fala jej soków podniósł dłonie do jej bluzki. Zaczął ugniatać jej piersi, starała się szczypać je przez śliski jedwabny materiał. Nie patrząc na swoje dłonie zaczął rozpinać bluzkę, guzik po guziku, a kiedy dotarła do ostatniego podniósł twarz znad jej gotowej cipki. Patrzyła na niego z lekko rozchylonymi ustami, poły jej bluzki były rozchylone ukazując jej gwałtownie poruszający się biust.

Wstał i stanął przed nią z mokrą twarzą. Położył dłonie na jej ramionach i zsunął z nich bluzkę, która opadła na ławkę, a później na podłogę. Chwycił jej piersi przez materiał i ścisnął jej mocno, odpowiedziała mu głośnym jękiem. Wszedł między jej rozchylone uda, przysunęła się bliżej niego, objęła go jeszcze raz ramionami i pocałowała. Nie przestawał pieścić jej piersi kiedy jej dłonie ześlizgnęły się do jego spodni i zsunęły je do połowy ud. Kiedy jej dłoń zaczęła precyzyjnie zsuwać jego slipy, sięgnął do zamka stanika znajdującego się na jej plecach. Rozpiął go i uwolnił jej piersi ze zbędnego stroju.

Stanik wylądował na podłodze obok bluzki. Chwyciła jego penis i zaczęła poruszać dłonią wolnymi suwami jednocześnie poddając się jego pieszczotom. Lizał jej szyję, cały czas zniżając się do jej pełnych kobiecości piersi. Kiedy dotarł do jej sutków chwycił obie piersi i ścisnął je, ona ścisnęła mocniej jego penisa. Rozchylił je na boki i przejechał językiem pomiędzy nimi. Wrócił językiem do lewego sutka o pocałował go, wziął jej brodawkę między zęby i zaczął ją drażnić. Czuł na uchu jej gorący, przyspieszony oddech, po chwili poczuł jej usta na swym uchu i język wwiercający się do jego wnętrza. Zaczęła drapać go po plecach, jego dłoń ponownie znalazła się między jej udami, pomiędzy jej łonem, a jego obnażonym i pieszczonym przez jej dłonie penisem. Zaczął delikatnie wodzić palcem wskazującym po jej wilgotnej szparce, wsunął go do niej i wodził dalej po całej jej długości. Pieściła jego kutasa i lizała jego ucho, ale kiedy wsunął swój palec do jej pochwy jej ciało stężało, napięły się jej mięśnie, syknęła głośno mu do ucha i zaczęła gwałtowniej poruszać dłonią coraz bardziej drażniąc jego fujarkę. Na jej twarz wystąpiły gorące rumieńce, kiedy poczuła drugi palce wnikający do jej wnętrza oderwała się od jego ucha i spojrzała na niego. Ścisnęła go i pocałowała głęboko w usta. Tomek zrobił palcami kilka ruchów w jej wnętrzu, po czym wyszedł z niej i uznał, że już czas. Przejął z jej ręki swoje narzędzie i wprowadził główkę swego członka do jej szparki. Wszedł w nią gładko, bez żadnych oporów i zaczął się w niej miarowo poruszać.

– Jesteś niesamowity – szepnęła. Jej głos łamał się przy każdym słowie. Tomek poczuł zadowolenie i przypływ pewności siebie. Zaczął jeszcze szybciej się w niej poruszać. Objęła go swymi długimi, zgrabnymi nogami, jej kręgosłup wygiął się w łuk, a z gardła wydobyło się głośne jęknięcie. Gdyby jej nie przytrzymał upadłaby do tyłu. Jej mięśnie stężały, po chwili rozluźniły się. Jej ciało stało się wiotkie, nogi zwolniły uścisk.. Tomek przesunął się, ułożył ją wzdłuż ławki i zaczął dalej posuwać.
Chwycił ją w talii i zsunął troszkę z ławki chcąc wbić się w nią głębiej. Poruszyła dłonią, ułożyła ją nad głową, tuż przy ścianie. Podniosła głowę i spojrzała na jego spoconą twarz. Miała otwarte usta, z których wydobywały się tłumione jęki. Podsunął jej spódniczkę wyżej, spojrzał w dół i przez chwilę z zafascynowaniem przypatrywał się jak jego fiut, to znika to znów pojawia się w jej cipce. Jej zwisające z ławki nogi spięły się i jeszcze raz podkurczyły. Wsunął dłonie pod nie i podniósł je do góry. Położył je sobie na ramionach i wrócił do cięcia tej wspaniałej cipki. Jej jęczący oddech wyrównał się z jego krótkimi wydechami. Zaczęła dłońmi pieścić swoje piersi i drażnić sutki.

Posuwał ją gwałtownie, nie spieszył się dopóki nie usłyszał dzwonka kończącego przerwę. Kiedy przyspieszył podniosła głowę i spojrzała na niego, jej nogi zsunęły się z jego ramion, kiedy przyspieszył swoje ruchy. Z powrotem opadła na ławkę, zaczęła głośniej niż przed kilkoma minutami jęczeć i syczeć, a kiedy przyszedł jego pierwszy wytrysk prawie wrzasnęła. Chwyciła dłońmi brzeg ławki i zacisnęła zęby. Tomek odchylił do tyłu głowę, jego penis wyślizgnął się z jej cipki i obryzgał jej ciało białym nasieniem. Tak minęła długa przerwa obiadowa tego dnia.

Kiedy następnego dnia zgłosił się do niej po lekcjach zastał ją w długiej pastelowej letniej sukience. Przywitała go uśmiechem i kazała usiąść w ławce. Podeszła do niego i spojrzała z góry w jego oczy. – Cieszy mnie fakt, że nie zapomniałeś . Mówiąc to zakasała sukienkę do góry, odsunęła ławkę i usiadła na jego kolanach. Tomek już wiedział, że ten rok matematyki ma zaliczony…

Odsłony: 101

Czytaj więcej Matematyka

Podglądacze.

Podglądacze.
Dziewczyny podglądaliśmy prawie codziennie. Najlepiej było, kiedy miały zajęcia w kółku
sportowym. Zostawaliśmy wtedy po lekcjach i kiedy po skończonym treningu wchodziły pod
prysznic, my już czekaliśmy ukryci w męskiej przebieralni. Podglądaliśmy je przez małe otwory
zrobione w ścianie i jak do tej pory nikt nas na tym nie przyłapał.

Podglądacze

Przy myciu dziewczyny robią najbardziej dziwaczne pozy i mogliśmy widzieć wszystkie detale.
Najbardziej odpowiadała nam grupa z ostatnich klas, same osiemnastki i dziewiętnastki. Nie
wszystkie były jednakowo atrakcyjne, ale niektóre z nich, szczególnie Jolka i Dorota
powodowały, że krew burzyła się w nas. Nie mogliśmy się powstrzymać i onanizowaliśmy się
do utraty tchu. Później trzeba była ścierać z podłogi mokre plamy… Aha, zapomniałem napisać
że „my” to mój kumpel Heniek i ja, nikt inny nie wiedział nic o naszej tajemnicy.

W środę, kiedy ostatnia dziewczyna wyszła spod prysznica chcieliśmy jak zwykle iść do domu.
Pociągnąłem za klamkę i… nic, drzwi były zamknięte! Bezskuteczne szarpaliśmy się z zamkiem,
kiedy z drugiej strony rozległ się głos Jolki:
– Ładnie to tak podglądać starsze koleżanki, gówniarze? Zaraz idziemy po dyrektora!
Zbaranieliśmy. A więc zorientowały się, że je podglądamy!
– Jolka, nie wygłupiaj się, otwórz – odezwał się Heniek – już więcej nie będziemy.
– Posiedzicie tam do rana, to może przybędzie wam rozumu! – poznałem głos Doroty.
– Dorota, otwórz… – poprosiłem – zrobimy wszystko, co chcecie!
Po drugiej stronie zapanowała cisza. Potem usłyszeliśmy szczęk klucz, dziewczyny weszły do
środka i zamknęły za sobą drzwi.
– Wypuścimy was pod jednym warunkiem – powiedziała Jolka, chowając klucz do kieszeni.
Teraz my chcemy popatrzeć!
Popatrzyliśmy na siebie. Heniek mrugnął do mnie i zaczął powoli rozpinać koszulę. Poszedłem
w jego ślady i za chwilą zostaliśmy w samych majtkach. Poczułem, jak mój „mały” twardnieje i
podnosi się do góry.
– No, na co czekacie? – niecierpliwiła się Dorota, patrząc z zainteresowaniem na wybrzuszenie w
slipach Heńka – zdejmujcie wszystko!
Ociągając się zsunąłem majtki, Heniek zrobił to samo. Dziewczyny zaczęły chichotać, a Jolka
nie wytrzymała, podeszła do mnie bliżej i powiedziała:
– No no, całkiem nieźle jak na szesnastolatka! Masz imponujące narzędzie – i wzięła mojego
„małego” w rękę.
Kątem oka dostrzegłem, jak Dorota pociągnęła Heńka za rękę i zniknęli w drzwiach do
umywalni.
– Powiedz, byłeś kiedyś z dziewczyną? – i jakby znała odpowiedź, dodała:
– Chciałbyś spróbować? Śmiało, rozbierz mnie!
Tak się spieszyłem, że rozdarłem jej bluzkę. Ze spodniami poszło łatwiej…
– Powoli, musisz mnie najpierw trochę popieścić, żebym zrobiła się mokra – szepnęła mi na
ucho. Tutaj! – i położyła sobie moją rękę pomiędzy nogami. Dotknąłem gorącej cipki, którą do
niedawna mogłem tylko oglądać. Mój rumak naprężył się tak, jak chyba nigdy do tej pory.

Teraz poliż – rozkazała Jolka.
Klęknąłem i wystawiłem język. Jolka wysunęła biodra do przodu i mój język znalazł się w
środku, zaraz też na różowych fałdkach pojawił się lepki śluz. Jolka pokazała mi gdzie są jej
czułe miejsca. Pieściłem ją z zapałem, nie mogąc doczekać się, kiedy powie, żeby już…
– Teraz wstań! – jakby czytała w moich myślach. Jej głos drżał i miała takie nieprzytomne oczy…
Przyłożyła mojego członka do rozpalonej szparki i…
– Włóż mi. Mocno!
To było sto razy przyjemniejsze niż przypuszczałem. Ogarnęło mnie jej ciepło, ugiąłem nogi w
kolanach i zacząłem się kołysać, uderzając brzuchem o jej brzuch. Potem Jolka kazała położyć
mi się na podłodze i usiadła na mnie okrakiem. Z impetem wbiła się na sterczący pal i zaczęła
mnie ujeżdżać, jęcząc przy tym głośno. Tego już było za wiele, nie wytrzymałem i wystrzeliłem
zanim dobiegła do celu.
– To nic, to nic – uspokajała mnie – to normalne na początku… Nauczysz się!
Usiadła i patrzą mi w oczy zaczęła się pieścić ręką. Jej twarz zmieniła się, była jakby
nieobecna… Nachyliłem się i sięgnąłem językiem jej cipki. Jola odsłoniła łechtaczkę, trzymając
ją pomiędzy palcami. Drażniłem ją tak szybko, jak potrafiłem i chyba robiłem to dobrze, bo
wkrótce osiągnęła szczyt.
Wyczerpana położyła się obok mnie na podłodze, a ja delikatnie zlizywałem ciepłe krople
wypływające z szeroko otwartej szparki.
– Całkiem nieźle jak na pierwszy raz – powiedziała – ale potrzebujesz więcej praktyki. Może w
następną środę?
– Wolałbym jutro…
Roześmiała się i pokiwała głową.
– Dobrze. Jutro po lekcjach. Spotkamy się tutaj. Tylko nikomu nic nie mów. Chcę, żebyśmy byli
zupełnie sami…

Odsłony: 66

Czytaj więcej Podglądacze.