Terapia.

Terapia

Terapia

Czy sobota może być wolna?
Jak ma się prywatną działalność to chyba nie…
A jeśli jeszcze dzwoni kobieta, która płacze, że źle się czuje i nie wie, jak sobie z tym poradzić… Zaprosiłem do siebie, do gabinetu w domu…
Przyszła po 15 minutach – chyba mieszkała niedaleko…
Już w drzwiach wydała mi się dziwna, nienaturalnie ożywiona, ruchliwa, z rozbieganym wzrokiem, lekko zaczerwieniona. Zaprosiłem do gabinetu i poprosiłem, żeby usiadła w fotelu.
Sam odwróciłem się, żeby wziąć jej kartotekę.


Gdy znowu spojrzałem w jej stronę – była naga… Stałem jak wryty, jednym pocieszeniem był
fakt że nie stałem sam… Wraz ze mną także i mój kutas. Była świetna. Koło czterdziestki,
dobrze, mocno zbudowana, z obfitym, ale kształtnym biustem, w miarę płaskim brzuchem,
mocnymi udami, spomiędzy których widać było zaróżowioną cipkę…
Taki widok stawia na nogi nawet najbardziej leniwego robola…

  • Pani zmarznie, nie jest tu za gorąco. – odezwałem się dość głupio.
  • Niech się pan nie obawia, praca fizyczna powoduje, że człowiek się rozgrzewa, a ja nie
    będę siedziała biernie. Jak mnie pan nie przeleci, to sama się tu będę onanizować, aż się
    zaspokoję. Potrzebuję tego, bo już sobie nie radzę.
  • Jeśli tak, to chodźmy stąd, pójdziemy do sypialni.
    Nadii pchnąłem ją na łoże. Ręce spętałem i przywiązałem do łóżka… Sam położyłem się tak,
    żeby rozsmakować się w jej mokrej cipie… Była wielka, mięsista, ale ładnie wygolona.

Obfite wargi wewnętrzne gładkie i lekko słonawe wessałem lubieżnie. Łechtawa wyglądała spod
fałdków i czekała tylko na ssanie, gryzienie, lizanie…
Ni miałem jakiejś wielkiej ochoty na rżnięcie… Maiłem nadzieje, że na lizaniu się skończy…
Nie wziąłem pod uwagę jej temperamentu.
Pierwszy orgazm dopadł ją z krzykiem w chwili jak miałem w ustach jej łechtawę… czułem
się jakbym ssał żołądź małego chłopca – taki to był wielki narząd. Wyła jak zarzynane
prosie… Biodra chodziły jej jak w tańcu. Padła…
Nie na długo. Nie zdążyłem nawet oswoić się z myślą, że kolejna pacjentka jest leczona z
deprechy przez seks, kiedy wsiadła na mnie cały impetem słodkiego ciężaru swojego
dupska. I tylko zdążyłem jęknąć, gdy widziałem swojego fiuta niknącego między jej
mięsistymi płatami cipska…
Jeździła dłuższą chwilę sprawiając mi radochę widokiem cyców dyndających mi przed
oczami. Robiło mi sie coraz milej, nie daleko miałem juz do orgazmu, kiedy przysiadła
mocniej, głębiej nadziewając sie na kutasa. Z gardła wydobył sie jęk… i jeszcze jeden, i
kolejny, jednocześnie jakby potęgowany przez spazmy całego ciała. Wiła sie ja robak na
haczyku wędkarza… Gwałciła sie moim członkiem nic sobie nie robiąc ze mnie.

Wkurzyło mnie, że znowu ona doszła a ja nie…
Leżała zmęczona, ale i uśmiechnięta.


Wstałem, walnąłem otwartą dłonią w dupsko i rozkazałem wypiąć się w moim kierunku.
Widząc rozochoconą cipę bez celowania pchnąłem. To było pewne że trafię – w tak dużą…
Wniknął jak w gorącą galaretę… Nie czułem żadnego oporu, żadnego tarcia… Jak ja sobie tu
ulżę?
No nic… Jechałem na maksa, rżnąłem z całych sił, czując ciepło i wilgotną otchłań.
Wyciągnąłem i zapchałem w tyłek. Tu było ciaśniej…
No i wiedziałem już, że kobieta może powiedzieć teraz, że ma mnie w dupie… Rozbawiła mnie
ta myśl. Z lepszym humorem zacząłem pchać mocniej. Jęczała. Chyba się jej podobało, bo
jednocześnie pracowała zwieraczem. Znowu walnąłem w pośladek otwartą dłonią. Zwieracz
odruchowo się zacisnął i rozluźnił… Fajne uczucie… No to jeszcze raz… Wrzasnęła i chciała
uciec. Trzymałem mocno za biodra.

  • Nie waż się wymknąć, bo spiorę pasem, masz wytrzymać, bo muszę się spuścić!
    Uderzyłem jeszcze raz. Znowu reakcja zwieracza… I jeszcze raz… poczułem ciepło płynące
    po moich nogach… Posikała się… Podziałało to na mnie… Pchałem już z całych sił… Szybko,
    mocno… Nie zwracając uwagi na jej krzyki… I nagle…. mmmmmmm Aż mi zawirowało
    wszystko… pchnięcie i wytrysk… Trwał wieczność całą… czułem jak sperma przeciska się
    przez całą długość członka… jak pompowana jest na zewnątrz, jak drżę cały… Jak jej
    zwieracze drżą… Też doszła… ZNOWU…. to mnie jeszcze podkręciło… do kolejnego i
    jeszcze jednego strzału… i jeszcze….
    Opadłem na jej plecy a z nią na łóżko…
  • Dziękuję panu, już mi lepiej – powiedziała słodkim głosem. – Jest pan dobrym specjalistą.
    Powiem o panu koleżankom… Chociaż-nie! Jak się pan nimi będzie zajmował-to dla mnie
    nie będzie miał pan sił…
  • Dziękuję pani za wizytę, cieszę sie, że mogłem pomóc, konsultacja w gabinecie prywatnym
    kosztuje 50 zł.
    Miałem nadzieję, że się wkurzy. Wyciągnęła kasę i z poważną miną położyła na łóżku.
  • Jest pan świetnym specjalistą, na kiedy mogę się umówić na następną wizytę?
  • Niech pani w poniedziałek zadzwoni do przychodni, tam powiedzą kiedy mam terminy
    wolne….
Mokre milfy
Mokre Milfy

Odsłony: 343

0 0 votes
Article Rating
0 0 votes
Article Rating

Autor

Author: Nieznany
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments