Urodzinowe życzenie.

Urodzinowe życzenie.

Urodzinowe życzenie

Był ciepły wiosenny poranek. Wąska smuga pierwszych tego dnia promieni słońca padała na jej młodo wyglądającą twarz.
Otworzyła powoli oczy i spojrzała na puste miejsce obok siebie. Od tak dawna żaden mężczyzna go nie zajmował. Wtedy, gdy straciła dziewictwo i została poczęta jedyna miłość jej życia. Jej syn, Robert, który właśnie dziś obchodził swoje dwudzieste pierwsze urodziny.

 Była wtedy w jego wieku. Dopiero co skończyła studium pielęgniarskie i rozpoczęła pracę w
miejscowej klinice. Ojca Roberta znała zaledwie od kilku dni. Był młodym, przystojnym lekarzem.
Podobał jej się i czuła swoim kobiecym instynktem, że i jemu wpadła w oko. Już drugiego dnia
znajomości zaprosił ją na kolację do drogiej, przytulnej restauracji. Wino wprawiło ich oboje w
dobry nastrój.
Obudziła się rano u jego boku, nie bardzo zdając sobie sprawę z tego, co się stało. Nie była
pijana, a przynajmniej nie sprawiło tego wino. Bardziej rozkosz tego, co z nią robił. Nawet nie czuła
bólu.
Niedługo później już wiedziała. Jest w ciąży. Bała mu się o tym powiedzieć. Zwlekała, zaczęła
go unikać. Po dwóch miesiącach wyjechał na staż do Anglii. Więcej go nie zobaczyła.
Przesunęła się leniwie. Zsunięta kołdra odsłoniła jej duże, pełne piersi. Mimo czterdziestu trzech
lat były jędrne, ze sterczącymi, jak co rano, sutkami. Zawsze spała nago. Na luksus chodzenia po
mieszkaniu w stroju Ewy nie mogła już sobie pozwolić, odkąd Robert zaczął dorastać. Choć i
później, gdy miała wolny dzień po nocnej zmianie, a Robert był właśnie w szkole, lubiła rozebrać
się i paradować po mieszkaniu na golasa.
Podobała się sama sobie, choć nabrała już kobiecych kształtów. Nie była gruba, niemniej miała
dość szerokie biodra, na brzuchu niewielkie fałdki tłuszczu, ale i tak miała wspaniałą figurę i na
pewno niejednego mężczyznę postawiłaby na baczność. Była ładną i zadbaną kobietą, a mimo to nie
potrafiła się zdobyć na odwagę, aby poznać kogoś bliżej. Od momentu wyjazdu Jurka i urodzenia
Roberta, syn był jedynym mężczyzną w jej życiu. Cały wolny czas poświęciła na jego wychowanie.
Pensja pielęgniarki nie starczała na wiele, ale oboje z Robertem nie mieli nigdy wielkich
wymagań. Dodatkowe dyżury w szpitalu pozwalały na w miarę godziwe życie.
Zrzuciła całkiem kołdrę. Promień słońca przesunął się po jej dokładnie wydepilowanym łonie.
Podkurczyła i rozsunęła nogi. Poczuła podniecające ciepło, dostające się do wnętrza jej ciasnej
szparki. Całe jej ciało zadrżało. Tak bardzo pragnęła mężczyzny…
Wyjęła z nocnej szafki sztucznego penisa. Rozchyliła wargi sromowe i najpierw delikatnie
wsadzała tylko czubek fallusa, a później coraz głębiej i głębiej, aż cały zanurzył się w ciepłej
otchłani. Jej ruchy, z początku powolne, stawały się coraz szybsze i szybsze. Jak przez mgłę
przypomniała sobie tę jedną, jedyną noc, spędzoną z ojcem Roberta. Ponownie poczuła jego
sztywny pal, posuwający się w niej. Nagle fala gorąca ogarnęła całe jej ciało.
Włożyła rękę między nogi i dotknęła rozgrzanego niemal do czerwoności centrum rozkoszy.
Ręka stała się mokra od jej soków. Wytarła ją chusteczką, a potem przez kilkanaście minut leżała w
błogiej rozkoszy, delektując się wspomnieniem przeżytego orgazmu.
Uwielbiała się masturbować. Robiła to prawie od trzydziestu lat, odkąd poznała swoje ciało i
zrozumiała, jak wielką sprawia jej to przyjemność.
Wstała i podeszła do okna, odsłaniając żaluzje. Pragnęła wziąć prysznic. Drzwi łazienki
znajdowały się naprzeciwko jej pokoju. Była pewna, że Robert jeszcze śpi, dlatego też, nie
zakładając nic na siebie, wyszła z pokoju. I nagle stanęła twarzą w twarz z synem. Oboje stali
zaskoczeni. Stała bez ruchu, zapominając z wrażenia zasłonić swoich intymnych części ciała.
Robert przesunął po niej wzrokiem od góry do dołu.
Po dłuższej chwili wydusił z siebie – „Cześć mamo” i ustąpił jej z drogi. Uśmiechnęła się do

niego i z impetem wpadła do łazienki. Stała wpatrzona w lustro. Była zażenowana tym, że Robert
widział ją nagą. „Ale przecież widział mnie nie raz – pomyślała – fakt, że był wtedy dzieckiem”.
Dopiero teraz dotarło do niej, że Robert nie jest już jej małym chłopczykiem, a zupełnie dorosłym
mężczyzną. Zrezygnowała z prysznica i postanowiła wziąć kojącą kąpiel.

* * *

Robert wrócił do swojego pokoju. Położył się na łóżku ze wzrokiem skierowanym w sufit.
Widział matkę nagą, z bliska. Nie matkę. Była nią i ją kochał. Ale nie jak matkę. Jak kobietę.
Najpiękniejszą na świecie kobietę.
Sam nie wiedział, jak to się zaczęło. I kiedy. Nie po raz pierwszy widział ją bez ubrania.
Podglądał ją podczas kąpieli przez kratkę w drzwiach. Ale to nie to, co zobaczyć ją przed sobą z
bliska. Wiedział, że sypia nago. Często, gdy wracała zmęczona z pracy, zasypiała jak nieżywa. Nic
nie było w stanie jej obudzić. Zakradał się wtedy do jej pokoju i patrzył na jej śliczną twarz. On też
zawsze był nagi. Czasami zdarzało się, że zsuwała się z niej kołdra. Nie raz widział jej pełne piersi.
Pragnął wtedy znów stać się małym chłopcem i tak jak wtedy ssać jej piersi. Pragnął przytulić się do
nich i pieścić je, aż staną się twarde jak kamień.
Nieraz bywało, że kołdra zsuwała się niżej i wtedy mógł podziwiać jej wygoloną cipkę.
Uwielbiał wygolone. Widział ich wiele, co prawda tylko na zdjęciach i w filmach, ale żadna nie

była tak piękna, jak cipka jego własnej matki. Gdy nie było jej w domu, brał jej majtki. Czuł słodko-
kwaśny zapach jej cipki. Tak bardzo pragnął znaleźć się znów tam, gdzie kiedyś już był.

Wziął w rękę swojego kutasa. Był duży, większy niż przeciętny. Zaczął ruszać ręką w górę i w
dół, stopniowo zwiększając ruchy. Myślał o tym, co zobaczył przed chwilą. Nie lubił kobiet o
wyglądzie chudej modelki. Kochał ciało swojej matki. Duże piersi, które trudno było by objąć jedną
ręką, lekko pofałdowany brzuszek, szerokie biodra – jak u prawdziwej kobiety.
Zawsze go strasznie podniecała. Gdy widział ją nago pod prysznicem lub w łóżku, od razy
sztywniał. A później, gdy wracał do swojego pokoju, wystarczało kilka ruchów i osiągał niebiańską
rozkosz. Tak jak teraz.

* * *

– Robert, śniadanie! – zawołała z kuchni.
– Daj mi pięć minut. Szybki prysznic i jestem.
– W porządku. Tylko pospiesz się, bo wszystko wystygnie.
– Dobra. Nie ma sprawy.
Po kilkunastu minutach ogolony i odświeżony wszedł do kuchni. Matka siedziała przy stole.
Widząc go, wstała, podeszła do niego i ucałowała.
– Wszystkiego najlepszego, synku – powiedziała szczerze i z uśmiechem. A potem nagle
posmutniała. – Widzisz, jest tylko jeden problem. Nie zdąrzyłam, a właściwie to nie byłam pewna,
co tak naprawdę chciałbyś dostać. Ale obiecuję, że spełnię każde twoje życzenie. Stanę na głowie,
ale zrobię wszystko, abyś był zadowolony. Co chciałbyś dostać? – powiedziała i uśmiechnęła się
szeroko.
– Hmm. Niech no pomyślę… Powiedziałaś, że spełnisz każde moje życzenie? Obiecujesz?
– Obiecuję. Każde.
– A gdyby to było takie nie.. no… niecodzienne życzenie?
– Co masz na myśli? – rzekła zaciekawiona.
– Powiedzmy… – odparł – powiedzmy, że mam takie jedno życzenie. Marzenie, które tylko ty
możesz spełnić.

– Mów. Jeżeli tylko będę mogła, dla ciebie zrobię wszystko. Nawet jak to będzie zupełnie
zwariowane życzenie. Słucham.
– Wiesz? Przełożymy to, aż zjemy śniadanie. OK?
– OK! – powiedziała i nalała kakao do kubków.
Podczas śniadania nie rozmawiali wiele. Chciała poruszyć temat ich porannego spotkania, ale nie
była do końca pewna, cy powinna do tego wracać.
Po śniadaniu i umyciu naczyń, usiedli naprzeciw siebie przy stole.
– Teraz możesz już wypowiedzieć swoje życzenie – rzekła. – Jestem strasznie ciekawa, o czym
marzysz?
– Kocham cię, mamo! – Powiedział, patrząc jej głęboko w oczy. – Bardzo cię kocham!
Nastała krótka chwila milczenia, po czym trochę zaskoczona, odpowiedziała:
– Ja ciebie też kocham, synku. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Zawsze byłeś.
– Wiem, mamo. Ale nie do końca to miałem na myśli – rzekł zagadkowo.
– To… to znaczy co? – Zapytała, zupełnie zdezorientowana.
– Kocham cię nie tylko jako matkę. Kocham cię jako kobietę. – Nie był pewien, czy zdoła to
kiedykolwiek wydusić. Zawsze chciał jej to powiedzieć, ale bał się jej reakcji.
– Nie rozumiem, kochanie. Co masz na myśli, mówiąc, że kochasz mnie jako kobietę? – Spytała,
kompletnie nie wiedząc, co o tym myśleć.
– Dokładnie to, co powiedziałem. Dzisiaj nie pierwszy raz widziałem cię nago. Często cię
podglądałem. Patrzyłem jak śpisz. Podziwiałem twoje piękne ciało. – mówił, patrząc w jej szeroko
rozwarte ze zdziwienia oczy. Jakże piekne dla niego oczy. – Kocham cię jako kobietę. Chciałbym
pieścić i całować każdy skrawek twojego ciała. Chciałbym znów móc znaleźć się w tobie.
Chciałbym zostać twoim kochankiem.
– Ale synu…
– Obiecałaś mi, – przerwał jej – że spełnisz każde moje życzenie. Tylko o to cię proszę. Zawsze
o tym marzyłem. Nie mogę już dłużej. Nie gniewaj się na mnie, mamo. – szło mu coraz bardziej
gładko. – Tak bardzo cie pragnę. Już nie mogę tego dłużej znieść. Pozwól mi być twoim
mężczyzną.
– Ale przecież ty jesteś moim synem!? Tak nie można!
– Dlaczego? Przecież takie rzeczy się zdarzają. Nikt nie będzie o tym wiedział. Tylko ty i ja. To
będzie nasza słodka tajemnica.
– Dlaczego mi to robisz? – Powiedziała ze łzami w oczach.
– Nie chcę cie skrzywdzić. Pragne cię! Nie odpowiadaj od razu. Przemyśl to…
Była oszołomiona. Co on powiedział? Mój syn? Że mnie kocha? Kocha jak kobietę? Kręciło jej
się w głowie. Owszem, zdarzało jej się, że patrzy na niego inaczej niż na syna. Patrzyła jak na
mężczyznę. Ale to były takie marzenia. Marzenia… podczas masturbacji. Gdy był mały, głaskała go
często po maleńkim penisku. A nawet więcej. Brała go do ust i pieściła. Obejmowała go całego
razem z maleńkimi jąderkami. Ale teraz jest duży. Na pewno nie zmieściłaby go całego do ust.
Chociaż… pragnęłą tego. Gdzieś w pokładach swojej podświadomości czuła to samo co on…

* * *

Teraz żałował tego. Nie powinen był mówić, że jej pragnie. Zawsze łączyły go z matką bardzo
dobre stosunki. Świetnie się rozumieli. Byli bardziej kumplami, niż matką i synem. Ale teraz
wszystko mogło się zmienić. Mogła mu tego nigdy nie wybaczyć. Z jednej strony cieszył się, że
wreszcie wyrzucił to z siebie, ale z drugiej…
Bał się wrócić do domu i spojrzeć jej w oczy. Być może, gdyby nie natknął się na nią dziś rano

nagą, nie doszłoby do tego. Ale cóż. Stało się. Może mu wybaczy. Przecież kto jak kto, ale ona
powinna go rozumieć. Była przecież jego matką i najlepszym kumplem.
Wszedł do mieszkania. Pragnął iść do swojego pokoju. Nie chciał się widzieć z matką.
Nagle usłyszał dziwne jęki. Wszedł do pokoju i zamarł. Dźwięki dochodziły z telewizora. Na
ekranie młoda panienka robiła laskę starszemu facetowi. Wszedł w momencie, gdy ciepła sperma
wytrysnęła z niego niczym lawa z wulkanu, prosto w otwarte usta dziewczyny, która połykała ją
niczym najwspanialszy nektar.
Robert zszokowany spojrzał na kanapę prosto w rozszerzone ze zdziwienia i przestraszone oczy
matki. Była całkiem naga. Zamarła z ręką w swoim kroczu. Przez dłuższą chwilę patrzyli na siebie,
nie robiąc żadnego ruchu. Wreszcie matka, jąkając się, powiedziała:
– Musiałam się przygotować… Robiłam to tylko raz w życiu wtedy, gdy zostałeś poczęty. To
było tak dawno temu, że nawet nie pamiętamm jak to się robi… A nie chciałam, żebyś pomyślał, że
twoja matka nie potrafi się nawet pieprzyć…
– Czy to znaczy, że… spełnisz moje życzenie? – Powiedział Robert, patrząc z pożądaniem na jej
piękne, pokryte warstewką potu, ciało. W kroczu czuł nabrzmiałego niemal do bólu członka.
Pomyślał, że jeżeli go zaraz nie wyciągnie, rozsadzi mu spodnie.
– Przecież obiecałam ci, że zrobię dla ciebie wszystko. Wszystko… – mówiąc to wstała powoli z
kanapy i ciągle patrząc mu prosto w oczy, podeszła do niego.
Był od niej prawie o głowę wyższy. Spojrzał z góry na jej stercące z podniecenia sutki, a potem
znów głęboko w oczy, i już wiedział, że ona pożąda go tak samo, jak on jej. Nachylił się do jej
otwartych i wilgotnych ust, i złączyli się w namietnym pocałunku. Nawzajem pieścili językami
wszystkie zakamarki swoich ust.
Jego ręce głaskały jej nagie plecy, zniżając się zoraz niżej, aż w końcu zaczęły pieścić i szczypać
jej pośladki. Jej gorące wargi odsunęły się od niego, uklękła przed nim i zaczęłą rozpinać mu
spodnie, które po chwili opadły do kostek. Od jego męskości dzielił ją tylko cienki materiał jego
bokserek. Po wypchanych do granic możliwości spodenkach widziała, jak bardzo jest podniecony.
Przedłużała moment, kiedy wreszcie zobaczy jego organ. Widząc, jak bardzo się męczy, złapała za
brzeg spodenek i sciągnęłą je do dołu.
Oswobodzony z objęć materiału kutas, wyskoczył na wierzch, omało nie uderzając jej w twarz.
Wreszcie po tylu latach miała go znów przed swoimi oczami. Przeraziła ją jego wielkość. Był
ogromny, nabrzmiały i… wspaniały. Był najpiękniejszą rzeczą, jaką do tej pory widziała. I w tym
momencie prysły wszystkie obawy. Nie czuła już wstydu, żę oto stoi nago przed swoim własnym
synem i pożąda go jak niczego na świecie. Zniknęły wszystkie opory moralne. Teraz już nie było
odwrotu. Zresztą nawet nie pomyślała, żeby się wycofać. Już nie…
Ujęłą go delikatnie w rękę i przesunęła do tyłu napletek, uwalniając do połowy odsłonięta
nabrzmiałą, różową główkę. Pocałowała kilka razy w sam czubek. Lewą rękę wciąż trzymała na
kutasie, a prawą obięłą ciężkie jądra syna. Objęłą ustami odsłoniętą główkę penisa i zaczęłą go
delikatnie drażnić koniuszkiem języka. Wyjęła go i przeciągnęłą językiem wzdłuż całego kutasa, od
samych jąder aż po czubek. Powturzyła to kilkakrotnie, cały czas pieszcząc jedną ręką jego jądra.
Znów objęła ustami główkę penisa, połykając go coraz głębiej.
Będąc w trzech czwartych jego długości, poczuła jego główkę na swoich migdałkach. Głębiej już
nie była w stanie włożyć. Obejmując go ściśle ustami, zaczęła poruszać głową wzdłuż penisa, cały
czas masując jądra prawą ręką, a lewą opuściła na swoją cipkę.
Robert w tym czasie czuł niewyobrażalną rozkosz.Oto spełniało się jego największe marzenie.
Kobieta, którą kochał najbardziej na świecie, jego matka, właśnie robiła mu loda. Żadne usta
młodych dziewczyn nie dały się porównać z gorącymi ustami jego własnej matki. Jeszcze nigdy nie
czuł takiego podniecenia. Czuł, że już dłużej nie wytrzyma, że zaraz eksploduje.
I nagle… Stało się. Wystrzelił prosto w spargnione usta swojej matki. Nie wyjęłą go. Cały czas
trzymała w ustach jego penisa, łykając chciwie ciepłą, lepką spermę syna. Nie chcciała uronić ani
kropli z tego wspaniałego daru, który jej ofiarował. Gdy połknęłą wszystko, delikatnie wylizała
główkę kutasa. Widząc, że wspaniała pałka syna ciągle stoi przed nią na baczność, uśmiechnęłą się.
Wiedziała, że to tylko wstęp, że jej rozkosz jeszcze się nie skończyła.

Wstała i ściągnęłą górne okrycie z Roberta. Wzięła go za rękę i pociągnęłą w stronę kanapy.
Położyła się na plecach, podkurczyła nogi i rozsunęłą uda na boki, odkrywając przed nim swoją
kobiecość.
Wiedział, co ma robić. Uklęknął przed nią i zbliżył usta do matczynej cipki.
– Wyliż mi ją tak, żebym się wiła z rozkoszy – wyszeptała.
Nie musiała go zachęcać. Tak długo pragnął poznać smak jej cipki, że rzucił się na nią jak
wygłodniały wilk. Jej zapach go oszołamiał. Rozchylił delikatnie jej wargi sromowe i zaczął
łapczywie pieścić językiem jej łechtaczkę. Głośne jęki matki upewniły go w przekonaniu, że nie
pozostaje jej dłużny. Nagle poczuł, jak targaja ją potężne drgawki i skurcze jej cipki, z której
zaczęły wypływać cudowne soki. Zlizywał łapczywie jej lepki płyn, tak jak ona przed kilkoma
minutami jego spermę.
Po zlizaniu całego nektaru, zaczął całować jej uda, łydki i stopy. Wrócił do jej wygolonego łona,
złożył na nim kilka pocałunków i ruszył w górę jej ciała. Zaczął całować jej pępek, potem brzuch,
aż doszedł do dwóch cudownych piersi. Ściskał jej duże cycki, liżąc przy tym i gryząc sterczące z
ogromnego podniecenia sutki.
Całował jej szyję, ugniatając przy tym jej piersi. Podsunął się wyżej i wpił w gorące usta.
Całowali się długo i namiętnie, zastanawiając się, czy mogą posunąć się jeszcze dalej, ponadto, co
już zrobili. Oboje wiedzieli, że idąc dalej, przekroczą granicę, z której nie ma już powrotu. Leżąc w
miłosnym uścisku wiedzieli oboje, że to się musi stać, i że oboje tego pragną. Ale nie dziś, nie
teraz…
Teraz myśleli tylko o tym, co już się stało i jak zmieni się ich wspólne życie…

Odsłony: 648

5 1 vote
Article Rating
5 1 vote
Article Rating

Autor

Author: Nieznany
5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments