Złoty deszcz.

Złoty deszcz

Złoty deszcz
Był piękny, ciepły wieczór, kiedy poznałam mężczyznę, który zawładnął moją wolą. Jechałam pociągiem, w przedziale był tłok. Obok mnie stał chłopak, lat około 32. Wyglądał jak anioł, prawie białe włosy rozświetlały jego śniadą twarz. Ukradkiem spoglądał na mnie swoimi błękitnymi oczkami.

 Okiem dyskretnego obserwatora, zauważyłam jego podniecenie. Ubrany był w czarną koszulę i białe obcisłe spodnie, w których ukrywał się potężny wąż. Moja wyobraźnia zaczęła działać….
Gdy pociąg hamował, skorzystałam z okazji i dotknęłam jego uda jakby niechcący. Przeprosiłam go, a on uśmiechnął się do mnie. Nie odsunął się jednak wprost przeciwnie-przybliżył. Widok moich piersi przysłoniętych bluzeczką koronkową chyba zaczął go kusić. Widziałam jak ciągle spogląda, poczułam też jego rękę przesuwającą się po mojej nodze. Miłe to było więc nie protestowałam. Żeby rozpocząć jakoś rozmowę, zapytałam go ile stacji jest do miasta XX, spojrzał na mnie słodko i odpowiedział, że też tam wysiada i nie mam się martwić. Po chwili przedstawił mi się i zapytał, czy jest mi przyjemnie jak tak blisko mnie stoi. Odrzekłam , że mogłoby być przyjemniej w innym otoczeniu, ale nie narzekam. Uśmiechnął się i przysunął się jeszcze bliżej, prawie mnie przytulał. Zaczęliśmy rozmawiać o jakichś bzdurach. Mówił, że jest lekarzem, że wraca z delegacji pociągiem, bo mu się samochód zepsuł gdzieś pod Warszawą. Rozmowa się rozwijała, a czas podróży minął nam dość szybko. Wychodząc z pociągu w mieście XX, wyciągnął do mnie dłoń na pożegnanie, cmoknął ją i jakby się zastanawiając przytrzymał…..
Skorzystasz z zaproszenia do mnie na kawę? – zapytał.
Tak, chętnie- odpowiedziałam.
Wiedziałam, że na samej kawie się nie skończy, on też to wiedział. Zamówił taksówkę, wsiedliśmy do niej. Teraz już nie ukrywał, że ma na mnie ochotę, a ja ciągle krążyłam myślami wokół ciągle skrywanego w jego spodniach węża.

Mieszkanko było małe, ale dość komfortowe. Wprowadził mnie do pokoju, a sam poszedł do kuchni przygotować obiecaną kawę. W międzyczasie poszłam skorzystać z WC i zauważyłam, że łazienka jest osobno, a w niej wanna z hydro-masażem. Siedząc już na ubikacji, widziałam, że dyskretnie obserwuje mnie przez uchylone drzwi, rozchyliłam uda i dałam mu zobaczyć moja ciupnie. Zapukał do drzwi, wszedł do ubikacji i z wielkim zainteresowaniem przyglądał się. Jak skończyłam, uklęknął u moich stóp i zaczął namiętnie lizać moją gorącą dziurkę. Potem wziął mnie na ręce i przeniósł do łóżka, gdzie delikatnie zaczął ściągać ze mnie ubranie. Rozbierał na przemian raz mnie, raz siebie, całując przy tym moje usta. Nareszcie zobaczyłam to, co widziałam oczami mojej wyobraźni w pociągu- węża, pięknego, wydepilowanego, grubego bardzo długiego kutasa z bardzo dorodnymi jąderkami. Mój zachwyt nie miał granic. Chciałam go dostać, chciałam go mieć w sobie, żeby mnie jebał do utraty tchu. Marek badał moje ciało delikatnymi rękami, szukając moich miejsc erogennych. Co jakiś czas udawało mu się je znaleźć, a moim ciałem wstrząsał dreszcz namiętności. Muskał ustami moje obwisłe cycki, gryzł sutki i schodził coraz niżej. Widziałam w jego błękitnych oczach błysk pragnienia. Gładził mój brzuszek, wysunął język z ust i wszedł nim w “wulkan namiętności”. Moje ciało zaczęło wirować pod wpływem jego pieszczot. “Krater” wypuszczał gorącą “lawę” co kilka sekund. Byłam jak w siódmym niebie. Nagle poczułam coś dużego, gorącego w piździe….
Wrzeszczałam- tak! Tak! Tak!
Był wewnątrz mnie i ostro mnie jebał. Czułam jego kutasa prawie w gardle, jakby mnie nim przebijał. Było mi tak dobrze, że odjechałam w za światy. Nagle spostrzegłam się, że jesteśmy łazience. Leżałam w wannie, a on stał nade mną, z tym swoim “rycerzem”. Najpierw poczułam gorącą gęstą śmietanę, ściągałam ją rękami i oblizywałam. Potem zaczęło się na mnie coś lać o wiele szybciej, niczym złoty deszcz, otwarłam usta i starałam się jak najwięcej połknąć. Ciecz była ciepła, lekko słonawa. Oblewał mnie nią całą, ale najczęściej trafiała do ust. Było mi rozkosznie, przyjemnie, nie czułam zimna wanny, w której leżałam.
Nagle doznałam olśnienia…… On na mnie po prostu sika !!!!
…..I tak dowiedziałam się co to piss….
Wykąpałam się, ubrałam, wypiłam kawę, pożegnałam i więcej się nie spotkaliśmy.

Człowiek się uczy do końca życia, takie przygody mają swoje uroki.

Odsłony: 828

2 1 vote
Article Rating
2 1 vote
Article Rating

Autor

Author: Nieznany
2 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments